Reklama

Historia

Widziałam „Wołyń”

Materiały promocyjne

Wybrałam złe kino do obejrzenia tego filmu. Na początku trzeszczał popcorn i szeleściły papierki, potem okazało się, że wśród widowni jest dziecko, może dziesięcioletnie – chciałam uciec. Ale wreszcie zaczął się film, za który chcę panu Wojciechowi Smarzowskiemu podziękować

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Najpierw za ciszę czołówki. Totalną, wzmocnioną oszczędnymi napisami i czarnym ekranem. Ciszę, która zagłuszyła popcorn, szelest papierków, moszczenie się w fotelach, odgłosy kinowych czynności. To był pierwszy sukces filmu – wyciszenie widza. A potem za odwagę pokazania tego, o czym trudno nawet myśleć, że się naprawdę wydarzyło.

Razem z weselnymi przyśpiewkami Wołynia popłynął obraz. Kadr po kadrze odsłaniała się historia rodziny, miłości, pierwszych zauroczeń i aranżowanych małżeństw. Biedy, łez, wojennej zawieruchy i społecznych napięć. Reżyserowi udało się wciągnąć widza w tę historię zwykłych ludzi, z dymiącą misą ziemniaków na stole, brakiem nafty w lampie, wykopkami późną jesienią i żniwami latem. Udało się sprawić, że ich lubimy, że stają się nam bliscy i że jednocześnie zaczynamy się o nich bać, bo wiemy, co nadciąga.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Ludzkie historie wolniutko oplata niewidoczna, przeźroczysta pajęczyna nienawiści. Pierwszą nić widać już na polsko-ukraińskim weselu, potem dołączają kolejne, coraz mocniejsze sploty. Ludzie rozmawiają pokątnie, szepczą coś innym, namawiają, jątrzą, mówią o Polakach źle, coraz gorzej, coraz głośniej. Bardzo wymowne są sceny dwóch cerkwi wypełnionych wiernymi. W jednej pokorny starzec nawołuje z ambony do umiaru, do poszanowania sąsiada, jego inności, jego człowieczeństwa. W drugiej perykopa Ewangelii w wykrzywionej interpretacji popa staje się pretekstem do pozbycia się z łanu Ukrainy kąkolu, którym są Polacy – oczy słuchających tężeją, na twarzach rysuje się gniew. Drży serce widza, paznokcie wbijają się w skórę dłoni. Już wiadomo, co będzie.

W 1939 r., kiedy Polska przegrywa kampanię wrześniową, nawoływania do walki o wolną Ukrainę są już bardzo śmiałe. Paradoks, który historia ludzka zna od zawsze: musi być jakiś winowajca, przez którego ta wolność do tej pory nie istniała, musi być wróg, przeciw któremu teraz musimy stanąć zjednoczeni w walce.

I tym wrogiem na Wołyniu ogłasza się Polskę i Polaków. Zaślepienie jest wielkie, nienawiść nakarmiona do syta. W rezultacie mniej groźni dla pokazanych przez reżysera Ukraińców wydają się Stalin i Hitler, których wojska kolejno zajmują wioski, niż mieszkająca tu od wieków ludność polska. Demony zostały obudzone, prawda nie ma już znaczenia. Pajęczyna jest coraz gęstsza, jad w nią wsączony – podstępny i trujący. I tak, gdy ślepa nienawiść osiągnie swój szczyt, w ruch pójdą poświęcone przez popa siekiery, widły, kosy – aby zabić Polaków, aby dokonać rzezi, o której milczano przez lata. Szacuje się, że w 1943 r. na Wołyniu zamordowano ok. 60 tys. naszych rodaków.

Reklama

Dziękuję reżyserowi, że się odważył i nie zrezygnował, mimo piętrzących się trudności w czasie powstawania filmu. Dziękuję, że zrobił film o kondycji nas, ludzi. Bo to jest obraz nie tylko o niedobrych Ukraińcach i najpierw mordowanych, a potem pałających żądzą odwetu Polakach – to jest film o tym, co się dzieje, gdy obudzimy demony i pozwolimy im bać się drugiego tak bardzo, że musimy go zabić. To jest film o tym, do czego prowadzą podsycanie nienawiści i utrwalanie nacjonalizmu, zwłaszcza pod szyldem wolności własnej ojczyzny. Dobrze, że powstał film prawdziwy, bez cenzurowania bestialskiej przemocy. Dlaczego? Bo ten wierny obraz, dokumentujący ogromną tragedię, byliśmy winni tym, którzy jej doświadczyli. Pierwszy film o Wołyniu nie mógł być interpretacją – musiał być zgięciem kolan przed ofiarami.

Powstaje coraz więcej recenzji filmu, w których zarzuca się reżyserowi pogrzebanie pokojowego porozumienia między Polską i Ukrainą. Pojawiają się opinie, które krytykują odejście obrazu od formy dokumentu. To nieporozumienie. Smarzowski nie jest historykiem i nie jest politykiem, to nie on ma szukać białych plam w archiwach i pracować nad dyplomatycznymi porozumieniami – to jest rola innych ludzi. Od początku pracy nad filmem reżyser podkreślał, że to nie jest dokument i podręcznik historii – to obraz w oparciu o dokumenty, w którym fikcyjna fabuła pozwala opowiedzieć dramat tamtych dni. I całe szczęście, bo bestialstwo na Wołyniu osiągnęło zenit, którego nie dałoby się oglądać bez warstwy fabuły.

Sala pustoszała w ciszy. Nikt na nikogo nie patrzył. Przed oczami stanął mi obraz ks. Jerzego Popiełuszki, który mówił do hutników w Ursusie: „Zło dobrem zwyciężaj”. Przypomniałam sobie list biskupów sprzed lat, skierowany do niemieckiego Episkopatu: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Ile krwi i łez mogłoby popłynąć, gdyby karmiono nas sutą strawą nienawiści do drugiego, do systemu politycznego, do okupanta...

W jednym z wywiadów Wojciech Smarzowski powiedział: „«Wołyń» wymierzony jest przeciwko nacjonalizmowi w ogóle, odsłania to, do czego może on doprowadzić w każdej formie”. I tylko takie odczytanie filmu jest zgodne z intencją twórcy. W każdym z nas są wilk i owca. Kto zwycięża? Ten, kogo karmisz.

Podziel się:

Oceń:

2016-10-19 08:56

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Ksiądz Marek

Płyta z grobowca jezuitów z nazwiskiem o. Tomasza Rostworowskiego

Maria Niedziela

Płyta z grobowca jezuitów z nazwiskiem o. Tomasza Rostworowskiego

O. Tomasz Rostworowski ps. ks. Marek – kapłan niezłomny. Kapelan powstańców warszawskich odznaczony orderem Virtuti Militari. Przez wiele lat związany z Łodzią. Tu, przy Sienkiewicza, tworzył pierwsze duszpasterstwo akademickie w naszym mieście

Więcej ...

Leon XIV: chrześcijanin powinien być prawdomówny i wolny od obłudy

2026-10-18 12:06
Papież Leon XIV

PAP

Papież Leon XIV

Chrześcijanin powinien być prawdomówny, odważny i wolny od obłudy, przedkładając Królestwo Boże i Jego sprawiedliwość ponad własne ambicje i interesy - powiedział Ojciec Święty, rozważając w niedzielę 18 października Ewangelię o oddawaniu cezarowi tego, co należy do cezara, a Bogu tego, co należy do Boga (Mt 22, 15-21).

Więcej ...

Sto lat misyjnego posłannictwa

2026-10-18 16:16

Ks. Wojciech Kania/Niedziela

W parafii pw. św. Franciszka Salezego i św. Andrzeja Boboli w Gorzycach odbyły się diecezjalne obchody 100. Niedzieli Misyjnej. Tegorocznemu świętowaniu towarzyszyło hasło: „Jedno w Chrystusie, zjednoczeni w misji”.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Krzyż oderwał się ze ściany. Nie żyje kapłan....

Kościół

Krzyż oderwał się ze ściany. Nie żyje kapłan....

W Niedzielę Misyjną możesz uzyskać odpust. Jakie trzeba...

Kościół

W Niedzielę Misyjną możesz uzyskać odpust. Jakie trzeba...

Modlitwa, która poprzedziła śmierć. Przejmujące...

Wiara

Modlitwa, która poprzedziła śmierć. Przejmujące...

Nowenna do bł. ks. Jerzego Popiełuszki

Wiara

Nowenna do bł. ks. Jerzego Popiełuszki

Biuletyn medyczny po operacji Papieża: usunięto dolny...

Leon XIV

Biuletyn medyczny po operacji Papieża: usunięto dolny...

Nowenna do św. Jana Pawła II

Modlitwa

Nowenna do św. Jana Pawła II

Niepokojący incydent w świdnickiej katedrze

Niedziela Świdnicka

Niepokojący incydent w świdnickiej katedrze

Nowy komunikat o stanie zdrowia papieża: wyniki w normie,...

Leon XIV

Nowy komunikat o stanie zdrowia papieża: wyniki w normie,...

Wulgarna

Wiadomości

Wulgarna "Babcia Kasia" skazana za przemoc wobec...