Reklama

Kocham Cię, Polsko, wciąż za mało...

2018-11-09 09:06

Jagna Rogalska-Goclik

P. Tracz / KPRM

Odkąd pamiętam, w moim rodzinnym domu wisiał portret Józefa Piłsudskiego siedzącego na koniu- Kasztance. Zapisało mi się również w głowie to, że w szkole podstawowej byłam zuchem. Z zapałem recytowałam prawa zucha. Największy wpływ wywarło na mnie to, iż zuch kocha Polskę. Wiele lat upłynęło, gdy krok po kroku uczyłam się, jak kochać swoją Ojczyznę.

TELERANEK, SZARO- BURE SANDAŁKI I MARZENIA O POMARAŃCZACH

Była piękna, grudniowa niedziela 1980 roku. Czekałam na rozpoczęcie teleranka. Telewizor jednak nie działał... Radio również milczało... Dopiero po jakimś czasie dowiedziałam się, że moje dzieciństwo upływa pod znakiem stanu wojennego. Miłość w rodzinie i mój wrodzony optymizm nie pozwalał się smucić. Jednak złe wspomnienia wisiały nade mną i moimi rówieśnikami jak fatum i powracały jak bumerang. Otrzymaliśmy kartki. Każdy człowiek miał przydzieloną swoją własną porcję: cukru, czekolady, mięsa, butów. Pamiętam, że za pierwsze kartki moja mama kupiła mi szaro- bure sandałki.Marzyłam o czerwonych bucikach, ale takich niestety nie było. Zawsze ja i moi rówieśnicy czekaliśmy z radością na Boże Narodzenie. Wiedzieliśmy, że tylko wtedy będziemy jedli pomarańcze i czekoladę.

,,SEANSE NIENAWIŚCI", MSZE ZA OJCZYZNĘ I BOHATER NASZYCH CZASÓW

Reklama

Dopiero po latach zrozumiałam, że żyliśmy wszyscy przytłoczeni szarością komunistycznego kraju, w którym jakiekolwiek próby stawienia oporu kłamstwu i złu, były odbierane jako prowokacja. Ludzie bardzo się bali przed wciągnięciem w jakąś niejasną dla nich grę. Od pokolenia moich rodziców dowiadywałam się pózniej, że wielu z nich żyło w stanie zgaszonej nadziei. Lękaliśmy się, czy kiedykolwiek jeszcze się przebudzimy. Pamiętam również dzień 19 X 1984. Ksiądz Jerzy Popiełuszko był na ustach wielu. W dziecięcym umyśle rodziło się tylko przekonanie, że musiał to być odważny i wielki człowiek, chociaż wówczas nie rozumiałam tego, czego dokonał. Bardziej interesowały mnie lalki i bajki. Zapamiętałam jedynie, że Msze za Ojczyznę odprawiane przez tego księdza nazywano ,,seansami nienawiści''.

W moim rodzinnym domu Księdza Popiełuszkę nazywano bohaterem i tak już zostało.

SŁOWIAŃSKI PAPIEŻ I ŚWIATŁO NADZIEI

Co mogło więc dobrego wydarzyć się w tej końcówce XX wieku, gdy przynależność do partii była czymś godnym szacunku, a oddziały ZOMO krążyły pod oknami? Po latach dopiero widzę, jak wielki to był dar dla mnie i moich rówieśników, że byliśmy beztroskimi dziećmi. Gorzej mieli nasi rodzice. Musieli wszystko zdobywać, ,, wyszarpywać'' dla nas okruchy przysłowiowego chleba. Na dodatek starali się, by chociaż jakiekolwiek okruchy dobrych wspomnień pozostały w nas na zawsze, bo ciemności okryły mój kraj na długie lata. Znikąd nie było widać światła. Jednak Pan Bóg nad nami czuwał. Przechodziliśmy wszyscy przez swoiste Morze Czerwone i docieraliśmy do Ziemi Obiecanej. Cud wydarzył się już wcześniej: 16 X 1978 roku- kardynał Wojtyła został Papieżem. Mieliśmy więc swojego Ojca. Jednak nie od razu ten cud pojęliśmy. Moje dziecięce serce powoli zaczynało rozumieć wagę wydarzenia. Czułam, że Jan Paweł II popchnie nas ku dobru. Czułam to wszystko, gdy stałam smagana wiatrem, słońcem, czy deszczem wśród ludzi, którzy byli mi w jakiś sposób bliscy: na wielkich placach w Warszawie, Radzyminie, Płocku, Częstochowie i we Wrocławiu.

NORWID, ODKRYWANIE POLSKOŚCI I OAZY POKOJU

Pan Bóg wkomponowywał w mój życiorys wiele nierozerwalnie związanych ze sobą faktów, w ten sposób, że naukę patriotyzmu mogłam czerpać jak z otwartej księgi. W moim liceum, tak jak w tyglu, mieszały się ze sobą różne wartości. Jedni nauczyciele przytłoczeni lub nieumiejący wyrwać się ze szpon dyktatury komunistycznej pomijali ważne tematy. Ale byli i odważni. Moja wychowawczyni organizowała wycieczki do miejsc- ostoi polskości. Poznaliśmy Zamek Królewski w Warszawie, podążaliśmy uliczkami i zaułkami Starówki.Chodziliśmy śladami króla Stanisława Poniatowskiego i Zygmunta III Wazy. Wydawało się nam, że zaraz ktoś nas zawoła na obiad czwartkowy. Poznaliśmy warszawskie Powązki i zobaczyłam, gdzie odpoczywają ci, którzy wywalczyli nam wolność. Z polonistką dużo rozmawialiśmy, nie tylko na lekcjach, o Mickiewiczu, Słowackim, Sienkiewiczu i Prusie. Nie do końca rozumiałam jeszcze wtedy mickiewiczowskiego bohatera, który wołał: ,,Nazywam się Milion i za miliony cierpię". Patronem mojego liceum jest Cyprian Kamil Norwid. Codziennie wchodząc do szkoły byłam witana jego podobizną. Oczy wieszcza patrzyły odważnie, aczkolwiek trochę smutno. Kim byłeś Cyprianie? Nie rozumiałam cię nigdy do końca. Tacy są właśnie wielcy ludzie. Przeciętni ich nie pojmują, gdyby mogli ich zrozumieć, ci wielcy już nie byliby wielcy. Obok portretu umieszczony był napis: ,,Ojczyzna jest to wielki zbiorowy obowiązek". Miałam więc dużo czasu zastanawiać się, czym jest ów ,,zbiorowy obowiązek". Nie czyniłam tego nagminnie, lecz słowa wyryte na ścianie, wyryły się również w mojej głowie. Wielki Ty Norwidzie, ty wiedziałeś, czym jest miłość do własnego kraju. Emigracja wydobyła z ciebie to, co najpiękniejsze. Tęskniłeś, wierzyłeś byłeś odważny. ,,Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnoszą przez uszanowanie, tęskno mi , Panie". Powoli nas wszystkich wyzwalała prawda. Jezdziłam czasem z księdzem z naszej parafii do kościoła na Żoliborzu, gdzie mieszkał ks. Popiełuszko. W ludzi wstępowała odwaga. Oddziały ZOMO rozganiały niepokornych obywateli, ale podczas tych Mszy powtarzano jak mantrę, że musimy być silni. I tacy byliśmy. Do strudzonych, umęczonych serc zaczęła się wlewać nadzieja. Jak grzyby po deszczu rozwijały się różne ruchy i grupy przykościelne. Śpiewałam wraz z innymi oazowiczami:,, Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, Tej ziemi". Wędrowałam także w pielgrzymce do Ostrej Bramy. Po drodze mijaliśmy wzruszonych ludzi. Tęsknili do Polski. Była to Polonia mieszkająca w Wilnie i Ejszyszkach. Śpiewaliśmy: ,,a mury runą, runą, runą i pogrzebią stary świat''. Mur berliński runął: symbol zła, nienawiści i odcięcia. Żałuję tylko, że wiele rzeczy dowiadywałam się póżniej. Nikt nam nie powiedział o księdzu Mieczkowskim, który w 1920 roku odważnie rozgromił bolszewików. Nikt nam nie powiedział, że na probostwie w Wyszkowie ,,gościli" : Kohn, Dzierżyński i Marchlewski, a mieszkańcy miasta dzielnie stawili opór. Nikt nam również nie powiedział o niedalekim Cudzie nad Wisłą z 15 VIII 1920 roku.

,,NOSIMY SKARB W NACZYNIACH GLINIANYCH''

Dziś mamy wszystko i nie musimy walczyć z karabinem. Ale to, co łatwo przychodzi, łatwo również utracić. Obecnie szaleje także tzw. homo sowieticus, czyli człowiek ogarnięty nienawiścią do tego, co polskie. Człowiek taki ma w pogardzie święta narodowe, a wieloletnie tradycje nazywa konserwatyzmem. Jak więc kochać Polskę? Patriota jest to zwykły człowiek. Taki jak ja, czy ty. Patriota nie zapomina o modlitwie za swoją Matkę i nie pozwala dochodzić do władzy ludziom, którzy są oszustami. Patriota interesuje się historią i literaturą własnego kraju. Patriota sadzi kwiaty w swoim ogródku, aby nasz wspólny dom był coraz piękniejszy.

Dziś chcę Wam podziękować wielcy Polacy-Patrioci : św. Janie Pawle II, sługo Boży Stefanie Wyszyński, Adamie Mickiewiczu,Cyprianie Norwidzie, św. Maksymilianie Kolbe, biskupie Auguście Hlondzie, błog. Jerzy Popiełuszko, Marianno Popiełuszko, Barbaro Sadowska, Grzegorzu Przemyku...

Przekrój mojego życia, moje przemyślenia, ból i cierpienia mojej Ojczyzny splotły się w jedną refleksję: kocham Cię, Polsko,wciąż za mało Cię kocham. PRZEPRASZAM.

Dziś,gdy czytam mojemu dziewięcioletniemu synowi dzieje naczelnika Józefa Piłsudskiego,o tym, jak bardzo lubił herbatniki, placek ze śliwkami i gorącą, mocną herbatę, śmiejemy się, że to był taki zwykły człowiek. Siedzimy w ciepłym domu i przy palącym się ogniu w kominku zachwycamy się przyjaznią Piłsudskiego z białą niedzwiedzicą- Baśką Murmańską.Dziś z perspektywy czasu wszystko wydaje się takie słodkie i łatwe.

Tagi:
100‑lecie niepodległości

Wybrane dla Ciebie

Reklama

Najpopularniejsze

Temat numeru 46/2018

Biało-Czerwona

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem