Kiedy duma zamienia się w pychę?

Odpowiada ks. Zdzisław Wójcik

2017-10-11 11:11

Polub nas na Facebooku!

Język jest dynamiczny i znaczenie wyrazów zmienia się wraz z upływem czasu. Takie słowa jak: pycha, duma czy godność mają dzisiaj liczne konotacje, a jeszcze bardziej niejasne znaczenia. Dotyczy to zresztą wielu innych pojęć, takich jak: miłość, czystość, wierność, wstyd, tolerancja, demokracja, patriotyzm. Wiele pojęć, które kiedyś używane były tylko w kontekście religijnym, dzisiaj pojawia się w najmniej odpowiednich miejscach, np. ikona stylu, celebracja sportowa, magia świąt. Zjawisko to interesujące dla filologa czy socjologa jest nie mniej ciekawe z punktu widzenia psychologa. Do takich pojęć należą z pewnością te zawarte w tytule, które przecież opisują człowieka, a tym właśnie zajmuje się psychologia. I tak np. ojciec, który odczuwa wielką dumę, że jego syn odnosi sukcesy w nauce lub w sporcie, nie musi być uznany za pysznego. Tendencyjne byłoby nazwanie kogoś szowinistą dlatego, że kocha swój naród, że jest gotów oddać życie w obronie jego granic i z dumą mówi o historii swoich przodków. Albo też kibic sportowy powołujący się na swoją narodową tożsamość i umiłowanie ojczyzny nie powinien być okrzyknięty nacjonalistą. Niestety, tzw. poprawność polityczna czyni spustoszenie w myśleniu i uparcie, bez skrupułów, zmienia znaczenia słów. Powstaje wieża Babel, ludziom mniej odpornym mieszają się języki i umysły.

Wyniosłe oczy

Duma zamienia się w pychę wtedy, gdy nasza arogancka samowystarczalność prowadzi nas do naruszenia dwóch podstawowych przykazań Jezusa: pierwszego – by kochać Boga całym swoim sercem, umysłem i z całej siły; drugiego – by kochać bliźniego swego jak siebie samego. Osoba pyszna jest zbyt zarozumiała, by skłonić się pokornie przed swoim Stwórcą, wyznać swoje grzechy i oddać życie w służbie Bogu, lub odnosi się ona z nienawiścią do drugiego człowieka i nie zważa na uczucia i potrzeby innych. Przy takim rozumieniu pychy można uznać ją za źródło większości zła na świecie, nie wyłączając wojen i zbrodni. Wyraźnie mówi o tym Pismo Święte, które jednoznacznie potępia ludzką pychę. Bóg najwyraźniej odczuwa szczególną odrazę do tego właśnie grzechu. Księga Przysłów 6, 16-19 mówi o tym bardzo jasno: „Tych sześć rzeczy w nienawiści ma Pan, a siedem budzi u Niego odrazę: wyniosłe oczy, kłamliwy język, ręce, co krew niewinną wylały, serce knujące złe plany, nogi, co biegną prędko do zbrodni, świadek fałszywy, co kłamie, i ten, kto wznieca kłótnie wśród braci”. Czyż nie jest ciekawe, że wyniosłe oczy są wymienione jako pierwsze spośród siedmiu najbardziej znienawidzonych przez Boga grzechów – wyprzedzają cudzołóstwo, zbezczeszczenie i inne akty nieposłuszeństwa? Tego, co jest aż tak zaakcentowane w słowie Bożym, powinni skrupulatnie unikać ci, którzy pragną podobać się Panu. Dlatego autor Księgi Przysłów umieścił „wyniosłe oczy” ponad wszystkimi innymi formami zła.

Egoizm – korzeń zła

W ostatnich latach jesteśmy świadkami wulgarnego kreowania postaw przez tych, którzy odrzucają chrześcijański obraz świata i człowieka. Takie manipulowanie ludźmi, zwłaszcza dziećmi i młodzieżą, hołduje hasłu, by człowiek zagarniał dla siebie to, co najlepsze, bo żyje się tylko raz. Szeroko znane slogany są odbiciem tej egoistycznej orientacji, np.: „Jeśli sprawia ci to przyjemność, zrób to! Rób swoje; Rób, co chcesz”. Ta filozofia stawiająca własne „ja” na pierwszym miejscu ma moc rozbicia świata na kawałki, jeśli chodzi zarówno o małżeństwo, rodzinę, jak i naród, pracę czy politykę międzynarodową.

Oczywiście, że dla takiej koncepcji świata i człowieka chrześcijaństwo stanowi wyrzut i przeszkodę, dlatego siewcy i promotorzy złudnej wolności i fałszywej godności tak bardzo się wściekają. Chrześcijaństwo dalekie jest bowiem od kreowania filozofii egoistycznej. Nie proponuje, by uczyć dzieci arogancji i samowystarczalności czy też by skłaniać je do egoizmu. Pismo Święte podkreśla poczucie godności i zdrowej dumy dziecka Bożego. Mało tego. Jezus przykazał nam kochać bliźniego swego jak siebie samego, implikując, że nie tylko jest nam dozwolone wyrażanie miłości własnej, ale też że umiłowanie innych nie jest możliwe, dopóki nie czujemy szacunku do samych siebie.

Niedziela Ogólnopolska 42/2017 , str. 34

Działy: Wiara