Franciszek Marto, Hiacynta Marto i Łucja dos Santos nie byli „cukierkowymi” obrazkami z dewocjonaliów. To były dzieci z biednej, pasterskiej rodziny. Pracowały ciężko jak na swój wiek. Bawiły się, śpiewały, czasem się obrażały. W ich historiach odnajdywałem coś bardzo zwyczajnego – trochę gorliwości, trochę lenistwa, trochę dziecięcej przekory. Bez aureoli na co dzień.
Kilka lat temu miałem okazję zbierać dokumenty, zdjęcia, świadectwa z ich życia. Byłem także w hiszpańskiej Galicji, w Pontevedra, gdzie Łucja wstąpiła do zgromadzenia sióstr św. Doroty i gdzie – już jako młoda zakonnica – przeżywała kolejne doświadczenia duchowe, związane z nabożeństwem pierwszych sobót. To nie była dla mnie legenda z odległej epoki, ale konkretne miejsca, twarze, archiwa, cisza klasztornych korytarzy.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Im dłużej poznawałem ich historię, tym bardziej uderzało mnie jedno: jak dzieci z zachodniego krańca Europy zostały wciągnięte w wielką historię Wschodu. W 1917 roku usłyszały od Maryi o Rosji. Myślały, że chodzi o czyjeś imię. Tymczasem kilka dni przed jednym z objawień polskie legiony walczyły pod Kostiuchnówką, a niedługo potem rewolucja bolszewicka rozpoczęła najkrwawszy eksperyment XX wieku. Nagle ta mała wioska stała się punktem, w którym duchowość spotkała geopolitykę.
Fatima – Warszawa, wspólna sprawa
Reklama
Ta nić łącząca Fatimę z Polską poruszała także Jan Paweł II. To nie był sentyment. To było przekonanie, że historia nie jest ślepa. Kula z zamachu, umieszczona później w koronie figury Maryi, stała się symbolem, że nawet dramat może zostać wpisany w plan większy niż my.
Ale gdy pytam dziś, dlaczego te dzieci wciąż mogą przemawiać do najmłodszych, odpowiedź jest prostsza. Bo były normalne. Franciszek był spokojny, trochę wycofany. Hiacynta – żywa, czasem uparta. Po objawieniach nie przestali być dziećmi. Zaczęli tylko traktować poważnie to, co usłyszeli. Modlili się, podejmowali drobne wyrzeczenia, chcieli „pocieszać Jezusa”. Nie z obowiązku. Z miłości. Zapłacili za to cenę. Oskarżano ich o kłamstwo, wyśmiewano, naciskano, by odwołali swoje słowa. Nie zrobili tego. Nie dlatego, że byli bohaterami z brązu. Dlatego, że nie chcieli kłamać.
Świętość w zdartych spodenkach
Tak najprościej można opisać historię trojga dzieci z portugalskiej wioski. Franciszek Marto, Hiacynta Marto i Łucja dos Santos nie byli bohaterami z pomnika. Byli biednymi pastuszkami. Paśli owce, bawili się, kłócili, czasem marudzili. Mieli swoje małe grzeszki i dziecięce humory. A jednak Kościół uznał ich za świętych. To ważne dla dzieci – i dla dorosłych, którzy czasem zapomnieli, że świętość zaczyna się od prostoty.
Reklama
W 2017 roku papież Franciszek ogłosił rodzeństwo Marto świętymi po uznaniu cudu uzdrowienia małego chłopca z Brazylii, który po dramatycznym upadku nie miał praktycznie szans na przeżycie. Modlono się przez ich wstawiennictwo. Dziecko wybudziło się bez trwałych uszkodzeń. Lekarze byli bezradni wobec faktów. „Pastuszkowie, ocalcie to dziecko, które jest dzieckiem takim jak wy” – tak modliła się jedna z sióstr karmelitanek. I to zdanie mówi wszystko. Święci nie przestają być blisko, kiedy odchodzą.
Nie piszę o tym, by kogokolwiek przekonywać na siłę. Piszę, bo przez lata patrzyłem na tę historię z bliska i widziałem, jak bardzo jest ludzka. Świętość Franciszka i Hiacynty nie polegała na nadzwyczajności charakteru. Polegała na wierności temu, co uznali za prawdę.
Moment zwrotny w historii
Objawienia w Fatimie w latach 1916–1917 przyszły do świata pogrążonego w wojnie. Wtedy nazywanej „Wielką Wojną”, bo tak krwawej ludzkość nie pamiętała. W tym samym czasie na wschodzie Europy rodziła się rewolucja, która przyniosła krwawą falę bolszewizmu.
Dziś, gdy Rosja znów pokazuje brutalną twarz wojny na Ukrainie, orędzie z Fatimy brzmi mocno. Modlitwa, pokuta, odpowiedzialność za innych – to nie są słowa z innej epoki. To droga dla tych, którzy nie chcą żyć byle jak. „Mali, biedni, najlepsi” – nie dlatego, że byli doskonali. Dlatego, że potraktowali swoje życie serio. A to jest przykład, który dzieci rozumieją lepiej niż my, dorośli.



