Reklama

Felieton Matki Polki

Dzień dobry to dowód szaleństwa

2018-07-10 14:48

Wanda Mokrzycka
Edycja wrocławska 28/2018, str. VIII

R. Mokrzycki

Są różnej maści, wielkości i usposobienia. Z różnym rodowodem i historią życia. Spacerują dostojnie na smyczy, aportują gumowe piłeczki, biegną za rowerem. W kagańcu lub bez. Zimą w kolorowych swetrach; wieczorami w świecącej obroży – bez względu na porę roku.

Psy wybiegają sobie naprzeciw i witają się. Czasem warkną złowrogo, częściej rozpoczną wspólną zabawę – to obserwacje mojego męża, który wychodzi na poranne spacery z dwulatką.

Niestety, mąż dostrzega także, że ludzie w takich sytuacjach wolą udawać, że się nie znają, a wręcz, że się nie widzą! Aby położyć kres tym niechlubnym zachowaniom, mąż postanawia kłaniać się każdemu napotkanemu w parku człowiekowi. Spotyka się tym samym ze sporym niezrozumieniem, zdziwieniem i ze spojrzeniami pełnymi litości – szalony jakiś!

Reklama

Ale w tym szaleństwie i wytrwałości jest metoda. Wystarcza kilka tygodni, aby i mnie kłaniali się ludzie w parku i zagadywali o pieskach, pogodzie, a nawet o mężu, którego znają i zamieniają z nim uprzejme „dzień dobry”, a czasem kilka zdań. A zatem, sprawdza się powiedzenie, że „przyjaciele moich przyjaciół, są moimi przyjaciółmi”.

Ciekawe są takie parkowe rozmowy z miłośnikami psów. Sporo się z nich dowiaduję o psich zwyczajach. Ludzie darzą mnie opowieściami o psiej niedoli i o tym, jak sobie z nią poradzić. Naprawdę przejmująca jest ludzka postawa troski i czułości wobec kudłatych przyjaciół.

Bardzo cenię tę wrażliwość i empatię, lecz zastanawia mnie pewien fakt: dlaczego jest skierowana jedynie wobec zwierząt? Obserwuję bowiem, że ci, którzy spacerują z czworonogami, rzadko kiedy dostrzegają, że ja też spaceruję z kompanami, tyle, że na dwóch nogach... Ewentualnie, jeśli już moi towarzysze zostaną zauważeni, pada gorzkie: „małe dzieci – mały kłopot”. Czy rzeczywiście ludzie ranią się nawzajem tak mocno, że pozostaje tylko przyjaźń z psem? Smutne...

Wieczorem wracamy z mężem do domu. Na ławce kilku mężczyzn, obok kilka butelek. Jeden z nich zwraca się do nas, witając wieczorową porą. Odpowiadamy. „Gratuluję! Są Państwo dziewiątą parą, która nas mija i pierwszą, która odpowiada na powitanie!”.

Czuję się wyróżniona, choć przecież nie zrobiłam nic nadzwyczajnego!

Z moich doświadczeń wynika jasno, że trzeba jakiegoś szaleństwa, trzeba być upojonym, aby „człowiek nie był człowiekowi wilkiem”, aby przejść ponad uprzedzeniami i ponad utartymi schematami i być, po prostu, ludzkim.

Życzę Państwu najpiękniejszego (i bezpiecznego) upojenia Miłością.

Wanda Mokrzycka z wrocławskiej wspólnoty Duży Dom, matka ośmiorga dzieci, autorka artykułów dla Aleteia Polska

Tagi:
Felieton Matki Polki

Wybrane dla Ciebie

Reklama

Najpopularniejsze

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem