Reklama

Artur Stelmasiak
Konferencja prasowa Ordo Iuris prezentująca zagrożenia w warszawskiej edukacji

Niebezpieczeństwo w edukacji

Zagrożenia walki z „mową nienawiści”

2019-02-13 07:44

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 7/2019, str. V

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zapowiedział, że w szkołach będą odbywały się lekcje o tzw. „mowie nienawiści”. Dlaczego ciepło brzmiące słowa są tak bardzo niebezpieczne?

Nie wiadomo na ile decyzja prezydenta była przemyślana, a na ile spontaniczna. Pewne jest jednak, że wójt gminy, burmistrz, czy prezydent miasta nie maja uprawnień do tego, by ingerować w program nauczania w szkołach na swoim teranie. – Przeanalizowaliśmy prawo oświatowe i nad programem edukacji czuwa Ministerstwo Edukacji oraz kuratoria oświaty. Władza samorządowa może jedynie coś zaproponować, ale nie ma możliwości nakazywania czegokolwiek dyrektorom i nauczycielom – tłumaczy dr Tymoteusz Zych, wiceprezes Instytutu Ordo Iuris, który zaalarmował opinię publiczną i środowiska prorodzinne o grożącym niebezpieczeństwie. Na czym to niebezpieczeństwo polega?

Zaproponowane na stronach warszawskiego Biura Edukacji dwa tytuły: „Kompasik” i „Zakładki” zostały wydane przy wsparciu zachodnich fundacji. Z pozoru nie budzą większych kontrowersji, bo w wielu miejscach są w nich przytaczane słusznie krytykowane sformułowania i zdania, które powszechnie są uznawane za obraźliwe. Problem jest szczegółach.

Meczet za publiczne pieniądze?

W materiałach Trzaskowskiego można znaleźć wiele fragmentów, które budzą oczywiste wątpliwości. Zakładają one m.in. zainscenizowanie w szkole debaty na temat dofinansowania ze środków publicznych budowy meczetu. W pozytywnym świetle są tam przedstawieni wyłącznie ci, którzy je popierają, mimo że polskie prawo nie przewiduje możliwości finansowania budowy obiektów kultu religijnego z publicznych środków. Podręczniki krytykują także „seksizm życzliwy”, który miałby polegać na przekonaniu, że kobiety powinny być doceniane oraz otaczane opieką mężczyzn. Uczniowie mogą dojść do wniosku, że przepuszczanie dziewcząt jako pierwsze w drzwiach, albo pomaganie im w niesieniu ciężkich przedmiotów, jest działaniem niepożądanym i dyskryminującym.

Reklama

Do tzw. mowy nienawiści zaliczono też uznawanie „politycznych żądań” ruchu LGBT za nieuzasadnione, nawet, jeżeli podnosi się w tym zakresie racjonalne argumenty. Wypowiedzi te są określane jako „nowoczesna homofobia”. Wbrew standardom polskiego prawa rodzinnego i przyjętemu w nim pojęciu rodziny materiały uczą o „różnych formach rodzin”, w tym „rodzinach z rodzicami tej samej płci”. Autorzy publikacji za szkodliwy „stereotyp”, który należy zwalczać, uznali także m.in. stwierdzenie, że „chłopcy nie noszą spódnic”.

Edukacja o „mowie nienawiści” jest niebezpieczna jeszcze z jednego powodu. To nieostre pojęcie wkracza bowiem równolegle do dyskursu publicznego, a nikt nie wie co ono dokładnie oznacza. Praktyka pokazuje, że do tej pory „mową nienawiści” było tylko i wyłącznie krytykowanie różnych lewicowych postulatów. Nawet w tzw. podręcznikach Trzaskowskiego nie ma nic o „mowie nienawiści” wobec konserwatystów, katolików, a w szczególności wobec osób duchownych. Co prawda, chrystianofobia została wymieniona na infografice wśród źródeł mowy nienawiści, ale na jednym słowie się skończyło. Wśród rożnych zaproponowanych lekcji o homofonii, czy islamofobii nie znajdziemy nawet słowa o atakach na katolików i jak z nimi walczyć. A przecież nie ma dnia, w którym Kościół, katolicy, księża nie zostaliby zaatakowani w internecie.

Jak w PRL-u

Termin „mowa nienawiści” został wymyślony i jest wdrażany w podobny sposób, jak kiedyś w PRL-u próbowano narzucić Polakom komunistyczną „nowomowę”. Przez zmianę języka walczy się ideologicznie, ale unika się dyskusji na argumenty. A najlepiej to widać na przykładzie kilkudziesięcioletniego marszu środowisk LGBT.

Jeszcze 30-40 lat temu niemal cały świat naukowy uważał, że homoseksualizm jest chorobą, z której wielu może się skutecznie leczyć. Najpierw w 1973 r. fortelem i pod presją homoseksualizm został wykreślony z listy chorób przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne, a później w 1990 r. przez Światową Organizację Zdrowia. Choć dziś są ludzie, którzy chcą się leczyć z homoseksualizmu i zgłaszają się do psychologów i psychiatrów, to oficjalnie ich leczenie jest już zakazane. Trzeba oszukiwać system i wpisywać numery innych psychicznych chorób.

Teraz jest kolejny etap. Dzięki różnym lewicowym instytucjom wprowadzany jest termin „mowa nienawiści” do europejskiej dyskusji i w dokumentach UE. Kolejnym krokiem pewnie będzie system prawny. Za chwilę nie będziemy mogli ich krytykować, ale nawet dyskutować o naturalnej rodzinie, bo środowiska LGBT uznają promowanie małżeństwa kobiety i mężczyzny, jako dyskryminację i „mowę nienawiści” wobec związków homoseksualnych. – Mamy do czynienia z problemem politycznej i ideologicznej instrumentalizacji haseł zwalczania dyskryminacji i nienawiści, który występuje na coraz szerszą skalę – mówi Tymoteusz Zych. – „Mowa nienawiści” może się stać instrumentem ograniczającym wolność słowa i nauki, ale przede wszystkim jest zagrożeniem dla naturalnej rodziny, która jest chroniona w Konstytucji.

Tagi:
mowa

Wybrane dla Ciebie

Reklama

Najpopularniejsze

Trzeci dzień biskupich rekolekcji

Trzeci dzień biskupich rekolekcji

Bł. Edmund  Bojanowski w Częstochowie

Bł. Edmund Bojanowski w Częstochowie

Zawody sportowe i jubileuszowy tort

Zawody sportowe i jubileuszowy tort

Patriotyzm z Polakami

Patriotyzm z Polakami

Pięknie jest być starszym

Pięknie jest być starszym

"Spotkanie z Niedzielą"

Andrzej Duda wręczył Nagrody Prezydenta RP „Dla Dobra Wspólnego”

Andrzej Duda wręczył Nagrody Prezydenta RP „Dla Dobra Wspólnego”

Plakaty

Plakaty

"Spiżarnia Caritas" w Głogowie.

Najnowsze

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem