Jak wielu uczniów zasiada w ławkach szkoły katolickiej w Stalowej Woli? Jest ich 58 w trzech oddziałach gimnazjalnych i 70 w trzech klasach liceum. Podopieczni placówki rekrutują się głównie z hutniczego grodu, inni przyjeżdżają z Krzeszowa, Pilchowa, Jastkowic, Ulanowa, Rudnika nad Sanem, a nawet z Jeżowego.
- Młodzież... jak to młodzież. Jest bardzo różna - spogląda na uczniów ksiądz dyrektor Tomasz Orzeł. Zauważa, że pierwsze miesiące nauki upłynęły pod znakiem wzajemnego poznawania się. - Rysują się pewne różnice w podchodzeniu uczniów do obowiązków szkolnych i problemów dotyczących zachowania - dodaje. - Ważne, aby nasi wychowankowie chcieli być systematyczni i rzetelni. Aby wierzyli, że nauczyciele, dyrektor i wszyscy pracownicy naprawdę są dla nich i z nimi, aby obdarzali nas zaufaniem.
A jak patrzą na szkołę sami uczniowie? Będąc w licealnej klasie Ia zauważyliśmy, że wszyscy byli bardzo zadowoleni. - Tu jest inaczej niż w innych szkołach - powiedziała nam Marta Krawiec. - To znaczy tak samo, ale... zajęcia zaczynamy i kończymy modlitwą. Uczymy się na lekcjach, korzystając z tego, że jest cisza. Mamy fajną, zgraną klasę.
- Moje dotychczasowe wrażenia są bardzo pozytywne. Bardzo dobrze nam się współpracuje - włączyła się do rozmowy polonistka Agnieszka Umińska, wychowawczyni klasy Ia LO. Podkreśliła, że wśród swych podopiecznych dostrzega mnóstwo dusz artystycznych, dla których warto organizować zajęcia pozalekcyjne. - Uczniowie są ambitni, pełni zapału do pracy - dodała. - Jako pedagodzy chcemy ten zapał podsycać, aby nie wygasł. Myślę, że także uczniowie dołożą wszelkich starań, żeby szkoła cały czas tętniła życiem naukowym i wszyscy byli dla siebie życzliwi.
Nauczyciele - zdaniem dyrektora i uczniów - to ludzie bardzo kompetentni, bardzo życzliwi i bardzo otwarci na sprawy wychowanków. Są przy tym wymagający, stanowczy, w pracy kierują się jasnymi, przejrzystymi regułami. Ponieważ w większości uczą też w innych szkołach, mają skalę porównawczą. Mówią, iż do katolickiego gimnazjum i liceum przychodzą na zajęcia z przyjemnością. Tutaj... odpoczywają od zgiełku, hałasu, od problemów wychowawczych, od problemów z dyscypliną na lekcjach. Nie znaczy to jednak, że żadne kłopoty się nie pojawiają.
Obecnie szkoła stara się zaradzać bieżącym potrzebom. Wśród nich na czoło wysuwa się konieczność wyposażenia klasopracowni i sali gimnastycznej. - To jest dla nas priorytetem - informuje ks. Tomasz Orzeł. Akcentuje także wagę integrowania społeczności szkolnej i podejmowania działań wychowawczych.
Szkole zależy na integralnym, całościowym oddziaływaniu na wychowanków. Polega ono na dbaniu nie tylko o rozwój intelektualny i fizyczny, ale także duchowy, ogólnoludzki. Placówka pragnie wyrabiać w uczniach nawyki obcowania z książką i szeroko pojętą kulturą przez duże K. Wyrazem owych dążeń jest nawiązywanie kontaktów ze stalowowolskimi placówkami kultury, jak MDK czy Muzeum Regionalne.
Minione półrocze obfitowało w ciekawe wydarzenia, które okazały się bardzo atrakcyjne i były niezwykle wartościowe. W tym czasie szkołę katolicką odwiedziła popularna prezenterka telewizyjnej „Jedynki”, Iwona Schymalla. Przyjechała wraz ze swym małżonkiem, Andrzejem, by podarować cenne książki dla uczniowskiej biblioteki. Podczas spotkania z gimnazjalistami i licealistami opowiedziała o swojej drodze do zawodu dziennikarskiego i poszukiwaniach z tym związanych. - Myślę, że nawiązana współpraca będzie się rozwijała i jeszcze tu wrócimy - podkreśliła, kończąc odwiedziny.
Warto też wspomnieć o wieńczącym pierwszy semestr balu karnawałowym z prawdziwego zdarzenia. Jego ideą było zaproponowanie uczniom nie tylko znakomitej rozrywki, lecz także promowanie określonego stylu bycia. Stylu ewangelicznego, stojącego w pewnej opozycji do popkultury, pozbawionej niekiedy wszelakich wartości.
Dzieląc się pozytywnymi wrażeniami z pierwszych miesięcy funkcjonowania szkoły katolickiej w Stalowej Woli, ks. dr Tomasz Orzeł stara się zachować ostrożność w formułowaniu ocen. Jest realistą i wie, że problemów wychowawczych oraz innych trudności nie da się uniknąć. - Człowiek jest tylko człowiekiem. To misterium pietatis oraz misterium iniquitatis. Zawsze tak było odkąd świat światem i nie spodziewam się niczego innego - snuje swą refleksję nawiązując do św. Pawła, który mówił o tajemnicy ludzkiej pobożności i nieprawości. Ma jednak nadzieję, że świat błogosławieństwa okaże się tym dominującym.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



