Reklama

Niedziela Częstochowska

Dom przy ulicy św. Kazimierza chce nadal służyć dzieciom

2018-01-03 12:37

Niedziela częstochowska 1/2018, str. IV

Graziako/Niedziela

S. Joanna Rękas, dyrektor częstochowskiego domu (z prawej), i s. Małgorzata Ochęduszko pokazują plac zabaw przyszłego przedszkola

Placówka zmienia formę działania, ale nie istotę. Nadal będzie opiekować się najmłodszymi. Powstanie tu m.in przedszkole, co jest dobrą wiadomością dla rodziców. W Częstochowie bowiem nieustannie brakuje miejsc w przedszkolach. A te prowadzone przez siostry zakonne cieszą się zasłużenie dobrą opinią

Przez wiele lat w budynku przy ul. św. Kazimierza w Częstochowie mieścił się Dom Małego Dziecka im. E. Bojanowskiego, w którym siostry ze Zgromadzenia Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej opiekowały się dziećmi porzuconymi, niechcianymi, przeznaczonymi do adopcji czy z różnych powodów odebranymi rodzicom. Mówiąc krótko, starały się zaradzić dziecięcej biedzie i nieszczęściu, tworząc maluszkom namiastkę rodzinnego domu. Niestety, zmieniające się przepisy sprawiły, że dalsze prowadzenie tej działalności stało się niemożliwe. Najpierw więc zmieniono nazwę, tworząc Dom Życia i Nadziei, a gdy to nie wystarczyło, ze względu na ustawowe wymagania – siostry znalazły się w kłopotliwej sytuacji. Warto przypomnieć, że w budynku tym mieści się także jedyne w okolicy Okno Życia, dzięki któremu ocalało czworo niemowlaków.

Siostry Służebniczki nie wyobrażają sobie, by teraz zaprzestały swojej misji. Po pierwsze, w Polsce nie zmalała liczba dzieci, które pozbawiono opieki w sytuacji ograniczenia czy pozbawienia praw rodzicielskich, dzieci poważnie chorych, niepełnosprawnych, porzuconych, niechcianych. Fundamentalne znaczenie ma także charyzmat zgromadzenia, które jako główne zadanie wskazuje zakonnicom właśnie opiekę nad dziećmi.

Skoro więc siostry nie mogą już zajmować się małymi dziećmi tak jak dotychczas, postanowiły zmienić formułę istnienia placówki. I to w podwójny sposób.

Reklama

Po pierwsze – opieka

Siostry nie chcą zrezygnować z opieki nad dziećmi w trudnej sytuacji. W tej chwili w Domu przebywa jeszcze 13 maluszków. S. Joanna Rękas, dyrektor częstochowskiej placówki, zna historię każdego z nich. Mała dziewczynka z kucykiem na czubku głowy idzie wkrótce do adopcji. Mały okularnik z zadartym nosem, z pewnymi dysfunkcjami, jak szepcze siostra, już trzeci raz wrócił do zakonnic.

– Ludziom się wydaje, że biorą słodkiego malucha bez przeszłości. A te dzieci mają za sobą takie doświadczenia, których bałby się dorosły... a po chwili dodaje: – Nie zrezygnujemy przecież z tego, co jest charyzmatem naszego zgromadzenia. Przez wiele lat udało nam się zebrać tutaj specjalistyczną kadrę, świetnych ludzi pracujących z ogromnym oddaniem. Mamy naprawdę spore doświadczenie w opiece nad dziećmi, także nad trudnymi przypadkami. Jedyny wyjściem jest staranie się o przyznanie nam statusu regionalnej placówki specjalistyczno-terapeutycznej.

Placówka taka to miejsce, gdzie prowadzona jest całodobowa opieka nad dziećmi, które potrzebują nie tylko opieki, ale konkretnej terapii i leczenia specjalistycznego. Dom przy ul. Kazimierza gotowy jest w każdej chwili podjąć takie zadania. Jedyną przeszkodą do utworzenia obu placówek jest przeprowadzenie dodatkowego remontu, którego wymagają wyśrubowane normy sanepidu i służb przeciwpożarowych. Niestety, siostrom brakuje środków. Jeśli nie uda im się zabrać funduszy, nie staną do konkursu i nie otrzymają zgody na prowadzenie placówki. A zgoda taka wydawana jest raz w roku.

– Obserwowaliśmy niedawną batalię o ochronę życia, o zakazanie aborcji dzieci chorych. Podnoszone były wtedy argumenty, że Kościół broni życia nienarodzonych, a potem nie interesuje się ich losem. My jesteśmy dowodem, jak krzywdząca jest taka opinia. Oddajcie nam te dzieci. Pozwólcie im żyć. My otoczymy je w naszym domu opieką i miłością – przekonuje s. Joanna.

Po drugie – przedszkole

Zgromadzenie chce otworzyć przy ul. Kazimierza przedszkole. W zasadzie wszystko jest gotowe. Siostry oprowadzają nas po salach, wyglądających jakby tęskniły za dziećmi. Małe mebelki, zabawki na półkach, miękkie dywaniki. Przytulnie, swojsko, po domowemu i... pusto. A powinno być tutaj słychać tupot małych nóżek i dziecięcy śmiech.

Siostry Służebniczki specjalizują się w prowadzeniu przedszkoli. Jest ich obecnie w całej Polsce kilkadziesiąt. I z całą pewnością przyda się także w Częstochowie. W mieście zabrakło w tym roku miejsc w przedszkolach dla ok. 200 dzieci. A przedszkola prowadzone przez zgromadzenia zakonne cieszą się u nas zasłużenie dobrą renomą, czego dowodem są ustawiające się do nich kolejki chętnych.

W tworzeniu częstochowskiego przedszkola pomoże s. Małgorzata Ochęduszko z Łodzi, która od 20 lat opiekuje się dziećmi. Założyła i prowadziła już wiele siostrzanych przedszkoli.

– Nie trzeba tłumaczyć, czym się różni przedszkole świeckie od katolickiego. To oczywiste. Ale czym wyróżnia się nasze? W wielkim skrócie – holistycznym podejściem do dziecka – wyjaśnia s. Małgorzata. – Opieramy się na koncepcji pedagogicznej, której autorem jest nasz założyciel – bł. Edmund Bojanowski, który zajmował się w XIX wieku dziećmi wiejskimi, żyjącymi w skrajnie złych warunkach. Angażował do pomocy osoby, które całkowicie oddawały się tej pracy. Jego koncepcja wychowania opiera się z jednej strony na religijnym podejściu, a z drugiej – na rytmie przyrody, pór roku. To bardzo naturalna, dziś by się powiedziało, ekologiczna metoda, łagodna, wrażliwa na potrzeby dziecka, wymagająca skupienia na poszczególnych malcach i wytworzenia atmosfery zaufania i zaopiekowania się dzieckiem. Sferze duchowej odpowiada sfera fizyczna, stąd spory akcent kładzie się u nas na ruch, na sport.

W przedszkolach sióstr np. nie czyta się dzieciom bajek, lecz je opowiada. Zakonnice potrafią ze zwyczajnej zabawy zrobić fascynującą eskapadę, która uruchamia dziecięcą wyobraźnię, budzi kreatywność. Co istotne, obok elementów religijnych pojawiają się też patriotyczne, co dla wielu rodziców jest niebagatelną kwestią. Przedszkole pomaga rodzicom, ale ich nie zastępuje. Dlatego placówki Sióstr Służebniczek stanowią przedłużenie domu podopiecznych, co powoduje, że rodzice aktywnie uczestniczą w życiu przedszkola. Włączeni zostają w specjalny program formacji rodziców.

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Bajka na 200 par przedszkolnych rąk

2019-04-03 10:09

Niedziela łódzka 14/2019, str. IV

Marek Rubajczyk

Najmłodsi podczas finału projektu

Konik Błysk, Kraina Misiogrodu, Żółw Muszelka, Piesek Toffik vel Reksio, dzieci w tajemniczej kuli to tylko niektórzy z bohaterów bajek stworzonych przez dzieci w ramach I Międzyszkolnego Projektu „Było sobie przedszkole”

Więcej ...

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Niedziela łowicka 6/2003

Piotr Drzewiecki

Więcej ...

Jedność imieniem Boga

2020-01-24 22:43

ks. Wojciech Kania

Bp Nitkiewicz: Mamy tutaj przed oczyma wzór jedności, jakim jest Najświętsza Trójca oraz Niebieskie Jeruzalem, jedności, której fundament stanowi miłość. Nie musimy odkrywać niczego nowego. Miłość połączona z modlitwą wystarczy.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Zawód podwyższonego ryzyka

Wiadomości

Zawód podwyższonego ryzyka

Jej misja trwa

Wiara

Jej misja trwa

W Niepokalanowie trwa wielka ekspiacja za grzechy przeciwko...

Polska

W Niepokalanowie trwa wielka ekspiacja za grzechy przeciwko...

Dlaczego chrzcimy dzieci, a nie dorosłych?

Kościół

Dlaczego chrzcimy dzieci, a nie dorosłych?

Karmelici z Solca wydali oświadczenie ws. Komunii św. dla...

Kościół

Karmelici z Solca wydali oświadczenie ws. Komunii św. dla...

Medjugorie. Miejsce objawienia... Kościoła

Kościół

Medjugorie. Miejsce objawienia... Kościoła

Rzecznik Episkopatu: abp Lenga nie reprezentuje Kościoła...

Kościół

Rzecznik Episkopatu: abp Lenga nie reprezentuje Kościoła...

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus...

Dosyć obrażania papieża Franciszka przez katolików

Kościół

Dosyć obrażania papieża Franciszka przez katolików