Reklama

Historia

Jak polskie dziewczyny postraszyły gubernatora

Główna uczestniczka zamachu Wanda Krahelska

Domena publiczna

Główna uczestniczka zamachu Wanda Krahelska

18 sierpnia 1906 r. z balkonu jednej z warszawskich kamienic młodziutkie dziewczęta zrzuciły bomby domowej roboty, aby zabić znienawidzonego gubernatora rosyjskiego Gieorgija Skałona.

Kiedy ziemie centralnej Polski znajdowały się pod zaborem rosyjskim, w Warszawie rezydowali przedstawiciele cara – namiestnicy, generał-gubernatorowie. Jednym z kolejnych był Rosjanin pochodzenia francuskiego – Gieorgij Skałon.

Zdjęcia ofiar stawiane na biurku

Jego rządy były pełne terroru i okrucieństwa. Ponoć kolekcjonował on fotografie setek straconych Polaków, ustawiając je na swoim biurku. Wyroki śmierci wydawał ot, tak sobie, bez sądu, w trybie administracyjnym. Pacyfikował robotników i działaczy polskich ugrupowań politycznych, popierających rewolucję przeciwko caratowi, która wybuchła w Rosji w 1905 r.

Możliwość wybuchu powstania przeciwko carowi, który stał na czele Królestwa Polskiego, była brana pod uwagę przez Polską Partię Socjalistyczną (PPS). W tej sprawie Józef Piłsudski próbował nawet porozumiewać się z rządem Japonii. Japonia była w stanie wojny z Rosją, zatem sprawa wydawała się prawdopodobna. Ale Japończycy byli zainteresowani głównie usługami szpiegowskimi. W dodatku przed PPS-em przestrzegał Japończyków przebywający w ich kraju Roman Dmowski, który widział możliwość współpracy z Petersburgiem. W gronie ścisłego kierownictwa PPS-u podjęto w 1906 r. decyzję o likwidacji okrutnego Skałona. Chociaż wewnątrz partii ścierały się różne poglądy na temat niepodległości czy też uległości Polski wobec Rosji, tzw. Organizacja Bojowa podjęła decyzję dotyczącą likwidacji generał-gubernatora. Obserwowano ulice, którymi Skałon poruszał się po Warszawie wyjeżdżając z Belwederu. Studiowano jego rozkład dnia, śledzono jego wyjścia do teatru i opery (był wielkim miłośnikiem sztuki), czy na spotkania towarzyskie.

Jak wywabić gubernatora?

Gubernator Skałon utrzymywał bliską znajomość z niemieckim konsulem w Warszawie, któremu... udostępniał rosyjskie tajemnice państwowe i militarne. Brylowanie gubernatora i sentymentalne przejażdżki ulicami Warszawy stały się z czasem niebezpieczne. Wkrótce carska policja – Ochrana wpadła na trop spisku na życie Skałona. Odtąd generał zaczął na siebie uważać: codziennie zmieniał plan zajęć, wybierał rozmaite drogi, którymi poruszał się po stolicy; zmieniał lokale, w których jadał, wzmocniono również jego ochronę, która towarzyszyła mu na każdym kroku. Wówczas jeden z działaczy bojówki PPS-u – Mieczysław Mańkowski z Galicji, były współpracownik Ludwika Waryńskiego, wpadł na pomysł, że skoro Skałon próbuje przechytrzyć potencjalnych zamachowców i unika stałych przejażdżek, trzeba przymusić go za pomocą jakiegoś podstępu do pojawienia się w określonym czasie i miejscu... Mańkowski wymyślił, że najlepszą okazją do wywabienia Rosjanina na ulicę będzie incydent obrażenia jakiegoś dyplomaty, za który – jako przedstawiciel władz carskich w stolicy – będzie musiał osobiście przeprosić... Padła propozycja spoliczkowania Niemca. Skałon jako przedstawiciel Rosji będzie musiał stawić się z przeprosinami w siedzibie obrażonego dyplomaty. Spiskowcy wybrali na ofiarę wicekonsula Niemiec Gustava Lerchenfelda. Niemcy były ważnym sojusznikiem Rosji w ówczesnej wojnie japońsko-rosyjskiej, stąd niemalże na pewno przedstawiciel rosyjskich władz w Warszawie musiałby się pojawić w mieszkaniu niemieckiego wicekonsula z przeprosinami.

Reklama

W okolicy mieszkania niemieckiego dyplomaty na ul. Natolińskiej spiskowcy wynajęli mieszkanie. Nie bez znaczenia było też to, że ulica, przy której mieściła się rezydencja konsula, była zamknięta z jednej strony z powodu prac ziemnych związanych z awarią wodociągową (nie można było zatem uciekać w drugim kierunku – trzeba było wracać tą samą trasą). Początkowo Józef Piłsudski nie chciał słyszeć o udziale kobiet w akcjach bojówkarskich. Wyznawał zasadę, że do „mokrej roboty” należy wyznaczyć mężczyzn, jednak jedna z działaczek Organizacji Bojowej PPS, „piękna dwudziestoletnia” Wanda Krahelska, malarka, w dodatku pałająca żądzą zemsty za aresztowanie i torturowanie swojego narzeczonego (po uwolnieniu popełnił samobójstwo, a wówczas ona wstąpiła do PPS-u), wymusiła zgodę na swój udział w akcji.

Reklama

Dlaczego nie wybuchła pierwsza bomba?

Jako Antonina Kozłowska, ziemianka z prowincji, Krahelska sprowadziła się wraz z rzekomą pokojówką (Albertyna Helbertówna) oraz kucharką (Zofia Owczarkówna) do mieszkania nieopodal niemieckiego konsulatu. Aby nie wzbudzać niczyich podejrzeń, w meblach przywieziono dobrze ukryte bomby, a dziewczyny, pod fałszywymi nazwiskami, nawet do stróża kamienicy zwracały się po rosyjsku. Bomby ukryto w domowym kominku.

14 sierpnia 1906 r. powracającego z konsulatu Lerchenfelda spoliczkował Michał Trzos, jeden z bojówkarzy PPS-u przebrany w mundur rosyjskiego oficera. Skałon parę dni później – 18 sierpnia 1906 r. – wsiadł do powozu wraz ze swoim rotmistrzem i eskortą kozaków i pospieszył z przeprosinami. Helbertówna miała wyjść na ulicę i obserwować, kiedy będzie się zbliżał powóz Skałona, dwie pozostałe dziewczyny zaś miały rzucić z balkonu bomby. Kiedy powóz z gubernatorem wracał z wizyty u niemieckiego wicekonsula (z powodu wspomnianego remontu ulicy musiał się poruszać ponownie tą samą trasą), Krahelska z okna salonu wyrzuciła pierwszą bombę. Bomba upadła tuż obok powozu, ale nie wybuchła... Zawiniła fatalna konstrukcja ładunku. Owczarkówna rzuciła drugą bombę, Helbertówna kolejną, ale spowodowały one tylko nieznaczne uszkodzenie karoserii karocy. Ranni zostali kozacy, natomiast gubernator, odniósł jedynie lekkie obrażenia. Na skutek pęknięcia błony bębenkowej częściowo utracił słuch.

Uniknęły kary śmierci

Nasze terrorystki zdołały uciec podstawioną dorożką. Ale popełniły błąd. W wynajmowanym przez nie mieszkaniu carska policja znalazła paszport na nazwisko Krahelskiej. Choć Wanda uciekła do Galicji, a w Krakowie zawarła fikcyjne małżeństwo, które uchroniło ją przed deportacją do zaboru rosyjskiego, carska Ochrana trafiła na jej ślad, m.in. dzięki przechwytywanym listom do ojca. Z nich dowiedziano się, że mieszka w Krakowie. Została aresztowana, ale jako obywatelka austriacka nie mogła być deportowana do Warszawy. Sądzono ją w lutym 1908 r. w Wadowicach i ostatecznie, przy aplauzie mieszkańców Galicji, sąd ją uniewinnił. W czasie II wojny światowej Wanda Krahelska pomagała w ukrywaniu Żydów. Po wojnie współtworzyła znane wydawnictwo „Arkady”. Zmarła w 1965 r. w Warszawie. Albertyna Helbertówna wprawdzie została aresztowana w jednej z przypadkowych akcji carskiej Ochrany, ale Rosjanie nie powiązali jej osoby z zamachem na gubernatora. Również przeżyła II wojnę światową; zmarła w 1968 r. Zofia Owczarkówna wpadła przypadkowo – podczas akcji bojówek PPS-u na pocztę w Sokołowie Podlaskim. Policji udało się powiązać ją ze sprawą zamachu na gubernatora, jednak karę śmierci zamieniono jej na katorgę. Na ziemie polskie wróciła w 1917 r. Zmarła w 1940 r.

Generał-gubernator Gieorgij Skałon natomiast sprawował spokojnie swój urząd do śmierci. Planowano na niego jeszcze dwa inne zamachy – w tym jeden, kiedy wracał z Petersburga do Warszawy pociągiem. Ale... zamachowcy przegapili pociąg, którym jechał. Żonaty z niemiecką arystokratką Marią Korff Skałon ponoć lubował się we wszystkim, co niemieckie. Był wyznawcą luteranizmu, choć nie przeszkadzało mu to być członkiem honorowym prawosławnego Bractwa Świętej Trójcy. Zmarł 1 lutego 1914 r.

2022-08-16 12:29

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Każdy z nas kradnie i nawet o tym nie wie? VII przykazanie w praktyce

2023-02-03 21:15

Adobe.Stock

Łamiemy VII przykazanie… nie będąc tego świadomi. W jakich obszarach życia jesteśmy najbardziej narażeni na kradzież?

Więcej ...

Pomoc Kościołowi w Potrzebie uruchamia zbiórkę dla ofiar trzęsienia ziemi w Syrii

2023-02-07 11:53

PAP/EPA/ERDEM SAHIN

Papieskie stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie uruchomiło specjalną zbiórkę dla Syrii, która zmaga się z trudną sytuacją po trzęsieniach ziemi. Ubrań i żywności potrzebuje tam co najmniej 100 tys. osób.

Więcej ...

Bp Bryl do rektorów i formatorów seminariów duchownych: formacja potrzebuje prawdy serca

2023-02-07 17:39

Bożena Sztajner/Niedziela

W formacji chodzi o to, żebyśmy odkryli prawdę serca, a nie zatrzymywali się tylko na zewnętrznych gestach - mówił biskup kaliski Damian Bryl, który przewodniczył Mszy św. w kaplicy seminaryjnej w Kaliszu w drugim dniu Sesji Formatorów Seminaryjnych, która odbywa się pod patronatem Komisji Duchowieństwa KEP.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Elbląg: będzie proces beatyfikacyjny Aleksandry Gabrysiak...

Kościół

Elbląg: będzie proces beatyfikacyjny Aleksandry Gabrysiak...

Może jednak warto stać mocno przy Bożej prawdzie?

Wiara

Może jednak warto stać mocno przy Bożej prawdzie?

„Czas na miłość” - dziś początek Międzynarodowego...

Kościół

„Czas na miłość” - dziś początek Międzynarodowego...

Patronka od... Decyzji serca

Święci i błogosławieni

Patronka od... Decyzji serca

To cud! Matka Boża go uzdrawia! Świadectwo wstawiennictwa...

Wiara

To cud! Matka Boża go uzdrawia! Świadectwo wstawiennictwa...

Czy w piekle też jest życie wieczne?

Czy w piekle też jest życie wieczne?

Watykan: Polak podsekretarzem Dykasterii ds. Kultu Bożego...

Kościół

Watykan: Polak podsekretarzem Dykasterii ds. Kultu Bożego...

5 powodów, dla których warto pójść do spowiedzi

Wiara

5 powodów, dla których warto pójść do spowiedzi

Koziegłowy: profanacja figury Matki Bożej Fatimskiej

Kościół

Koziegłowy: profanacja figury Matki Bożej Fatimskiej