Liturgii w kościele pw. Najświętszego Serca Jezusowego na łódzkiej Retkini, czyli w parafii, w której zmarły kapłan spędził 52 lata swojego życia, przewodniczył abp senior Władysław Ziółek. – W jednym ze swoich ostatnich wywiadów ksiądz infułat powiedział: „Miałem szansę zedrzeć się dla Kościoła i to się udało”. Jestem przekonany, że prawdziwość tego wyznania mogą potwierdzić wszyscy, którzy go znali i z nim współpracowali – mówił abp Władysław Ziółek we wstępie do Mszy św. Arcybiskup senior przypomniał zgromadzonym jak wiele podczas swojego długiego życia dokonał ksiądz Infuat i działał dla Kościoła Łódzkiego a także Kościoła w Polsce.
Reklama
W homilii ks. Piotr Pirek zwrócił uwagę, że ks. Jan Sobczak przybył na rozwijającą się Retkinię razem z tysiącami ludzi, którzy szukali tu swojego miejsca do życia. Jego zadaniem było nie tylko budowanie świątyni, ale przede wszystkim tworzenie wspólnoty wiary. – Dziś pośrodku tej świątyni stoi trumna. Na jej wieku spoczywają infuła, kielich, Pismo Święte i stuła kapłańska. Te materialne znaki świadczą o końcu życia księdza infułata Jana Sobczaka. Ale czy to wszystko, co możemy powiedzieć o jego życiu? Oczywiście, że nie! Został posłany po to, aby w tym miejscu wprowadzać obecność Chrystusa przez swoją posługę, głoszone słowo i sakramenty. Aby budować na osiedlu Retkinia wspólnotę Ducha Wielu z was poznało księdza Infuata jako księdza Jana, gdy jeszcze nie dodawano mu tytułów. Przyszedł na Retkinię, tak jak i wy przychodziliście, osiedle budowało się powoli, niewielka wioska zniknęła ustępując miejsca blokom. Przybyło do nich wiele osób, z całej Polski. Przybyło wiele młodych rodzin, z nadzieją na pracę na lepsze życie. Przybył tu, aby przez swoją posługę, swoje słowo, działania duszpasterskie budować wspólnotę Ducha. By ta budująca się świątynia nie była tylko pięknym architektonicznie obiektem, ale by była piękna ludźmi, którzy przychodzą tu, by być z Bogiem – mówił ks. Pirek.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W dalszej części homilii obecny proboszcz miejscowej wspólnoty zwrócił uwagę na charyzmat życia zmarłego kapłana. - Od początku mojej obecności tutaj wśród was, szukałem kształtu jaki nadał ksiądz Infuat. To kult Serca Jezusowego. Ale nie tylko. To także kult Najświętszej Maryi Panny. Wielu z was tą duchowość zaczerpnęliście od niego. Na tych dwóch wymiarach duchowości opierał wszystkie inne działania duszpasterskie. Budował razem z kapłanami mniejsze wspólnoty. Bardzo sprawnie potrafił sięgać do aktualnych dokumentów Kościoła czy tekstów papieży. Jego kapłaństwo służebne owocuje i będzie owocowało wśród mieszkańców tutejszej parafii (…) Dziś chciejmy przede wszystkim dziękować za dar obecności księża Jana Sobczaka na Retkini. Za wszelki trud kapłańskiej posługi. Niech Zmartwychwstały Chrystus wraz z Maryją wprowadzą go do Nieba – zakończył ks. Pirek.
Na zakończenie Mszy św. żałobnej swojego wieloletniego Proboszcza i duszpasterza pożegnali przedstawiciele parafian i duszpasterstwa akademickiego, jakie przez lata prowadził ks. Infuat. Następnie kapłani na własnych barkach wynieśli trumnę z ciałem kapłana przed kościół do karawanu pogrzebowego.




