Czy wezwanie prezydenta Donalda Trumpa do walki o silną rodzinę chcemy zrealizować?

Antoni Szymański, senator RP

2017-07-17 09:23

Wyjątkowe przemówienie wygłoszone przez amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa 6 czerwca br. w Warszawie, przypomina wartości, na których cywilizacja Zachodu zbudowała swoją potęgę.

Polub nas na Facebooku!

Na pierwszym miejscu postawił wiarę w Boga. Druga wartość fundamentalna to wolność. Kolejny zespół aksjomatów to historia, kultura i pamięć – wszystko to, co stanowi o naszej narodowej indywidualności. Pokreślił też znaczenie silnej rodziny: możemy mieć największe gospodarki i najbardziej śmiercionośną broń na ziemi, jeżeli jednak nie będziemy mieli silnej rodziny, silnych wartości, to wtedy będziemy słabi i nie przetrwamy.

Słowa te zostały przyjęte oklaskami na Placu Krasińskich i z akceptacją niemal w całej Polsce. Warto jednak zaznaczyć, że silna rodzina, o której mówił Prezydent, a której znaczenia werbalnie nie podważamy boryka się u nas w wielorakim kryzysem. Choć jest dla nas cenna, na co wskazują m.in. badania społeczne, to jednak często jest słaba, a jej funkcje (np. wychowawczą) coraz bardziej przejmuje państwo. Dowodem tej słabości jest demografia, która stawia nas na jednym z ostatnich miejsc w świecie, a innym osłabienie trwałości polskich rodzin. Rozpady związków małżeńskich ogromnie się upowszechniły sprawiając, że podstawowe prawo dzieci do wychowania przez oboje rodziców nie jest realizowane wobec setek tysięcy z nich. Każdego roku rozwodzi się lub bierze separację ok.130 tys. osób, a liczba dzieci wychowywanych tylko przez jednego rodzica zastraszająco rośnie. Jedna trzecia rodzin w Polsce to rodziny niepełne – tak mówią mało optymistyczne dane GUS.

To prawda, że w ostatnich dwóch latach polskie rodziny otrzymały wyjątkowe wsparcie materialne nie tylko poprzez Program 500+, a świadomość rządzących za rozwój demograficzny i różne problemy rodzin jest duża. Nie dostrzega się jednak wystarczająco problemu rozpadów związków małżeńskich, ich wpływu na sytuację dzieci i sytuację społeczną, w tym negatywne oddziaływanie na demografię (rodziny samotnie wychowują przeciętnie tylko jedno dziecko). W tej sytuacji pilnie potrzebne jest różnego rodzaju wsparcie dla małżeństw w kryzysie i polityka społeczna nastawiona na trwałość rodzin.

Warto by entuzjazm związany z wystąpieniem Donalda Trumpa i wskazaniem na znaczenie rodziny mobilizował do głębszego spojrzenia na jej problemy, zrozumieniem jak wiele trzeba zrobić by odbudować jej siłę i postawić w centrum życia społecznego.

Działy: Komentarze