Reklama

Archiwum KPRP/Jakub Szymczuk
Prezydent Andrzej Duda w 100. rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę podpisał deklarację o restytucji Pałacu Saskiego

Saskiego wieki cztery

2018-12-18 11:05

Andrzej Tarwid
Edycja warszawska 51/2018, str. IV

Po zapowiedzi prezydenta Andrzeja Dudy o odbudowie Pałacu Saskiego czeka nas dyskusja, jakie funkcje powinien spełniać zrekonstruowany gmach. A jaki status miał pałac w przeszłości?

Pomnik księcia Józefa Poniatowskiego. Za nim imponująca podwójna kolumnada w stylu korynckim posadowiona na arkadach, w których w 1925 r. umiejscowiono Grób Nieznanego Żołnierza. Po bokach trzypoziomowe gmachy wybudowane w stylu klasycystycznym oraz ozdobione na pierwszym i drugim piętrze płaskimi filarami, fachowo nazywanymi pilastrami – taki właśnie widok Pałacu Saskiego został utrwalony na czarno-białych zdjęciach zrobionych w 20-leciu międzywojennym.

Tak też gmach ma wyglądać po odbudowie ogłoszonej w ostatnie Święto Niepodległości. Jednak znana przeszłość tego miejsca jest znacznie dłuższa, sięga czasów wazowskich. Od tamtej pory status budowli, jej kształt i wielkość zmieniały się wielokrotnie. Kilka koncepcji rozbudowy nie zostało zrealizowanych, najczęściej z braku funduszy, ale też z powodu rozgrywek personalnych. W innych wypadkach na dziejach pałacu i placu przed nim odciskała się trudna historia zniewolonej Polski.

Od dworu do pałacu i królewskiej rezydencji

W XVII wieku na obecnym pl. Józefa Piłsudskiego stał dwór. Jego właścicielem był Tobiasz Morsztyn, wielki łowczy koronny, dyplomata i poseł nadzwyczajny Rzeczypospolitej w Królestwie Danii. Bratem Tobiasza był Jan Andrzej Morsztyn, który obok wielu funkcji państwowych – m.in. podskarbiego, stolnika czy sekretarza królewskiego – był też dworskim poetą. Pisaniem wierszy zajmował się głównie dla rozrywki i w chwilach wolnych od polityki. A ta doprowadziła go do spisku przeciw królowi Janowi III Sobieskiemu.

Reklama

Zanim Jan dopuścił się zdrady, wcześniej w spadku dostał dwór. Bardzo szybko w miejscu dawnej budowli zaczął wyrastać piętrowy pałac. Jego projektantem prawdopodobnie był Giovanni Gisleni, architekt i muzyk zatrudniony na dworach trzech polskich królów. Na pewno zaś budowę nadzorował Tylman z Gameren, którego talentowi stolica zawdzięcza np. kościoły: św. Anny, św. Kazimierza i Przemienienia Pańskiego Barokowa budowla miała cztery wieże i tworzyła oś widokową tak interesującą, że kilkadziesiąt lat później, w roku 1713, król August II Mocny kupił posiadłość od potomków Jana Morsztyna.

Pałac zaczęto rozbudowywać. Wybitni architekci, którzy nadzorowali przebudowę, mieli ogromne ambicje i jeszcze większą fantazję. Przekraczały one możliwości finansowe władcy. Ostatecznie korpus budowli zyskał dwa skrzydła po bokach. A także skrzydło od strony ogrodu, który miał kształt pięciobocznego latawca. Był też największym ogrodem w stolicy.

Od 1716 r. wystawiano sztuki teatralne w ogrodowym pałacu oraz jednej z jego sal. Były to pierwsze takie miejsca – obok Zamku Królewskiego – w mieście. Ówczesna Warszawa nie miała bowiem oddzielnego budynku teatralnego.

Po zakończeniu przebudowy pałac stał się oficjalną rezydencją króla oraz centralnym punktem Osi Saskiej sięgającej od Krakowskiego Przedmieścia do Koszar Mirowskich.

Mieszkanie Chopina

Po śmierci Augusta III (1763) „palais royale” – jak można przeczytać na rycinach z epoki – zmienił całkowicie swój status. Część gmachu stała się apartamentami elektorów saskich, w innych były przedstawicielstwa dyplomatyczne. Jeszcze inne zostały przeznaczone na biura, przedstawicielstwa handlowe, Liceum Warszawskie i mieszkania.

W tak zagospodarowanym gmachu łatwo było powiedzieć, kto od kogo jest ważniejszy. Jednak czas brutalnie obszedł się z elektorami i dyplomatami rezydującymi w pałacowych apartamentach. Ich nazwiska znają jedynie specjaliści epoki. Za to cały świat zna osobę, która przez siedem lat zajmowała mieszkanie na drugim piętrze prawego skrzydła pałacu.

Jesienią 1810 r. wprowadziło się tam małżeństwo Mikołaja i Tekli Chopinów z dziećmi. Córka Ludwika miała 3 lata, a jej młodszy brat Fryderyk przyszedł na świat kilka miesięcy wcześniej. Rodzina przyszłego kompozytora mieszkała w Saskim do 1817 r. W tym czasie Mikołaj Chopin uczył języka francuskiego w Liceum Warszawskim, a Fryderyk zaczął regularną grę na fortepianie. W roku wyprowadzki rodziny Chopinów z pałacu pojawiły się pierwsze polonezy, marsze i wariacje skomponowane przez 7-letniego geniusza.

Sztab, kamienica, dowództwo

Kolejnym właścicielem pałacu był rząd Królestwa Kongresowego, które było połączone unią personalną z Imperium Rosyjskim. Rząd Kongresówki zdecydował, że w Pałacu Saskim będzie siedziba sztabu głównego armii.

Pierwszym namiestnikiem Królestwa był gen. Józef Zajączek. W okresie jego rządów architekt Piotr Aigner przedstawił plan przebudowy pałacu. Zaproponował także postawienie 100 kolumn wzdłuż Osi Saskiej. Na realizację tej koncepcji gen. Zajączek nie dał pieniędzy tłumacząc, że jest zbyt droga.

Środków nie brakowało za to na parady wojskowe przed pałacem. Gustował w nich Konstanty Pawłowicz Romanow, naczelny wódz armii Królestwa Polskiego. Oficjalny projekt przebudowy pałacu na potrzeby sztabu powstał w 1829 r. Wykonał go Adam Idźkowski, inżynier budownictwa i teoretyk architektury. To on zaprojektował w Warszawie m.in.: szpital św. Łazarza, pałac cesarski na Powązkach, a katedrze św. Jana Chrzciciela nadał styl gotyku angielskiego.

Projekt Idźkowskiego przewidywał rozebranie części środkowej i wstawienie w to miejsce arkady. Przed pałacem miała stanąć wysoka kolumna zwieńczona sylwetką cara Aleksandra I. Na takie miłe dla zaborcy zmiany środki zapewne by się znalazły, ale realizację planu pokrzyżował wybuch powstania listopadowego.

Po upadku niepodległościowego zrywu pałac niszczał przez kilka lat. W 1836 r. Jakub Łaszczyński, prezydent Warszawy, rozpisał konkurs na jego przebudowę i jednocześnie wystawił pałac na sprzedaż. Nowym właścicielem został Iwan Skwarcow. Rosyjski kupiec zgodził się przebudować gmach zgodnie z planem. Lecz to okazało się problemem, gdyż konkurs wygrała nie ta osoba, która wygrać miała.

Rada Budowlana pierwsze miejsce przyznała neorenesansowemu projektowi autorstwa Henryka Marconiego. Z zachowanych protokołów wynika, że przyszły profesor w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie złożył dwa projekty do konkursu, które zdobyły dwa pierwsze miejsca.

Namiestnik Iwan Paskiewicz odrzucił werdykt Rady Budowlanej i zatwierdził projekt Wacława Ritschela. Na dzieło pochodzącego z Czech architekta poprawki naniósł Adam Idźkowski i to on powszechnie uchodzi za autora odnowionego Pałacu Saskiego. Prawda jest jednak taka, że to na projekcie Ritschela znalazła się koryncka kolumnada łącząca dwa skrzydła pałacu. One same zostały zaś podniesione do wysokości dwóch pięter.

Barokowy pałac został więc zastąpiony klasycystycznym gmachem. A właściwie to kamienicą, bo taka nazwa przez chwilę była w oficjalnych dokumentach. Niemniej dla mieszkańców Warszawy był do zawsze Pałac Saski.

Kupiec odsprzedał „kamienicę” carskim władzom, a te zainstalowały w gmachu Dowództwo II Warszawskiego Okręgu Wojskowego. W ciągu kilkudziesięciu lat funkcja pałacu zatoczyła więc koło. Najpierw był w nim sztab, potem Saski stał się kamienicą. Na koniec znowu wprowadzili się do niego wojskowi. Niestety, jeszcze nie nasi.

Przebudowa według projektu Ritschela trwała do 1842 r., razem z nią zmieniał się plac przed pałacem. Postawiono tam obelisk upamiętniający generałów i oficerów Armii Królestwa Kongresowego, którzy zostali zabici za to, że woleli służyć carowi, a nie walczyć o wolną Polskę. Nic więc dziwnego, że warszawiacy mieli o obelisku jednoznacznie negatywne zdanie. Powstał o nim nawet kąśliwy wierszyk „Czterech lwów, osiem ptaków, pilnuje siedmiu łajdaków”.

Obelisk przeniesiono na dzisiejszy pl. Jana H. Dąbrowskiego, gdy „w setną rocznicę przyłączenia kraju zachodnio-rosyjskiego” na placu zaczęła się budowa soboru św. Aleksandra Newskiego. Budowla ta zdominowała Pałac Saski i cały plac, tak jak powojenną Warszawę Pałac Kultury i Nauki.

W końcu nasze wojsko

Rosjanie z Warszawy ewakuowali się w 1915 r. Trzy lata później Polska odzyskała niepodległość. Do Pałacu Saskiego wprowadziło się nasze wojsko, a dokładnie Sztab Generalny. To pociągnęło za sobą oficjalną zmianę nazwy gmachu na pałac Sztabu Generalnego.

W 1923 r. rozebrano sobór św. Aleksandra, przed gmachem stanął zaś pomnik księcia Józefa Poniatowskiego. Dwa lata później w środku arkad umiejscowiono Grób Nieznanego Żołnierza.

Na pałacu zamontowano attykę, zlikwidowano żeliwne balkony. W środku natomiast przeprowadzono remont adaptacyjny na potrzeby wojska.

Kiedy przed pałacem odbywały się uroczystości państwowe i parady wojskowe, to wówczas plac się zapełniał. Na co dzień było to jednak puste miejsce w środku miasta.

Konkurs na zagospodarowanie placu rozpisano w 1927 r. Zwycięska praca Antoniego Jawornickiego zakładała wybudowanie dwóch pawilonów, które ujęłyby plac z dwóch stron. Oskar Sosnkowski, któremu zawdzięczamy dekorację Grobu Nieznanego Żołnierza, zaproponował budowę dwóch gmachów podobnych wyglądem do Saskiego. Pomysł ten zajął w konkursie II miejsce. Niestety, historia się powtórzyła. Kryzys gospodarczy spowodował, że plany odłożono do szaf. W połowie lat 30. XX wieku rozpisano kolejny konkurs, ale przysłane na niego prace nikogo nie zadowoliły.

Odmienili losy świata

Jedną z ważniejszych komórek Sztabu Generalnego mieszczącą się w Pałacu Saskim było Biuro Szyfrów. Historycy wojskowości są zgodni, że ludzie pracujący w biurze dwukrotnie zmienili losy świata w XX wieku. Najpierw dokonał tego zespół pod dowództwem ppłk. Jana Kowalewskiego, który złamał szyfry bolszewickie. Pozwoliło to marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu przygotować kontrofensywę i wygrać wojnę z Sowiecką Rosją.

W latach 30. w pałacu pracowali trzej matematycy. Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski jako pierwsi złamali kod niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma. Informacja ta trafiła do sojuszniczej Anglii. Zdaniem badaczy rozszyfrowanie Enigmy ocaliło ok. 30 mln istnień oraz skróciło wojnę o 3 lata.

Odwołując się do modnych ostatnio historii alternatywnych można powiedzieć: szkoda, że nie udało się wojny skrócić o jeszcze pół roku. Wtedy Pałac Saski miałby szansę ocaleć. Niestety, w dniach 27-29 grudnia 1944 r. wycofujący się z Warszawy Niemcy wysadzili gmach.

Ocalał tylko Grób Nieznanego Żołnierza. Jedna z hipotez mówi, że żołnierz zakładający materiał wybuchowy w nawiercone wcześniej otwory z szacunku nie włożył dynamitu w miejscu grobu.

Niezabliźnioną ranę stolicy próbowano odbudować w PRL i w III RP. Nie udało się. Teraz jest szansa, aby to w końcu zmienić.

Tagi:
pałac Saski

Wybrane dla Ciebie

Reklama

Najpopularniejsze

Misja specjalna Kościoła

Misja specjalna Kościoła

„Nadzieja. Zwycięstwo”

„Nadzieja. Zwycięstwo”

Bracia 24h

Bracia 24h

Wzajemne wsparcie

Wzajemne wsparcie

Noc czuwania

Noc czuwania

Komentarz dnia

Komentarz dnia

Rekolekcje z o. Jamesem Manjackalem w Krośnie Odrzańskim.

Rekolekcje z o. Jamesem Manjackalem w Krośnie Odrzańskim.

X Międzynarodowy Festiwal Chóralnej Pieśni Maryjnej

X Międzynarodowy Festiwal Chóralnej Pieśni Maryjnej

Generał Salezjanów w Łodzi

Generał Salezjanów w Łodzi

Najnowsze

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem