Reklama

Życie w zachwycie

Nauczyciele

2018-10-10 11:16

Maria Paszyńska
Niedziela Ogólnopolska 41/2018, str. 50

Nikt z nas nie byłby tym, kim jest, gdyby na jakimś etapie swojego życia nie spotkał nauczyciela, który przemówił do jego serca. Człowieka inspirującego, zachęcającego do działania, podbudowującego, który w odpowiednim momencie wsparł nas radą lub dobrym słowem, a czasem po prostu był właściwą osobą na właściwym miejscu. Często zauważamy to dopiero po wielu latach, gdy spokorniejemy na tyle, by uznać, że nie wszystko zawdzięczamy sami sobie.

Przez 12 lat edukacji przedmaturalnej miałam 3 polonistki. Każda z nich nauczyła mnie czegoś innego, każda na swój własny, niekiedy zaskakujący sposób.

Pierwsza dała mi lekcję odwagi. Namówiła, bym zaproponowała swój scenariusz ekipie szkolnego kółka teatralnego. Byłam wówczas w czwartej klasie podstawówki, a członków koła, w większości ósmoklasistów, uważałam za prawie dorosłych. Gdyby nie jej wiara, nigdy nie odważyłabym się na coś tak szalonego. To był mój publiczny debiut literacki.

Reklama

Druga pokazała mi, że cokolwiek jest dla mnie ważne, jest...ważne, bo jest moje, bez względu na to, co mówią zasady, świat i inni ludzie. Zasypywałam ją opowiadaniami i poważnymi rozprawami o literaturze. Niedawno znalazłam wnikliwą, niemal dwudziestostronicową, napisaną odręcznie pracę na temat „Mistrza i Małgorzaty”. Miałam niecałe 12 lat i byłam pewna, że tylko ja jedna na całym świecie pojęłam zamysł Michała Bułhakowa i geniusz jego powieści. Szczerze się uśmiałam, gdy czytałam moje płomienne wywody. Po chwili przestałam się jednak śmiać i głęboko się wzruszyłam. Moja ówczesna polonistka opatrywała bowiem moje prace komentarzem. Nigdy nie zostawiała mnie samej z tym, co stworzyłam. O moim pełnym emocji elaboracie napisała, że ciekawie ujęłam temat. Wskazała mi listę lektur, które powinnam nadrobić, żeby lepiej zrozumieć tę książkę. Ani słowem się jednak nie zająknęła, że to, co napisałam, nie ma sensu, a tak w istocie było, co sama widzę, gdy czytam moje młodzieńcze mądrości z perspektywy osoby dorosłej.

Trzecia polonistka nauczyła mnie, że nie można się poddawać. Uczyła klasę artystyczną, ale nieustannie powtarzała, że najlepsze wypracowania piszą...matematycy. Uwierzcie, nie było dla nas lepszej motywacji! Nade wszystko zaś zmusiła mnie do przeczytania „Lalki”, czego ze wszystkich sił starałam się uniknąć. Wygrała. Przeczytałam. Po dziś dzień kocham tę książkę.

14 października wspomnijcie swoich nauczycieli. Odszukajcie w pamięci tych, od których dostaliście jakąś lekcję, niekoniecznie łatwą i przyjemną, czasem przeciwnie – bardzo bolesną, ale ważną. I podziękujcie za nich, bo gdyby nie oni, nie bylibyście tacy sami!

Maria Paszyńska, pisarka, prawniczka, orientalistka, varsavianistka amator, prywatnie zakochana żona i chyba nie najgorsza matka dwójki dzieci

Wybrane dla Ciebie

Reklama

Najpopularniejsze

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem