Tęsknota za średniowiecznym karnawałowym szaleństwem wraca do nas każdego roku wraz z jego początkiem. Czas od święta Chrztu Pańskiego do wtorku przed Środą Popielcową, to okres zwykły roku liturgicznego, i nic w liturgii Kościoła nie wskazuje, że to czas hucznych balów i zabaw. A już zupełnie okres karnawału nie przypomina tradycji funkcjonującej do Soboru Watykańskiego II, kiedy to Wielki Post poprzedzony był tzw. Przedpościem. Obejmowało ono trzy niedziele przed Środą Popielcową i stanowiło przygotowanie do Wielkiego Postu.
Dziś karnawał trwa długo i jest, jak z samej nazwy wynika, czasem szczególnym. Źródeł słowa „karnawał” dopatrywano się w terminach: carne avaler (połykać mięso), carne levamen (oczyszczać się z mięsa) i carne vale (mięso żegnaj) oraz w „nawale kar”, z którymi wiąże się odpokutowanie grzechów w okresie postu. Istnieje również pogląd, że „karnawał” oznacza mięsopust, pochwałę radości życia i powszechnego dostatku.
W Polsce w czas karnawału bawili się wszyscy. Szlachta i magnateria urządzała polowania, turnieje, a nade wszystko kuligi, podczas których odwiedzali się sąsiedzi w całej okolicy. Towarzyszyła temu huczna muzyka, zapalone pochodnie, trzaskanie z biczów, śmiechy i wiwaty. Gości godnie podejmowano mięsem, kiełbasą, szynką, zrazami, bigosem, kapustą oraz ciastami. Wznoszono toasty winem, małmazją lub węgrzynem. W miastach urządzano barwne pochody maskaradowe. Bale maskowe organizowano kilka razy w tygodniu. Mieszkańcy wsi bawili się w karczmach. Po domach chodzili przebierańcy zbierający dary. Zarówno w miastach, jak i na wsi najhuczniej obchodzono ostatni tydzień karnawału, który rozpoczynał się w tłusty czwartek. Dzień ten był początkiem najbardziej szaleńczych, ostatnich dni karnawału, kiedy starano się najeść i napić do syta, wytańczyć, wybawić i wykrzyczeć przed nadchodzącym postem.
Karnawał był w owym czasie zalegalizowanym i oficjalnym zwolnieniem od ograniczeń, jakie zostały na wiernych narzucone, choćby okresem Wielkiego Postu, a pozorne odwrócenie ról - chłop mógł przebrać się za księdza, a biskup za żebraka - było bardzo skutecznym mechanizmem wzmacniającym to karnawałowe szaleństwo. Wydaje się, że nic by go nie zatrzymało, gdyby nie Środa Popielcowa, o czym pisał w XVI wieku poseł sułtana Sulejmana II Wspaniałego: „W pewnej porze roku chrześcijanie dostają wariacji i dopiero jakiś proch sypany im w kościele na głowy leczy takową...”.
Kościół nie sprzeciwia się uczestniczeniu w zabawach karnawałowych, gdyż są one wyrazem ludzkiej radości. „Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie” - pisze św. Paweł w Liście do Koryntian. Pamiętać jednak należy, aby przeżywać ten czas z godnością i zgodnie z moralnością chrześcijańską.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



