Widziane z Brukseli

Niemcy z Alternatywą

Mirosław Piotrowski

2017-10-04 10:21

Angela Merkel i jej partia CDU wraz z siostrzaną CSU znów wygrała wybory w Niemczech. Wprawdzie, na co wskazują malkontenci, chadecja niemiecka uzyskała w wyborach najsłabszy wynik od powstania Republiki Federalnej, ale zwyciężyła i stworzy rząd.

Polub nas na Facebooku!

Najwięcej uwagi przykuwa jednak partia, która po raz pierwszy weszła do Bundestagu i, uzyskując blisko 13 proc. poparcia, stała się trzecią siłą polityczną. Nazywa się „Alternatywa dla Niemiec” – w niemieckim skrócie AfD. Powstała 4 lata temu, domagała się wyjścia Niemiec ze strefy euro, a później powstrzymania napływu imigrantów. Początkowo określana była jako partia profesorów, gdyż w jej szeregach znaleźli się uczeni, m.in. pierwszy szef AfD Bernd Lucke, profesor makroekonomii, i ekonomista prof. Joachim Starbatty, którzy wraz z pięcioma innymi osobami w 2014 r. dostali się do Parlamentu Europejskiego z list tejże partii. Wkrótce doszło do przesilenia i rozłamu, a na nową przewodniczącą AfD wybrano Frauke Petry. W czasie ostatniej kampanii wycofała się nieco, ponieważ właśnie rodziła piąte dziecko. Liderem czy właściwie Spitzenkandidatem stał się Alexander Gauland. Wprowadził on do Bundestagu ponad 90 posłów i zapowiedział, że będą „polować na Merkel”. W tym kontekście niemiecka bulwarówka wyborcze zwycięstwo Merkel nazwała koszmarem. Rzeczywiście, dla pani kanclerz AfD jest szczególnie niewygodna. W jej szeregach znajduje się wielu byłych polityków CDU, jak chociażby wspomniany Alexander Gauland, który należał do CDU przez 40 lat. Z pewnością więc dawni partyjni towarzysze, z rwącym się do boju nowym narybkiem, zechcą zafundować Merkel swoistą ścieżkę zdrowia. Już zapowiedzieli, że będą domagać się powołania komisji śledczej do zbadania, czy kanclerz złamała konstytucję, wpuszczając imigrantów do Niemiec.

Dotychczas AfD przedstawiano jako partię populistyczną, prorosyjską, antydemokratyczną, a wręcz rasistowską, której nie należy dopuszczać do normalnej demokratycznej debaty. Wielu zwraca uwagę, że najwięcej głosów AfD zdobyła w landach wschodnich, czyli na terenach byłej NRD. Warto też odnotować, że gros liderów AfD pochodzi z byłej NRD, np. Frauke Petry, która urodziła się i do upadku muru berlińskiego mieszkała w Dreźnie, czy Aleksander Gauland, który dopiero po maturze w liceum Fryderyka Engelsa opuścił Karl-Marx-Stadt (obecnie Chemnitz) i przeniósł się do NRF.

Ale czy warto podążać tym tropem? Wszak i kanclerz Angela Merkel wyrosła w NRD. Dla niej pocieszający może być fakt, że niemiecka Alternatywa targana jest nieustannymi kłótniami i rozłamami. Może więc obok politycznych igraszek dostarczyć wielu alternatywnych wzruszeń, ot chociażby takich jak w dawnym polskim serialu Stanisława Barei pt. „Alternatywy 4”.

Niedziela Ogólnopolska 41/2017 , str. 43

Działy: Widziane z Brukseli