Reklama

Ojciec, pasterz, brat, przyjaciel

Przyjmując 25 marca 2004 r. sakrę biskupią i obejmując nowo utworzoną diecezję świdnicką, bp Ignacy Dec powiedział w homilii: „Idąc za przypomnieniem ostatniej adhortacji Ojca Świętego Jana Pawła II „Pastores gregis”, pragnę być dla kapłanów i wiernych świeckich: ojcem, pasterzem, bratem i przyjacielem”.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Słowo „być” było już wtedy nieaktualne, bo Ordynariusz, jeszcze w rodzinnym domu, na studiach seminaryjnych i na różnych etapach swojej kapłańskiej posługi, czynił tak od dawna.
Znam Księdza Biskupa już ponad 35 lat, od momentu jego wikariuszowskiej posługi we wrocławskiej parafii pw. Świętej Rodziny. W tej wspólnocie byłem prawie trzydzieści lat ministrantem. Ksiądz Ignacy od razu dał się poznać jako wspaniały, gorliwy kapłan, wręcz można powiedzieć zakochany w Matce Najświętszej. Często pełniłem przy nim posługę, gdy sprawował Eucharystię, nabożeństwa, udzielał sakramentów św. Tak było 16 października 1978 r., w czasie wieczornej Mszy św., gdy dotarła do nas wspaniała, wzruszająca wiadomość, że metropolita krakowski kard. Karol Wojtyła został wybrany na Stolicę Piotrową.
Ksiądz Ignacy znał bardzo dobrze moją rodzinę, często nawiedzał nasz dom. Dlatego bardzo się ucieszyłem, kiedy pod nieobecność związaną z chorobą naszego proboszcza ks. prał. Eugeniusza Tomaszewskiego, że to właśnie on 29 kwietnia 1978 r. pobłogosławił mój związek małżeński. W homilii wygłoszonej podczas naszego srebrnego jubileuszu w katedrze wrocławskiej ks. Ignacy powiedział: „Marek jest od lat związany z Kościołem, najpierw jako ministrant, a dzisiaj redaktor czasopism katolickich. Bardzo lubi przebywać w kręgach osób duchownych. Być może marzył kiedyś o kapłaństwie. Dotychczas nic jednak o tym nie mówił”.
Kiedy powiedziałem mu później, że nie wstąpiłem do stanu kapłańskiego, bo być może to on za słabo nade mną w tym kierunku pracował, ks. Ignacy uśmiechnął się i wyraził radość z faktu, że „na drodze naszego wspólnego życia małżeńskiego były chwile radosne i przyjemne, ale nie brakowało także momentów trudnych, kiedy trzeba było pomagać chorym dzieciom. „Te wszystkie trudności pokonywaliście z wielką cierpliwością i odwagą, bo w swoim życiu postawiliście na Pana Boga”.
Takie jego podejście do każdego człowieka, a szczególnie biednego, potrzebującego pomocy, jest cały czas realizowane. Zjednuje mu przyjaźń i wdzięczność zarówno osób duchownych, jak i świeckich. Dzisiaj bp Ignacy Dec jest znanym i cenionym duszpasterzem, naukowcem, a przede wszystkim głosicielem Słowa Bożego.
W głoszeniu Ewangelii posługuje się językiem bardzo obrazowym, odwołując się przy tym do licznych ujęć z literatury, filmu i prasy. Nie jest kaznodzieją mówiącym pod tzw. publikę. Nie boi się stawiać wymagań moralnych. W sprawach wiary i Kościoła jest odważny i bezkompromisowy, a to wszystko ma swoje podłoże w jego rodzinnym domu w Hucisku koło Leżajska i w tamtejszej bazylice Ojców Bernardynów; wywodzi się także ze studiów seminaryjnych. Zanim jednak szerzej powiedzą nam na ten temat jego rodzone siostry i osoby duchowne, przytoczmy słowa wypowiedziane przez bp. Ignacego Deca w czasie jego pierwszej po otrzymaniu sakry biskupiej Mszy św. sprawowanej w bazylice leżajskiej. Dzisiaj niech one będą naszymi życzeniami kierowanymi do Księdza Biskupa z okazji 40-lecia przyjęcia święceń kapłańskich i zbliżającej się 65. rocznicy urodzin: „Naszą odpustową refleksję kończymy zaproszeniem, które kierujemy do siebie samych, byśmy tutaj przed obliczem Matki Najświętszej, nazywanej Oblubienicą Ducha Świętego, która z Ducha Świętego poczęła Syna Bożego, która nie popełniła żadnego grzechu i całe swoje życie była napełniona pełnią świętości, wszystkimi darami Ducha Świętego, byśmy u stóp Matki Bożej Leżajskiej wszyscy otworzyli się na dary Ducha Świętego, bo każdy z nas ich potrzebuje. Niech Maryja, która tyle pokoleń już tutaj przyjmowała na audiencji, spojrzy na nas dzisiaj dobrymi, matczynymi oczyma, które widzą nasze potrzeby, tak jak widziały niegdyś w Kanie Galilejskiej. I niech u Ducha Świętego uprosi nam Jego dary, byśmy napełnieni mocą niebieską, mogli lepiej niż dotąd przebywać drogę, którą mamy jeszcze do pokonania”.

Agnieszka Balicka, siostra Księdza Biskupa: - Jest nas ośmioro rodzeństwa. Ignacy jest siódmy w kolejności, a ja ostatnia. Rodzice mieli gospodarstwo i wszyscy pomagaliśmy na roli. Ignacy, nawet gdy był już kapłanem, kiedy tylko przyjeżdżał do Huciska, kopał motykami ziemniaki, pracował przy wykopkach i sianokosach. Ściągał sutannę i do pracy!
Po zdaniu egzaminów maturalnych powiedział nam, że wybiera się na studia rolnicze do Lublina, ale tak po cichu marzył o wstąpieniu do seminarium duchownego.
Mój brat ma wielkie nabożeństwo do Matki Bożej Leżajskiej, która wyprosiła mu kapłańskie powołanie. Nasza siostra Marysia często mówiła, że ja dużo się uczę i nie osiągam takich wyników, a Ignacy mało się uczył i ciągle miał piątki. Lubił grać w piłkę nożną, na harmonii i tańczyć, nawet już w sutannie. Gdy został biskupem, nasza radość nie miała granic. Jesteśmy dumni, że mamy takiego wspaniałego brata!
Z okazji tak pięknego jubileuszu 40-lecia święceń kapłańskich i 65. rocznicy urodzin życzę mu, aby Bóg darzył go łaską zdrowia, a Duch Święty swoimi wszystkimi darami, i żeby doczekał jeszcze wielu wspaniałych kapłańskich jubileuszy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

O. Erwin Ceklarz, bernardyn, proboszcz wspólnoty parafialnej w Hucisku: - Nasz krajan bp Ignacy Dec, jeszcze za nim przyjął sakrę biskupią, często przyjeżdżał - i nadal to czyni - do rodzinnego Huciska. Zawsze przychodzi wtedy na Mszę św. Urzeka mnie swoją duchowością, skupieniem i pokorą. Przed każdą Mszą św. zawsze pyta, czy może dołączyć się do celebry Eucharystii…

Julia Kozłowska, siostra Księdza Biskupa: - Ignacy bardzo słuchał rodziców. Oni często chodzili do klasztoru w Leżajsku. 27 lipca 1944 r., w dniu urodzin Ignacego, Hucisko było bombardowane przez Niemców. On urodził się w czasie wojny i dlatego ma być księdzem - prorokowała mama. I tak też się stało. Był najlepszym uczniem w gimnazjum. Mama uważała, że sama modlitwa nie wystarczy, do tego trzeba mieć po prostu i powołanie.
Kiedy mamusia powiedziała nam, że Ignacy postanowił wstąpić do Seminarium Duchownego we Wrocławiu, sądziliśmy, że uczyni to brat Janek, bo Ignacy był strasznym rozrabiaką. Nasz brat lubił często śpiewać piosenki, przyśpiewki, np. taką: „ Przyszedł Jaś na pożegnanie, mówi Zosiu, czekaj na mnie, aż nie wrócę z wojenki. A Zosia mu przyrzekła, że na niego czekała będzie. A jak z wojska nie powróci, to do klasztoru pójdzie…”. Albo taka przyśpiewka: „ Księdzem być, księdzem być kazała mu mama, czegoś zakonnicą nie została sama”.
Z okazji tak pięknego jubileuszu życzę mojemu Bratu, aby Matka Najświętsza z Leżajska, którą tak ukochał, miała go zawsze w swojej opiece.

Reklama

Ks. kan. Augustyn Szczepanik, kolega kursowy Księdza Biskupa: - Ignacy jako kolega kursowy jest bardzo koleżeński, dowcipny, a często i podjazdowy. Pamiętam takie zdarzenie, które później powielało się wiele razy, kiedy on był na studiach w Lublinie, a ja wikariuszem w Oleśnicy. Kiedy się spotykaliśmy, zadawałem mu jako przyszłemu filozofowi pytanie: „Czy dziura jest bytem? On odpowiadał mi na to zawsze zdaniem wypowiedzianym kiedyś przeze mnie w homilii: „Diabeł to jest inteligentna bestia”.
Ignacy zawsze solidaryzował się z naszym kursem. Do stanu kapłańskiego przystąpiło wtedy 24 diakonów. Gdy tylko mógł, brał udział nie tylko w spotkaniach kursowych, ale w tak przykrych uroczystościach, jak pogrzeby naszych rodziców. W sierpniu 2000 r. wygłosił homilię podczas uroczystości pogrzebowych mojego ojca, ja z kolei brałem udział w ceremoniach żegnających jego rodziców.
Jego nominacja biskupia była dla nas euforią radości. Cieszyliśmy się, że nasz kurs doczekał się nie tylko biskupa, ale od razu ordynariusza nowo utworzonej diecezji świdnickiej.

O. Jarosław Kania, kustosz bazyliki leżajskiej: - Każde przybycie Księdza Biskupa do naszej świątyni jest dla nas zawsze wielkim przeżyciem. Cenię w nim szczególnie jego osobowość, duchowość maryjną, patriotyzm. Niech te jego cechy wydadzą jak najlepsze owoce nie tylko dla diecezji świdnickiej, ale i całego Kościoła powszechnego, całego świata.

Maria Zygmunt, siostra Księdza Biskupa: - Przez jakiś czas Ignacy mieszkał u mnie w Leżajsku. Codziennie przed 6 rano i zaraz po szkole chodził do klasztoru. Był bardzo życzliwy, opiekuńczy, zajmował się moimi dziećmi. Lubił odwiedzać sąsiadów, chorych, a najczęściej chodził do tych najbiedniejszych. Ja po prostu przeczuwałam, że Ignacy będzie księdzem. Byłam bardzo dumna, kiedy ksiądz proboszcz ogłosił w czasie Mszy św., że będziemy mieli nowe powołanie kapłańskie.

Zofia Dec, siostra Księdza Biskupa: - Ignacy chciał być bernardynem, ale prawdopodobnie któryś z ojców z bazyliki leżajskiej poradził mu, aby wstąpił do Seminarium Duchownego we Wrocławiu. Radość rodziców i rodzeństwa była z tego powodu nie do opisania.
Pamiętam, jak Ignacy musiał przerwać na rok studia seminaryjne, bo powołano go do służby wojskowej. Kiedy przyjeżdżał na przepustki, mama kazała nam pilnować, czy zagląda do schowanej w komórce sutanny, bo jeśli zagląda, to jeszcze czuje powołanie - uważała mamusia. I zaglądał! Chociaż obiecywano mu, że jeśli wystąpi z Seminarium Duchownego, będzie miał możliwość pracy na intratnych posadach.
Ignacy bardzo lubi zwierzęta. Kiedy przyjeżdża, nasz Puszek siedzi przy jego samochodzie. Najpierw jest piesek, potem siostry i on na końcu. Czy ma jakąś szczególną dobrą i złą cechę charakteru? Do tych pierwszych zaliczyłabym przede wszystkim jego dobre serce, a wśród tych drugich, których na prawdę trudno się doszukiwać, jest może jedynie to, że czasem lubi trochę ostrzej coś powiedzieć. On zawsze mówi otwarcie i bezpośrednio to, co myśli, to co czuje. Cieszymy się, że do posługi w biskupim domu w Świdnicy zaprosił dwie zakonnice - Hannę i Józefę, które są naszymi rodzonymi siostrami.

Podziel się:

Oceń:

2009-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Niezbędnik Katolika miej zawsze pod ręką

Red.

Do wersji od lat istniejącej w naszej przestrzeni internetowej Niezbędnika Katolika, która każdego miesiąca inspiruje do modlitwy miliony katolików, dołączamy wersję papierową. Każdego miesiąca będziemy przygotowywać niewielki i poręczny modlitewnik, który dotrze do Państwa rąk razem z naszym tygodnikiem w ostatnią niedzielę każdego miesiąca. Dostępna jest również wersja PDF naszego Niezbędnika!

Więcej ...

31 spojrzeń Maryi: Spojrzenie wdzięczne

2026-05-11 20:58

pixabay.com

Każde spojrzenie Maryi coś odsłania: Boga, człowieka, drogę. W maju zapraszamy Cię do zatrzymania się przy 31 takich spojrzeniach. Dziś zobacz jedno z nich.

Więcej ...

Majowe podróże z Maryją: Pińczów. U Pani Ponidzia w mirowskim klasztorze

2026-05-12 20:38
Matka Boża Mirowska

sanktuariummirowskie.com.pl

Matka Boża Mirowska

Nasza pielgrzymka przyprowadziła nas do Pińczowa – miasta o bogatej, wielokulturowej historii, nazywanego niegdyś „Atenami Sarmackimi”. Nad brzegiem Nidy, w cieniu klasztornych murów fundacji margrabiego Zygmunta Myszkowskiego, czeka na nas Matka Boża Mirowska. To tutaj, w sanktuarium powierzonym opiece duchowych synów św. Franciszka, Maryja od wieków hojnie rozdziela swoje łaski.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Zmarła aktorka Stanisława Celińska

Wiadomości

Zmarła aktorka Stanisława Celińska

31 spojrzeń Maryi: Spojrzenie wdzięczne

Wiara

31 spojrzeń Maryi: Spojrzenie wdzięczne

W tej diecezji robią konkurs na proboszcza. Chętnych nie...

Kościół

W tej diecezji robią konkurs na proboszcza. Chętnych nie...

Holandia: biskup uległ poważnemu wypadkowi drogowemu....

Wiadomości

Holandia: biskup uległ poważnemu wypadkowi drogowemu....

Neapol: Cud św. Januarego powtórzył się w obecności...

Kościół

Neapol: Cud św. Januarego powtórzył się w obecności...

Papież zadzwonił do działu obsługi klienta....

W wolnej chwili

Papież zadzwonił do działu obsługi klienta....

Nowenna o pokój za wstawiennictwem Matki Bożej Fatimskiej

Wiara

Nowenna o pokój za wstawiennictwem Matki Bożej Fatimskiej

Nowenna do św. Andrzeja Boboli

Wiara

Nowenna do św. Andrzeja Boboli

Niezbędnik Katolika miej zawsze pod ręką

Wiara

Niezbędnik Katolika miej zawsze pod ręką