Reklama

Wczoraj, dziś, jutro

Porzeczkowe lato

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W tamte lata, nim lipcowe słońce zdążyło przebić się przez gęste korony drzew i ogrzać pierwsze rzędy czerwonych porzeczek, już od dłuższej chwili trwała poranna krzątanina. Dziadek Niedziela jako pierwszy zasiadał przy krzaku na drewnianym zydlu z wiaderkiem i mokrymi od rosy rękami zrywał doń dojrzałe kiście nabrzmiałych czerwonym sokiem owoców. Po chwili, w takt gderania dziadka na spóźnialskich, taszcząc swój taboret i wiadro, człapała babcia Niedzielowa, a potem – mama Niedzielowa. A kiedy słońce mogło nareszcie osuszyć z porannej rosy bujne czupryny równo zasadzonych porzeczek, do akcji wkraczało najmłodsze pokolenie Niedzielów. Tutaj rytuał instalowania się przy swoim warsztacie pracy był długi i bolesny. Niedziela i jego dwaj młodsi bracia oraz ukochany brat cioteczny Sławek dokonywali najpierw wyjątkowej celebracji śniadania przygotowanego przez mamę Niedzielów. Niedziela jako najstarszy musiał jednak dawać dobry przykład, dlatego posiłek kończył nieco szybciej i dołączał do mamy i dziadków. Bracia zaś, w słomkowych kapeluszach i z radiem tranzystorowym pod pachą, zjawiali się na plantacji dopiero wtedy, kiedy Niedziela odnosił już drugie wiadro wypełnione owocami, a z radia płynął po raz pierwszy sygnał audycji „Lato z radiem”, czyli słynna polka „Dziadek”.

Reklama

W tym dniu bracia mieli wyznaczoną pracę na innym polu porzeczek. Rząd krzaków za rzędem szybko tracił swą czerwień. I chociaż roboty wciąż ubywało, to jednak było jej na tyle dużo, że cała rodzina Niedzielów musiała pracować na swojej porzeczkowej plantacji od świtu do wieczora przez cały miesiąc, by zakończyć zbiory. Dlatego dziadek Niedziela nie był skory pobłażać nawet najmłodszym. Od czasu do czasu patrzył na sąsiednie pole, czy praca wnuków dosłownie posuwa się naprzód. Rzeczywiście, słomkowe kapelusze przesuwały się ponad zielonymi krzakami w głąb pola. Co prawda nieco wolniej niż kapelusze starszych, ale jednak ciągle do przodu. Dziadek widział, jak od czasu do czasu jeden z młodych Niedzielów odnosi pełne wiadro do wozowni; tam do drewnianych skrzyń, wyłożonych gazetami, wysypywano zebrane owoce. Wydawało się – wszystko pod kontrolą.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Wyjątkowo solidna praca braci i kuzyna wzbudziła jednak u młodego Pana Niedzieli nieufność. Napełniwszy kolejne wiadro porzeczkami, ruszył ku wozowni, ale wracając, zakradł się niepostrzeżenie, jak to zawsze robił podczas wspólnych zabaw w „podchody”, aż do samych krzaków, przy których pracowali podejrzani. Pierwsze, co zauważył, to słomkowe kapelusze... zawieszone na gałęziach. Z daleka rzeczywiście mogły wyglądać, jakby tkwiły na głowach. Po chwili spod krzaka wychylił się jeden z braci i przewiesił słomkowe kapelusze na kolejny krzak. Miało to pokazywać postęp pracy. A sami winowajcy? Siedzieli na kocu pomiędzy nieoberwanymi porzeczkami i słuchając z tranzystorowego radia przeboju Smokie „Meksykańska dziewczyna”, grali w karty. Obok stało wiadro wypełnione owocami... Wiadro, które od czasu do czasu, nienaruszone, odbywało podróż do wozowni.

Kiedy już na jaw wyszło oszustwo wnuków, to nawet dziadek Niedziela, po chwilowej złości, śmiał się serdecznie. W tamtych czasach za kilogram zakontraktowanych porzeczek na skupie płacono naprawdę dobrze. Niestety, porzeczkowe lata minęły bezpowrotnie, bo kogo dzisiaj obchodzą rodzinne plantacje?!

Podziel się:

Oceń:

2014-08-05 15:18

Wybrane dla Ciebie

Świdnica. Pierwszy jałmużnik diecezjalny

2026-08-14 08:57
Benedykt Chlastawa, pierwszy jałmużnik diecezji świdnickiej, z bp. Markiem Mendykiem.

Diecezjalna Agencja Informacyjna

Benedykt Chlastawa, pierwszy jałmużnik diecezji świdnickiej, z bp. Markiem Mendykiem.

Po raz pierwszy w historii diecezji świdnickiej powołano jałmużnika diecezjalnego. Został nim Benedykt Chlastawa, który z mandatu biskupa będzie pomagał osobom znajdującym się w trudnych sytuacjach życiowych.

Więcej ...

Świdnica. Diecezja u progu peregrynacji

2026-08-13 20:14

Hubert Gościmski

O historycznym dla diecezji wydarzeniu, które rozpocznie się w uroczystość Matki Boskiej Częstochowskiej, mówił biskup świdnicki podczas specjalnej konferencji prasowej.

Więcej ...

„Odzyskany” od dziś w kinach. „Po wyjściu z kina ciężko było dojść do siebie” – tak reagują widzowie po seansach

2026-08-14 18:25
Kadr z filmu Odzyskany – Janek z ojcem, Filip Gurłacz i Andrzej Mastalerz

Rafael Film

Kadr z filmu Odzyskany – Janek z ojcem, Filip Gurłacz i Andrzej Mastalerz

„Po wyjściu z kina ciężko było dojść do siebie”, „film, który na długo zostaje w głowie”, „prawdziwe kino, prawdziwe życie” – takie opinie pojawiają się po przedpremierowych pokazach „Odzyskanego”. Pełnometrażowy debiut reżyserski Marcina Kwaśnego od dziś, 14 sierpnia, można oglądać w kinach w całej Polsce. Film o uzależnieniu, rodzinnych ranach i przebaczeniu szczególnie mocno porusza widzów tym, że mimo trudnej historii pozostawia miejsce na nadzieję.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Nowenna przed Wniebowzięciem NMP

Wiara

Nowenna przed Wniebowzięciem NMP

Znamy program uroczystości Wniebowzięcia NMP na Jasnej...

Kościół

Znamy program uroczystości Wniebowzięcia NMP na Jasnej...

Skazany za krytykę represyjnych przepisów, bez dostępu...

Kościół

Skazany za krytykę represyjnych przepisów, bez dostępu...

Sąd Dyscyplinarny PiS zdecydował w sprawie Morawieckiego...

Wiadomości

Sąd Dyscyplinarny PiS zdecydował w sprawie Morawieckiego...

Jak rozmawiać o wierze z dorosłymi dziećmi, które...

Wiara

Jak rozmawiać o wierze z dorosłymi dziećmi, które...

Nowenna przed wspomnieniem św. Maksymiliana Marii Kolbego

Wiara

Nowenna przed wspomnieniem św. Maksymiliana Marii Kolbego

Profanacja we Włoszech: konsekrowane hostie rozrzucone w...

Kościół

Profanacja we Włoszech: konsekrowane hostie rozrzucone w...

Ks. kan. Krzysztof Herbut: Jaka modlitwa, takie życie

Niedziela Świdnicka

Ks. kan. Krzysztof Herbut: Jaka modlitwa, takie życie

Litania do św. Maksymiliana Marii Kolbego

Wiara

Litania do św. Maksymiliana Marii Kolbego