Polskie Radio Białystok podaje:
Policjanci wyjaśniają okoliczności ataku na zakonnicę w centrum Bielska Podlaskiego. Do zdarzenia miało dojść na przystanku autobusowym przy ul. Adam Mickiewicza.
Do stojącej zakonnicy miał podejść mężczyzna, który z zaskoczenia miał zerwać z jej szyi krzyż i wyrzucić go na ulicę. Siostra podniosła krzyż i poinformowała o wszystkim policjantów.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Mężczyzna zdążył schować się w autobusie, który przyjechał na przystanek. Do pojazdu wsiadła też zakonnica. Jednak, gdy napastnik usłyszał policyjne syreny uciekł z autobusu.
Zdarzenie potwierdza oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Bielsku Podlaskim nadkom. Agnieszka Dąbrowska. Policjantka tłumaczy, że funkcjonariusze dostali zgłoszenie, że mężczyzna zerwał krzyżyk wiszący na szyi siostry zakonnej i rzucił go na ziemię. Sprawca uciekł, jednak szybko został zatrzymany przez policjantów. Teraz policjanci prowadzą z nim czynności w tej sprawie.
Jeżeli mężczyzna usłyszy zarzuty obrazy uczuć religijnych, może grozić mu do 2 lat więzienia.
Bielsk.eu informuje dalej:
Siostra zakonna czekała na autobus na przystanku naprzeciw niebieskiej cerkwi (pw. Archanioła Michała).
Reklama
- W pewnym momencie schyliłam się, by wziąć telefon z torby. Nagle poczułam silne szarpnięcie - opowiada siostra Krystyna Karbowska. - Byłam w szoku. Początkowo nie zorientowałam się, co się stało. Gdy podniosłam wzrok, zobaczyłam mężczyznę stojącego kilka metrów ode mnie. W ręku trzymał krzyż, który do niedawna miałam na szyi.
Na oczach zakonnicy mężczyzna wyrzucił krzyż na ulicę.
- Byłam przerażona, ale pobiegłam podniosłam krzyż i go z czcią pocałowałam - opowiada siostra zakonna.
Spytała mężczyznę dlaczego to zrobił. Ten się tylko krzywo uśmiechnął.
Zachowywał się dziwnie. Siostra wyjęła telefon i głośno powiedziała, że dzwoni na policję.
Mężczyzna nic sobie z tego nie robił. Nie uciekał, nie atakował, nie był agresywny. Nadal krążył po przystanku. Siostra zrobiła mu nawet zdjęcie.
- Nigdy mnie coś takiego nie spotkało. Mieszkam w Bielsku ponad 70 lat. Tu się urodziłam, znam, pracuję, spotykam z osobami różnych wyznań i narodowości. W moim otoczeniu jest wiele osób prawosłanych i zawsze odnosimy się do siebie z szacunkiem - mówi siostra Karbowska. - Mam nadzieję, że ten mężczyzna, jeśli ma zaburzenia psychiczne - trafi na leczenie, a jeśli jest zwykłym chuliganem - poniesie konsekwencje swojego zachowania. Będę się modlić o jego nawrócenie - mówi siostra w rozmowie z portalem bielsk.eu.




