Do zdarzenia doszło 14 sierpnia 2026 r. na warszawskiej Białołęce. Rzecznik Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak była świadkiem sytuacji, w której matka miała szarpnąć swoje dziecko i krzyczeć na nie. Kobieta odpowiedziała rzeczniczce wulgarnymi słowami.
Po zdarzeniu RPD zgłosiła sprawę policji. Funkcjonariusze sprawdzili sytuację rodziny, jednak – jak wynika z materiałów opisanych przez Zero.pl – nie znaleźli podstaw do natychmiastowego odebrania dzieci. Sprawa została przekazana do sądu rodzinnego.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Policja i kurator nie widzieli podstaw do odebrania dzieci
Jeszcze tego samego dnia do sądu miał zwrócić się pracownik Biura Rzecznika Praw Dziecka, wskazując na konieczność odebrania dzieci rodzicom. Sąd nie zdecydował się na takie rozwiązanie, ale zlecił pilny wywiad środowiskowy.
Kurator sądowy przeprowadził go następnego dnia. Również jego ustalenia – według relacji portalu Zero.pl – nie wskazywały na konieczność natychmiastowego umieszczenia dzieci w pieczy zastępczej.
Mimo to w kolejnych dniach doszło do spotkania z udziałem RPD, Komendanta Stołecznego Policji oraz funkcjonariuszki. Policjantka wydała wobec rodziców nakaz opuszczenia mieszkania oraz zakaz zbliżania się do dzieci. Małoletni, w wieku trzech i czterech lat, zostali następnie umieszczeni w placówce opiekuńczo-wychowawczej.
Reklama
Decyzja została podjęta bez wcześniejszego orzeczenia sądu. Zgodnie z obowiązującymi procedurami sąd rodzinny musiał następnie ocenić jej zasadność.
Sąd nakazał natychmiastowy powrót dzieci do rodziców
Po przeanalizowaniu sprawy sąd rodzinny nakazał niezwłoczne wydanie dzieci rodzicom. W uzasadnieniu odniósł się do okoliczności interwencji oraz późniejszych działań służb.
Sąd uznał, że zachowanie matki, która – jak wyjaśniała – szarpnęła dziecko po tym, jak nagle wbiegło ono na jezdnię, nie stanowiło samo w sobie podstawy do tak daleko idącej ingerencji. W ocenie sądu była to reakcja wynikająca ze strachu o bezpieczeństwo dziecka.
Wątpliwości sądu wzbudziło również osobiste zaangażowanie Rzecznika Praw Dziecka w dalszy przebieg sprawy. W uzasadnieniu wskazano na możliwość wykorzystania autorytetu urzędu do forsowania stanowiska o konieczności odebrania dzieci rodzicom.
Sąd odniósł się także do informacji o wcześniejszej karalności ojca dzieci. Zaznaczył, że mężczyzna odbył już wymierzoną mu karę, a jego wcześniejsze przestępstwa nie były związane z przemocą wobec rodziny czy dzieci. Sama wcześniejsza karalność – zdaniem sądu – nie może automatycznie oznaczać, że dana osoba nie może sprawować opieki nad dziećmi.
Dwie butelki piwa nie były podstawą do odebrania dzieci
Wśród informacji przedstawionych w sprawie znalazła się również kwestia dwóch butelek piwa znalezionych w mieszkaniu rodziny.
Reklama
Jak wynika z uzasadnienia sądu, rodziców nie zastano pod wpływem alkoholu. Sąd uznał więc, że samo posiadanie legalnie kupionego alkoholu nie może być wystarczającą przesłanką do odebrania dzieci i umieszczenia ich w pieczy zastępczej.
Sąd zwrócił szczególną uwagę na wiek dzieci. Podkreślił, że dla trzylatka i czterolatka rodzice stanowią podstawowe źródło bezpieczeństwa, dlatego nagłe odseparowanie od matki i ojca może być dla tak małych dzieci doświadczeniem bardzo trudnym.
W uzasadnieniu sąd ocenił, że działania podjęte wobec rodziny mogły nosić znamiona „przemocy instytucjonalnej” i były nieproporcjonalne do okoliczności zdarzenia.
Biuro Rzecznika Praw Dziecka przedstawia swoje stanowisko
Portal Zero.pl zwrócił się w tej sprawie zarówno do Biura Rzecznika Praw Dziecka, jak i do Komendanta Stołecznego Policji. Do czasu publikacji materiału odpowiedź nadeszła jedynie z Biura RPD.
Biuro poinformowało, że Monika Horna-Cieślak była bezpośrednim świadkiem – w jego ocenie – „silnej i gwałtownej przemocy psychicznej i fizycznej wobec małych dzieci w miejscu publicznym”. Rzecznik, jako osoba będąca świadkiem takiego zdarzenia, miała – według stanowiska Biura – prawny obowiązek podjęcia działań w celu ochrony dzieci.
Biuro RPD podkreśliło również, że podejmowało działania w ramach swoich ustawowych kompetencji i na podstawie szerszego materiału dotyczącego sytuacji dzieci. Nie odniosło się bezpośrednio do oceny sądu, wskazując, że w przypadku niezgody z rozstrzygnięciami korzysta z przysługujących mu środków prawnych.





