Reklama

Niedziela Wrocławska

„Chcę się tego Kościoła uczyć i chcę temu Kościołowi służyć”

Niedziela wrocławska 22/2013, str. 6-7

BOŻENA SZTAJNER

ŻANNA KORBA i KRZYSZTOF KUNERT: - Na początku naszej rozmowy z okazji nominacji prosimy przyjąć gratulacje od całej redakcji wrocławskiej edycji tygodnika „Niedziela” i Radia Rodzina. Wyrażamy nadzieję, że ta pierwsza, wspólna rozmowa będzie początkiem stałej obecności Księdza Arcybiskupa na naszej antenie, wizji i na naszych łamach.

ABP JÓZEF KUPNY: - Mam taką nadzieję. Oczywiście jestem zawsze otwarty na spotkanie z Państwem.

- W wigilię Zesłania Ducha Świętego dowiedzieliśmy się o decyzji Ojca Świętego. To bardzo symboliczna data. Duch Święty zadziałał wyraziście, tak uważa wielu wiernych archidiecezji wrocławskiej. A jak odczytuje to Ksiądz Arcybiskup?

- Dla mnie również jest to znak z nieba. Od pewnego czasu zajmuję się ruchami i stowarzyszeniami katolickimi w całym naszym Kościele w Polsce. Dla wszystkich, którzy są zaangażowani w te ruchy, Zesłanie Ducha Świętego ma ogromne znaczenie. Skoro więc w wigilię tej uroczystości takie zadanie Duch Święty wyznaczał mi, z pokorą podejmuję się jego realizacji. Oczywiście, nie bez pewnych lęków, bo mam świadomość ogromnej tradycji archidiecezji wrocławskiej, która ma ponad 1000 lat bogatej historii. Wobec tej tradycji i takiego dziedzictwa można tylko stawać w pokorze.

Reklama

- Jakie emocje towarzyszyły Księdzu podczas ogłaszania nominacji?

- W Katowicach nominacja była ogłaszana w dniu, w którym Arcybiskup Wiktor udzielał święceń kapłańskich. Uroczystość rozpoczęła się o godzinie 10 i około godziny 12, kiedy metropolita wyrażał radość z tego, że młodzi ludzie przyjęli święcenia, powiedział także, że mamy jeszcze jedną radość, mianowicie, że biskup pomocniczy Józef Kupny został przez Ojca Świętego mianowany metropolitą wrocławskim. I wtedy cała nasza katedra wypełniona ludźmi, a ta świątynia jest potężna, zaczęła się cieszyć i klaskać. Oczywiście o nominacji wiedziałem wcześniej, ale w tym momencie, kiedy ludzie zaśpiewali „Te Deum”, serce naprawdę ściskało…

- Objęciu dużej diecezji muszą towarzyszyć także pewne obawy. Dolny Śląsk to teren dla Księdza Arcybiskupa zupełnie nierozpoznany?

- Niezupełnie. W połowie lat 70. przez dwa lata przebywałem niedaleko Wrocławia, kiedy pełniłem dwuletnią zasadniczą służbę zawodową w Brzegu Opolskim. To była jednostka specjalna, tzw. jednostka klerycka, ja zostałem do niej skierowany ze studiów teologicznych w Krakowie. Opiekował się nami wówczas ojciec duchowny seminarium wrocławskiego. Mieliśmy także kontakty z ludźmi świeckimi, którzy wiedzieli, że jesteśmy klerykami, i że władze komunistyczne, po prostu w ramach pewnych represji wobec Kościoła, wysyłały kleryków do wojska. Z tamtego okresu pamiętam wielką życzliwość ludzi. Nieraz proboszcz humorystycznie ogłaszał wiernym, że to od nich zależy, czy będziemy mieli posłodzoną herbatę. I oni wtedy przynosili cukier. Więc mając te dwadzieścia lat, zetknąłem się z szaloną życzliwością i otwartością Dolnoślązaków. Później różnych kontaktów było więcej, ale to zawsze przez ludzi, np. przez księży, z którymi studiowałem na KUL-u. Stąd myślę, że nie jest to dla mnie teren zupełnie obcy, a wręcz przeciwnie, że jest mi bardzo bliski chociażby przez te dwa lata, które tam spędziłem.

- Decyzją Ojca Świętego Franciszka już wkrótce przeniesie się Ksiądz z Górnego Śląska, gdzie spędził większość swego życia, na Dolny Śląsk. To będzie trudne rozstanie?

- Nie sądzę, bo trzeba powiedzieć, że wcześniej poza Śląskiem byłem 15 lat, studiując a potem pracując na KUL-u. W zasadzie po powrocie z Lublina jestem w Katowicach dopiero od 12 lat. A teraz z kolei pójdę do Wrocławia. W związku z tym, to nie jest tak, że nie potrafię odejść. Powiem szczerze, że z radością idę do Wrocławia, bo dość dobrze znam to miasto, do którego wiele razy jeździłem. Wrocław jest mi tak samo bliski jak Kraków. Mogę powiedzieć, że już dawno pokochałem to miasto, a teraz będę miał możliwość okazać również tę pasterską miłość wiernym, którzy zostali mi powierzeni.

Reklama

- Z czym wobec tego kojarzy się Księdzu Dolny Śląsk i Wrocław?

- Znam historię Śląska dosyć dobrze, znam więc także związki Górnego Śląska z Dolnym Śląskiem. Przecież do 1922 r. Katowice i ziemie wokół funkcjonowały w ramach archidiecezji wrocławskiej. Żywa jest jeszcze w naszym katowickim środowisku świadomość, że księża, którzy pracowali na tej ziemi, często studiowali we Wrocławiu. Ciągle jeszcze w Katowicach szczycimy się i mówimy o naszym kardynale Bolesławie Kominku, który był równocześnie kardynałem wrocławskim. Związki między nami pokazuje także osoba biskupa Nankiera, który urodził się w Kamieniu, niedaleko miejsca, gdzie się urodziłem. Trzeba również powiedzieć o biskupie Latusku oraz o biskupie Kubinie, który był z Wrocławia, u nas duszpasterzował, a biskupem został w Częstochowie. Związków jest więc bardzo wiele. Z jednej strony więc Wrocław i Dolny Śląsk przywodzi mi na myśl wspólną historią i wspólnotę korzeni, a z drugiej strony Wrocław to przecież potężny ośrodek intelektualny z Uniwersytetem na czele. Poza tym Dolny Śląsk zawsze kojarzył mi się z miejscem bardzo przyjaznym ekologicznie, miejscem bardzo „zielonym”.

- Wrocławską stolicę obejmuje Ksiądz Arcybiskup po wielkich poprzednikach. Wspomniał Ksiądz kardynała Kominka, jest jeszcze kardynał Gulbinowicz, jest arcybiskup Gołębiewski. Do czego to zobowiązuje?

- Te osoby i ich dzieło bardzo zobowiązują. Chciałbym w jakiejś mierze być kontynuatorem ich pracy, bo doceniam ich wielkie duszpasterskie osiągnięcia. Chciałbym równocześnie wprowadzić coś nowego, w tym zakresie, który wynika z rozpoznania obecnego czasu. Bo ten czas, to już nie jest czas, w którym przyszło działać np. kardynałowi Gulbinowiczowi, osobie mającej wielkie historyczne zasługi dla Dolnego Śląska. Życie szybko kroczy do przodu, zatem muszę mieć trochę czasu, żeby rozpoznać aktualne znaki czasu. Na ile będę się starał coś korygować, będzie wynikało z tego właśnie rozpoznania wyzwań, które stawiają nam czasy współczesne.

- Towarzyszy Księdzu Arcybiskupowi zawołanie „Chrystus nas umiłował”, które integralnie wpisuje się w misję obecnego Ojca Świętego Franciszka i jego wizję Kościoła ubogich i dla ubogich. Troska o ubogich to będzie jeden z priorytetów duszpasterskich nowego metropolity w kierowaniu owczarnią na Dolnym Śląsku?

- Oczywiście, że tak, chociaż w porównaniu do innych regionów wydaje się, że sytuacja ekonomiczna Dolnego Śląska wcale nie jest taka zła. Nieraz byłem świadkiem jak nasi studenci pokończywszy studia przenosili się do Wrocławia, twierdząc że tam mają lepsze warunki rozwoju. Zatem będę musiał wpierw rozpoznać margines biedy i ludzkich potrzeb. Z pewnością w archidiecezji wrocławskiej działa Caritas a wrocławscy biskupi są w tej mierze dobrze zorientowani. Myślę więc, że to nie jest ten sam poziom ubóstwa co w innych rejonach Polski, ale będę oczywiście Ojca Świętego Franciszka w tym naśladować, tym bardziej, że w katolickiej nauce społecznej mówi się o opcji na rzecz ubogich, która powinna być czymś stałym a nie tylko okazjonalnym.

- W swojej pracy naukowej zajmuje się Ksiądz Arcybiskup nauczaniem społecznym bł. Jana Pawła II, jest Ksiądz przewodniczącym Rady Konferencji Episkopatu do Spraw Społecznych i głównym autorem dokumentu społecznego Episkopatu „W trosce o człowieka i dobro wspólne”. Czy w swojej pracy we Wrocławiu będzie Ksiądz kładł szczególny nacisk na sprawy społeczne tak bliskie właśnie Janowi Pawłowi II?

- Mogę zapewnić, że tak. Bo od tego nie ucieknę, tym bardziej, że społeczne nauczanie Kościoła jest integralną częścią korpusu doktrynalnego. Nie jest to coś, co zostało dołożone, lecz wynika z Ewangelii i dlatego te treści w moim głoszeniu Słowa Bożego będą z pewnością obecne. Myślę, że będę także przyciągał tych ludzi, którzy są we Wrocławiu, a którzy również mają tę pasję i chcą zgłębiać nauczanie społeczne Kościoła. W stolicy Dolnego Śląska są olbrzymie tradycje w tym względzie, wystarczy wspomnieć śp. ks. prof. Majkę, czy recenzenta mojego doktoratu, ks. prof. Krucinę lub też śp. ks. prof. Niteckiego. Wrocław zawsze jawił się jako mocny punkt gdy idzie o naukę społeczną Kościoła. I zamierzam tę tradycję w miarę możliwości kontynuować.

- We Wrocławiu w czerwcu bieżącego roku odbędzie się Kongres Ewangelizacyjny, który organizowany jest wspólnie przez Kościół instytucjonalny i całe spektrum wspólnot i ruchów katolickich. Jaką Ekscelencja ma wizję świeckich w Kościele, a zwłaszcza ruchów i wspólnot?

- Rola świeckich w Kościele jest coraz większa, jest to wielki dar Ducha Świętego, że po Soborze Watykańskim II te ruchy tak się rozwinęły. Dzisiaj myślę, że trzeba dialogu i ukazania, jakie są ich rzeczywiste zadania. W moim przekonaniu jest to z jednej strony troska o jedność Kościoła, ruchy bowiem nie mogą powodować rozbicia. Jedność Kościoła to jest życzenie Chrystusa: „Ojcze, spraw, aby byli jedno”. Ruchy powinny być także miejscami, w których człowiek razem z innymi i przy ich pomocy może stawać się świętym. Nie bójmy się tego słowa. Mamy stawać się lepsi. Więc drugie zadanie - ruchy mają być kolebką wzrastania swoich członków w świętości. I wreszcie trzecie zadanie to dawanie świadectwa, zwłaszcza tam, gdzie ze swoim przesłaniem nie docierają osoby duchowne. Zatem ruchy nie wyręczą Kościoła hierarchicznego i kapłanów w sprawowaniu sakramentów. Ale mogą one pomóc w zjednoczeniu ludzi z Chrystusem, w osiąganiu świętości oraz w byciu świadectwem dla świata.

- Bardzo dziękujemy za rozmowę.

- Ja również bardzo serdecznie dziękuję. A skoro mam taką możliwość, to chciałem wszystkich serdecznie pozdrowić i życzyć wszystkiego najlepszego. Do Wrocławia jadę z wielką miłością, prosząc zarazem o kapitał zaufania, który jest dobrą płaszczyzną współpracy. Bardzo chcę się tego Kościoła uczyć i chcę temu Kościołowi służyć jak tylko potrafię najlepiej, wspólnie z całym duchowieństwem i świeckimi. Szczęść Boże.

2013-06-04 13:12

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Abp Józef Kupny do księży: Musimy być blisko ludzi

radiorodzina.pl

Więcej ...

O. Leon Knabit: Jeszcze raz o kobietach i mężczyznach

2021-09-16 14:16

Karol Porwich

Ostatni artykuł o. Leona Knabita cieszył się dużym zainteresowaniem, odbiorem zarówno pozytywnym, jak i tym mniej. W odpowiedzi głos zabiera sam benedyktyn.

Więcej ...

Papież do katechetów: potrzeba „nowego alfabetu” w głoszeniu Ewangelii

2021-09-17 21:22

Vatican News

„Katecheci to ludzie, którzy niestrudzenie głoszą Ewangelię miłosierdzia; to osoby potrafiące tworzyć więzi i bliskość, które pozwalają lepiej zasmakować w Słowie Bożym i liturgii eucharystycznej, przynosząc owoce dobrych uczynków”. Tę definicję katechety Papież Franciszek przedstawił podczas audiencji dla odpowiedzialnych za komisje ds. katechezy w episkopatach Europy.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Niemcy: papież nie przyjął rezygnacji arcybiskupa...

Niemcy

Niemcy: papież nie przyjął rezygnacji arcybiskupa...

Podziękuj Bogu za drugą, trzecią i kolejną szansę,...

Wiara

Podziękuj Bogu za drugą, trzecią i kolejną szansę,...

17 września Kościół wspomina św. Hildegardę z Bingen

Kościół

17 września Kościół wspomina św. Hildegardę z Bingen

Benedykt XVI: negowanie natury człowieka prowadzi do...

Benedykt XVI

Benedykt XVI: negowanie natury człowieka prowadzi do...

Jak będzie w Niebie? Poznaj kilka niezwykłych wizji od...

Wiara

Jak będzie w Niebie? Poznaj kilka niezwykłych wizji od...

Oferta programowa TVP z okazji beatyfikacji Prymasa...

Wiadomości

Oferta programowa TVP z okazji beatyfikacji Prymasa...

Jak uciekałam z World Trade Center

Wiadomości

Jak uciekałam z World Trade Center

Bilokacja – czym jest i kto może jej doświadczyć?

Wiara

Bilokacja – czym jest i kto może jej doświadczyć?

Amy Brooks: Bóg nie popełnia błędów i ja także nim...

Wiara

Amy Brooks: Bóg nie popełnia błędów i ja także nim...