Reklama

Niedziela Świdnicka

Elżbietanki

Tomasz Pluta

Dlaczego młode, atrakcyjne, inteligentne i uzdolnione dziewczyny decydują się włożyć prosty habit? Kto albo co sprawia, że życiowym wyborem staje się wspólnota zakonna, która przez całe życie będzie stanowić najbliższą rodzinę? Czy można zaznać szczęścia, krocząc przez świat każdego dnia ubraną tak samo? A co z kobiecą skłonnością do pięknych strojów, kosmetyków, butów czy torebek? Jak też kobiety w zakonie, bo w to, że są to stuprocentowe kobiety nikt nie wątpi, realizują powołanie do macierzyństwa? Spróbujmy przez moment dokonać retrospekcji własnego życia przez pryzmat powołania zakonnego.

Majka

Kręcone włosy, uśmiechnięta buzia, radość, energia, dusza towarzystwa. Taką ją zapamiętali znajomi. - Majka była świetną kompanką - wspomina jej kolega Wojtek. - Poznałem ją na pieszej pielgrzymce na Jasną Górę. To były lata osiemdziesiąte. Jeszcze chyba nikt nie myślał wtedy, że powstanie diecezja świdnicka - dodaje. - To była taka dziewczyna, która od razu dała się lubić. Jej uśmiech zarażał. Pięknie śpiewała, grała na gitarze, co tu dużo mówić, wokół zawsze pełno chłopaków, ale ona potrafiła jakoś tak wszystkich zauważyć, nikogo nie faworyzowała, a jednocześnie wszyscy czuli się dla niej ważni. Nie pamiętam już, po której pielgrzymce gruchnęła wiadomość, że Majka poszła do zakonu. Wiem, że wielu było w szoku. Trwały dyskusje, niektórzy snuli różne domysły. Pamiętam, że wtedy ktoś zauważył jej postawę, która w jakiś sposób przez lata nam umykała, mianowicie jej modlitewne skupienie. Rzeczywiście, jej sposób bycia, taki radosny, nieunikający kontaktów z rówieśnikami, w jakiś sposób przysłonił nam jej wrażliwą, duchową naturę. Wtedy niektórzy z nas zaczęli sobie przypominać jej zamyślenia podczas Eucharystii, skupienie podczas modlitwy na pielgrzymce, konsekwentne stosowanie reguł pielgrzymkowych. Okazało się również, że wielu chłopaków miało z nią osobiste rozmowy, w których zawsze ukierunkowywała ich, można powiedzieć, w myśl sentencji łacińskiej: „Cokolwiek czynisz, czyń roztropnie i patrz końca” - zauważa. - Dzisiaj mija już ponad dwadzieścia lat odkąd Majka zamieniła swoje kobiece ciuszki na habit. Ktoś ją po latach spotkał, wspomina, że to wciąż ta sama dziewczyna, tylko jeszcze bardziej rozpromieniona.

Reklama

Gośka

Sport zawsze był ważny w jej życiu, w sposób szczególny lekkoatletyka. W tej dyscyplinie miała duże osiągnięcia nawet na poziomie krajowym. Ukończyła szkoły, później praca zawodowa, była ekonomistką. Powołanie przyszło stosunkowo późno. Już jako dojrzała trzydziestoletnia kobieta podjęła najważniejszą decyzję życia. - Gośka to super dziewczyna, wysportowana, inteligentna i co tu dużo mówić, ładna - dzieli się jej kolega z podwórka. - Dziwiliśmy się, że taka dziewczyna nie ma chłopaka. Nie unikała kontaktów, ale zawsze one były z takim dystansem, którego nikt nawet nie próbował skracać. - Różnie myśleliśmy o tym - dodaje Robert, też kolega Gośki. - Może, że jesteśmy po prostu za słabi dla niej - mówiąc to, uśmiecha się. - No i to się potwierdziło - dopowiada Krzysiek, jej dawny znajomy. Gośka w zakonie jest już kolejne lata, jej doświadczenie zawodowe i wiedza ekonomiczna bardzo się przydają, pomimo habitu pracuje również jako ekonomistka. - Kiedy ją spotykam, emanuje radością i pokojem - podkreśla Robert. - Widać, że się realizuje.

Anka

Genetycznie obciążona zdolnościami kulinarnymi. Mama - wyśmienita kucharka, babcia i połowa rodziny też. - Jako koleżanka - wulkan humoru i radości - opowiada Andrzej, mieszkający w pobliżu jej domu rodzinnego. - Lubiła spotykać się z przyjaciółmi, wszędzie jej pełno, obdarzona silnym, pięknym głosem śpiewała w chórze parafialnym. - Jej oczy były wciąż uśmiechnięte - zauważa Darek. - Nawet sobie żartowaliśmy, że śmieje się nawet przez sen. Wprowadzała taki pozytywny klimat w nasze spotkania. Lubili ją wszyscy. - Pamiętam, jak po któryś wakacjach, będąc w kościele, zauważyliśmy Ankę w ławce w habicie - wspomina Andrzej. - No to był szok - dopowiada. - Po Mszy św. tradycyjnie spotkaliśmy się w ulubionym miejscu pod kościołem. Była nas cała stara paczka, chłopaki i dziewczyny. Podeszła też Anka. Trochę byliśmy spięci, ale ona naturalnie się z nami przywitała. Padła w objęcia z dziewczynami, uścisnęła dłonie chłopaków. I tak już zostało. Ania już lata w zakonie, ale wciąż radosna i otwarta na kontakty z ludźmi. - Jedno jest pewne - dodaje z uśmiechem Darek. - Tam, gdzie jest Anka, żadnej siostrze nie grozi anoreksja - dopowiada i wybucha śmiechem.

Reklama

Congregatio Sororum

Piszący te słowa, wiele zawdzięcza Zgromadzeniu Sióstr św. Elżbiety. Takie imiona, jak: Kamila, Stanisława, Joanetta, Elekta, Krystiana na trwałe wpisują się w jego życie. Siostra Kamila, dzisiaj będąca na emeryturze i żyjąca w domu zakonnym w Wałbrzychu przy kolegiacie Świętych Aniołów Stróżów, wciąż imponuje pamięcią i skromną postawą. - Siostrę Kamilę nie sposób nie kochać - wspominają jej dawni uczniowie. - Wszystkich nas pamięta po imieniu, kiedy się spotykamy, naszym dzieciom potrafi opowiadać o nas takie szczegóły, które nawet nam umknęły. Siostra Kamila przygotowywała nas do Pierwszej Komunii św., jej lekcje religii były dla nas, jak odkrywanie największych tajemnic, potrafiła nas wszystkich zaciekawić, czekaliśmy na te spotkania. Lubiliśmy lekcje religii. To, co ważne - każde z nas czuło się naprawdę kochanymi przez siostrę Kamilę. Warto podkreślić, że opisane wcześniej dziewczyny, które wstąpiły do zakonu, to byłe uczennice siostry Kamili. Natomiast w starszych klasach uczyła nas siostra Stanisława. Była wymagająca, konsekwentna, dzisiaj rozumiem, że nauczyła nas traktować wiarę, Kościół, religię jako najważniejszą dziedzinę życia człowieka. Wiem, że siostra Stanisława jest naszą czytelniczką, kiedyś spotkała mnie na ulicy i co tu dużo mówić, znowu poczułem się jak uczeń, choć ostatni raz, kiedy rozmawialiśmy, musiałem zadzierać głowę, a teraz było odwrotnie. Powiedziała mi, że czyta nasz tygodnik. Miło mi było, że mnie rozpoznała, miałem wrażenie, że ten sprawdzian zaliczyłem u siostry Stanisławy.

Reklama

Siostra Joanetta była zakrystianką w kościele Świętych Aniołów Stróżów w Wałbrzychu. Tytan pracy i dusza artysty. Przywiązywała wagę do najdrobniejszych szczegółów. Do końca życia zapamiętam strojenie świątyni przed większymi uroczystościami, a w sposób szczególny strojenie choinek i betlejemskiej szopki. - Zawstydzała nas swoją postawą - wspomina Wojtek, ministrant tej świątyni. - Nie wiem, kiedy ona spała, od samego rana już w świątyni, każdego dnia pierwsza przychodziła i ostatnia wychodziła. Otwierała i zamykała kościół. W ciągu dnia realizowała mnóstwo obowiązków. Zakupy dla sióstr, pranie i prasowanie szat liturgicznych, obrusów, strojenie ołtarzy i mnóstwo jeszcze innych zadań. - Dużo z nami rozmawiała - wspomina Wojtek. Siostry Elekta i Krystiana pojawiły się, jak już byliśmy dorosłą młodzieżą - wspomina Monika. - Wiele wniosły w nasze młodzieńcze życie. Wspólny śpiew w chórze, spotkania, rozmowy. Jestem im bardzo wdzięczna za ich obecność, zwłaszcza na moim ślubie - podkreśla Monika. - Siostra Krystiana tak zaśpiewała „Ave Maria”, że mój dziadek, były pierwszy sekretarz partii, płakał jak dziecko - dopowiada.

Drogie Siostry, Bóg zapłać za wszystko, co robicie dla nas, ludzi świeckich, za Waszą modlitwę, przyjacielską obecność i wierność w powołaniu. Nie wątpię, że Jezus, najsłodsze dla Was Imię, Jest i Będzie dla Was najlepszą nagrodą, czego Wam i sobie życzę.

2012-11-19 08:22

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Porto: po śmierci zakonnicy biskup krytykuje wymiar sprawiedliwości i feministki

Adam Bujak/Biały Kruk

Biskup diecezji Porto Manuel Linda skrytykował portugalską klasę polityczną za stworzenie źle funkcjonującego wymiaru sprawiedliwości w Portugalii. Krytyka ze strony hierarchy ma związek z zamordowaniem 8 września siostry Antonii Pinho. Zakonnica zginęła w miejscowości São João da Madeira podczas próby gwałtu ze strony uzależnionego od narkotyków kryminalisty.

Więcej ...

Msza św. krok po kroku

Adobe. Stock.

Rozumienie znaków i symboli, gestów i postaw pozwala nam świadomie i owocnie uczestniczyć we Mszy św.

Więcej ...

Czy jesteśmy dobrymi rodzicami – wyniki badań Rzecznika Praw Dziecka

2022-11-30 09:32

Karol Porwich/Niedziela

Wyniki badania postaw rodzicielskich „Rodzice 2022” pokazują, że 39% matek i ojców akceptuje swoje dzieci takimi, jakimi są, tworząc dobry klimat do wzmacniania wzajemnych uczuć, ucząc dzieci ufności do ludzi i świata, a także zachęcając je do nawiązywania otwartych i spontanicznych pozytywnych relacji. Problemy z akceptacją wykazuje 24% rodziców i częściej dotykają one córek (27%) niż synów (21%).

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Naprawdę cudowny

Wiara

Naprawdę cudowny

MŚ 2022 - wykluczony z trybun za protest z tęczowa flagą

Wiadomości

MŚ 2022 - wykluczony z trybun za protest z tęczowa flagą

Rosja oburzona słowami papieża o okrucieństwie jej wojsk...

Franciszek

Rosja oburzona słowami papieża o okrucieństwie jej wojsk...

Symbole i zwyczaje Adwentu

Wiara

Symbole i zwyczaje Adwentu

Zmarł ks. Marcin Modrzejewski, miał 33 lata

Niedziela Lubelska

Zmarł ks. Marcin Modrzejewski, miał 33 lata

Bachledówka: górale pożegnali ojca Stanisława Jarosza,...

Kościół

Bachledówka: górale pożegnali ojca Stanisława Jarosza,...

Nowy sługa Boży – br. Kalikst Kłoczko

Polska

Nowy sługa Boży – br. Kalikst Kłoczko

MŚ 2022 - skandynawskie media: szalony Szczęsny i łzy...

Sport

MŚ 2022 - skandynawskie media: szalony Szczęsny i łzy...

Dwa paradoksy Adwentu

Rok liturgiczny

Dwa paradoksy Adwentu