Jest Poznaniakiem. Tutaj się urodził i wychował. Jego droga na Górę Karmel wiodła przez... Gdynię, i rok studiów na Wydziale Nawigacyjnym w Wyższej Szkole Morskiej w Gdyni. Jednak już od bez mała ćwierć wieku życie swoje związał z zakonem mnichów w brązowych habitach. Studiował w: Wyższym Seminarium Duchowym Karmelitów Bosych w Poznaniu, Pontificia Facolta Teologica „Teresianum” w Rzymie, Pontificia Facolta Teologica „Marianum”, Loyola Marymount University w Los Angeles oraz filozofię na KUL-u. Studia na lubelskiej Alma Mater doprowadziły go do doktoratu na temat: „Charlesa Hartshorne’a procesualna filozofia Boga jako próba przezwyciężenia trudności teizmu i panteizmu”. Obecnie wykłada teodyceę i wstęp do filozofii na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, pełni też funkcję rektora Wyższego Seminarium Duchownego Karmelitów Bosych w Poznaniu. Prócz tego przygotowuje rozprawę habilitacyjną pt.: „Poznanie Boga w świetle polemiki z fideizmem K. Bartach”.
Brewiarz i lornetka
Skąd zatem te ptaki? - zapyta ktoś. Początki tego, co dobre często sięgają dzieciństwa. Tak jest i u Ojca Sergiusza. Z mgły wspomnień wyłania się postać ojca, który zabierał małego Rafałka (imię Rafał otrzymał na chrzcie świętym) do lasu, nad wodę, na grzyby czy powędkować. Jednak, jak sam przyznaje, ptasia pasja w pełni zrodziła się w nim w… Lublinie. „Podczas studiów filozofii zorganizowaliśmy się z przyjaciół w grupę, trochę rowerową, trochę pieszą i narzuciliśmy sobie taki reżim, aby co tydzień gdzieś pojechać, pochodzić, poznać jakieś nowe miejsca - wspomina. - A potem okazało się, że ptaki to stworzenia bardzo wdzięczne do obserwacji i tak już zostało”. Można by rzecz, że lornetka stała się nieodstępną towarzyszką brewiarza. Swoją aktywnością zwrócił uwagę lubelskich ornitologów i już w połowie lat 90. miałem okazję słuchać go jako prelegenta na jednym ze zjazdów. Przyznam, że osobliwym doświadczeniem był widok ubranego w habit zakonnika, który ze znawstwem opowiadał o obserwacji ptaków. Chęć poznawania tych, o które Ojciec nasz Niebieski się troszczy, zapędziła go w różne rejony świata: w lesiste i chłodne nadbajkalskie tajgi i wypalone słonecznym żarem pustynie Ziemi Świętej, na skaliste granie Mont Blanc i płaskie, nieogarnione bagna Białorusi. Zdaje się niewiele jest już gatunków ptaków, przynajmniej w Europie, których by nie widział. Przez co jest bodaj najbardziej rozpoznawalnym w Polsce „birdwatcherem” (obserwatorem ptaków). Udziela się na ornitologicznych forach internetowych, prowadzi liczenia gatunków zimujących czy sów, przyczyniając się tym do wzbogacenia wiedzy na ich temat.
Na pytanie jak to wszystko godzi? Bycie zakonnikiem i związane z tym liczne obowiązki, pracę naukową, kierowanie tak poważną instytucją jak seminarium duchowne no i tę swoją pasję, która również pochłania nie mało czasu, odpowiada prosto: „Staram się być zorganizowanym, nie zawalam terminów, robię co do mnie należy”. Bezwzględnie uporządkowanie i sumienność z jakiej słyną mieszkańcy Wielkopolski wydatnie mu w tym pomaga.
I na koniec warto zaznaczyć, że pasja poznawania ptaków nie jest dla ojca Sergiusza li tylko „zaliczaniem” kolejnych gatunków. Jest to niewątpliwie swoista droga do Boga. Gdzie bowiem bardziej czuć Jego wielkość i potęgę jeśli nie w alpejskich skałach. A gdzie bardziej człowiek odczuwa Jego opiekę jeśli nie w przepastnych białoruskich bagnach, na których widzi się własną lichość i czuje potrzebę Bożego wsparcia. Gdzież piękniej i bardziej na miejscu brzmią słowa psalmu „Do Pana należy ziemia i wszystko co ją napełnia/świat cały i jego mieszkańcy” jeśli nie gdzieś w dzikiej przyrodzie, gdzie ową mnogość mieszkańców widać nie tylko w ilości, ale i w zróżnicowaniu gatunków. Bo wszak, jak wierzymy, to On stworzył „ptaki powietrzne”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



