Uroczystości jubileuszowe odbyły się w parafii św. Alberta oraz w POK „Dom Chemika”. Dziękczynną Mszę św. pod przewodnictwem proboszcz ks. Pawła Kuzioły koncelebrowali ks. Stanisław Słowik – prezes Koła Kieleckiego i członek zarządu głównego Towarzystwa, ks. Aleksander Zeń – współzałożyciel Koła Puławskiego oraz ks. Ryszard Winiarski. Członkowie Towarzystwa zaangażowali się w przygotowanie Liturgii począwszy od czytań mszalnych, poprzez modlitwę wiernych i procesję z darami. Na zakończenie, w nawiązaniu do słów św. Alberta, że powinno się być dobrym jak chleb, (…) z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się, jeśli jest głodny, odbyło się tradycyjne dzielenie się chlebem.
Reklama
Dalsza część uroczystości odbyła się w POK „Dom Chemika”. Pani Halina Kowalewska, aktualna prezes Koła Puławskiego, przywitała wszystkich gości i przyjaciół; wyraziła radość ze wspólnego świętowania 35 lat służby drugiemu człowiekowi, 35 lat pracy na rzecz osób ubogich, bezdomnych i potrzebujących wsparcia. Wspomniała początki Towarzystwa i darczyńców, którzy nawet od 35 lat wspierają Towarzystwo na różne sposoby. Podziękowała władzom miasta, które przez wszystkie lata (niezależnie od opcji politycznej) wspierają działalność, gdyż – jak stwierdziła – dzięki temu finansowaniu koło mogło przeprowadzić wiele remontów i zakupić niezbędne sprzęty do schroniska. Patrząc na te wszystkie lata – mówiła – udało nam się stworzyć coś znacznie większego niż instytucja; powstała wspólnota ludzi dobrej woli, którzy każdego dnia udowadniają, że solidarność i miłosierdzie mają realną moc zmieniania ludzkiego życia. Podziękowała za wspólne działania członkom Zarządu, wolontariuszom, pracownikom, członkom Koła, samorządom oraz instytucjom i organizacjom współpracującym, szczególnie MOPS w Puławach. – Święty Albert zostawił nam niezwykłe przesłanie, że powinno się być dobrym jak chleb. Myślę, że od 35 lat staramy się wypełniać te słowa codzienną pracą i służbą – powiedziała. Na zakończenie podziękowała Jadwidze Podstawek, pierwszej prezes Koła Puławskiego, która aktualnie jest Honorowym Prezesem Puławskiego Koła. – Przez te wszystkie lata współtworzyła historię naszego Koła, a dzięki niej i jej mądrości życiowej każdego dnia na nowo odkrywamy sens naszej pracy i pamiętamy, że za każdą historią ludzką kryje się człowiek potrzebujący zrozumienia i szansy na lepsze jutro – podkreśliła Kowalewska.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Z okazji jubileuszu wręczono wiele odznaczeń i dyplomów. Odznaczenia z ramienia zarządu ogólnopolskiego wręczała prezes Towarzystwa Małgorzata Sieńczyk, która stwierdziła: - Wy macie miłość i serce na dłoni, a osoba jest u Was zawsze na pierwszym miejscu. To wyróżnia Koło Puławskie. Odznaczenia brązowe, srebrne i złote otrzymały osoby na różne sposoby związani z Towarzystwem: przedstawiciele władz samorządowych, siostry Benedyktynki, wolontariusze, pracownicy, darczyńcy czy przedstawiciele organizacji współpracujących z Towarzystwem. Statuetkę otrzymały także puławskie parafie w podziękowaniu za wieloletnie wsparcie duchowe i finansowe w czasie kwest.
Reklama
Najwyższe możliwe odznaczenie przyznawane przez Towarzystwo – statuetkę „Dobry jak chleb” za wieloletnią działalność charytatywną na rzecz osób potrzebujących oraz szerzenie kultu św. Brata Alberta otrzymali ks. Aleksander Zeń oraz pan Grzegorz Kuba. Pani Kowalewska podkreśliła, że właściciele puławskiej cukierni „Kuba” przez 35 lat zaopatrują schronisko w swoje wypieki przy okazji każdej uroczystości czy świąt. Pomoc tę rozpoczął pan Władysław, a teraz kontynuuje jego syn Grzegorz. Ksiądz Zeń odebrawszy statuetkę, powrócił pamięcią do 1991 r., kiedy to ks. Jan Mazur został wyznaczony przez abp. Bolesława Pylaka do stworzenia ośrodka albertyńskiego przy ul. Zielonej w Lublinie. Kiedy dowiedział się o istnieniu parafii św. Alberta w Puławach, ks. Mazur spotkał się z ks. Aleksandrem i wspólnie podjęli starania, aby taki ośrodek powstał również w Puławach. Miasto przekazało przedwojenną harcówkę nad Wisłą na siedzibę schroniska i placówka zaczęła swoją działalność. – Chciałbym podziękować wszystkim, którzy od początku tego schroniska mają swój wkład w te 35 lat. Pan Bóg na pewno weźmie to pod uwagę i jak się z Nim kiedyś spotkamy twarzą w twarz to będzie o czym porozmawiać – powiedział ks. Zeń.
Zapytana o początki puławskiego schroniska Jadwiga Podstawek wspomniała czerwiec 35 lat temu, kiedy ks. Aleksander Zeń zawiązał komitet organizacyjny schroniska dla bezdomnych mężczyzn. – Urząd Miasta użyczył budynku i 5 grudnia otworzyliśmy schronisko. Budynek był w opłakanym stanie, ale poprzez cykliczne remonty, przy dofinansowaniu z Urzędu Miasta, doprowadziliśmy budynek do dobrego stanu. Zaczynaliśmy od zera, od chleba ze skwarkami, dżemu i gorącej zupki. Puławianie wspierali nas darami, zbieraliśmy łóżka, pościel. Na początku mieliśmy 15 podopiecznych. Ludzie nam nie ufali, szczególnie na tamtym terenie. Bali się rozbojów, kradzieży, ale nic takiego nie miało miejsca. Wrośliśmy w społeczeństwo i powoli ludzie zaczęli nam ufać. Kościół pomagał nam organizować kwesty i powoli upiększaliśmy nasze schronisko. Przez te lata dużo osób odzyskało swój status, wróciło do rodzin, podejmowało dorywczą pracę, a potem ustabilizowało swoje życie. Przede wszystkim wielu osobom pomogliśmy wyjść z nałogu, bo to był ich główny problem, a potem stabilizowały się ich sprawy rodzinne, osobiste. Ale nie wszystkim udało nam się pomóc, niektórzy musieli opuścić schronisko z powodu nałogu. Mimo to przez te lata działo się wiele rzeczy dobrych – dzieliła się Jadwiga Podstawek.
Halina Kowalewska, odnosząc się do bieżącego funkcjonowania placówki stwierdziła, że teraz najważniejsza jest troska o mieszkańców schroniska. Aktualnie w placówce przebywa 37 osób, z których ¾ to osoby starsze, których zdrowie pogorszyło się z upływem lat, i zostaną w schronisku do końca życia. – Najważniejsze, to żeby przywracać godność tej osobie, która do nas przyszła; żeby wiedziała, że ktoś się nią zajmie, że ma dach nad głową i jest zaopiekowana. Możliwość zapewnienia tej opieki to nasza największa radość – podkreśliła.
Puławskie schronisko dla bezdomnych mężczyzn na stałe wpisało się już w społeczność miasta i realizując charyzmat patrona miasta św. Brata Alberta Chmielowskiego otacza opieką tych, którzy na różnych etapach swojego życia napotkali trudności i zwrócili się z prośbą o pomoc. Przez 35 lat swojego istnienia Towarzystwo pomogło około 8 tys. osób.





