Reklama

Polska

Miłosierdzie zapisane w genach

Hanna Chrzanowska i kard. Karol Wojtyła na rekolekcjach dla chorych w Trzebini

Archiwum Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi

Hanna Chrzanowska i kard. Karol Wojtyła na rekolekcjach dla chorych w Trzebini

Wychowała się w luksusach. Kiedy dorosła, postanowiła poświęcić się chorym. Na kolejnym etapie służby cierpiącym dostrzegła potrzebę rozwijania pielęgniarstwa domowego i znalazła sojusznika w osobie krakowskiego biskupa – Karola Wojtyły. Mowa o służebnicy Bożej, pielęgniarce, Hannie Chrzanowskiej

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

O warszawskiej rezydencji swoich dziadków przy pl. Zielonym, pełnej wspaniałych mebli i dzieł sztuki, Hanna Chrzanowska mówiła: – Czarodziejski pałac mojego dzieciństwa. Kiedy miała 8 lat, a jej brat Bohdan – 10, przeniosła się z rodzicami do Krakowa, gdzie ojciec – Ignacy Chrzanowski, historyk literatury i krytyk, objął katedrę na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Dobroczynność w genach

Rodzina była znana z dobroczynności. Dziadek – Karol Jan Szlenkier zorganizował w swoich zakładach kasę chorych i system ubezpieczeń na starość, utrzymywał 3-klasową szkołę dla dzieci robotników, a w testamencie zapisał pół miliona rubli na cele charytatywne.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Tę cechę otrzymały w genach następne pokolenia. Dość powiedzieć, że siostra matki Hanny – Maria ufundowała szkołę rolniczą, a druga siostra – Zofia cały odziedziczony majątek przeznaczyła na budowę szpitala dziecięcego w Warszawie.

Pokochać chorych

Reklama

W ślady cioci Zosi, która nie tylko wybudowała szpital, ale też wybrała zawód pielęgniarki, poszła Hanna. Co prawda po maturze zapisała się na Wydział Filozoficzny UJ, ale pracowała też w Ambulatorium Panien Ekonomek, a w 1922 r. przeniosła się do Warszawskiej Szkoły Pielęgniarstwa. Słuchaczki szkoły mieszkały obowiązkowo w internacie. Zbiorowe sypialnie, rygor, przesadna dbałość o porządek w szafkach stanowiły przeskok z warunków domowych, ale nie zniechęcały Hanny Chrzanowskiej, która chciała przede wszystkim służyć. „Tak dobrze pamiętam moich chorych, bo naprawdę ich kochałam, sama sobie tego nie uświadamiając” – zanotowała w pamiętniku z tamtych lat. I dalej: „Rany, operacje, opatrunki, poszczególne indywidualności chorych – to wszystko przejęło nas tak dalece, że zupełnie o czym innym nie mówiłyśmy – ani między sobą, ani w domu, ani wśród przyjaciół. Uważano, że mamy bzika”.

W styczniu 1925 r., już po dyplomie, wyjechała na roczne stypendium do Paryża do Szkoły Pielęgniarstwa Dziecięcego. Po powrocie pracowała m.in. jako instruktorka pielęgniarstwa w Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarek i Higienistek w Krakowie, kierowała pismem „Pielęgniarka Polska”, współorganizowała także katolicki Związek Pielęgniarek Polskich.

Wojenne dramaty

Lata wojny i okupacji były dla Hanny tragiczne. Ojciec, wywieziony wraz z innymi profesorami UJ do obozu w Sachsenhausen, zmarł w styczniu 1940 r. Brat Bohdan zginął w Katyniu. Wcześniej, we wrześniu 1939 r. w obronie Warszawy poniósł śmierć brat stryjeczny Andrzej Chrzanowski, 2 października 1939 r. zmarła ciocia Zosia – ta, która ufundowała szpital, sama nie miała szans na leczenie w ogarniętej wojną stolicy. Druga siostra matki – Maria, a także jej synowa i wnuczka zmarły w obozie hitlerowskim w Łodzi, brat matki – Karol Stanisław zginął w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego.

Reklama

Hanna i jej matka Wanda wyrzucone z profesorskiego mieszkania mieszkały u znajomych. W Krakowie, pod przewodnictwem kard. Adama Sapiehy, powstał Obywatelski Komitet Pomocy, przekształcony później w Radę Główną Opiekuńczą, w której Hanna Chrzanowska pracowała od października 1939 r. do końca wojny. Organizacja pomagała rodzinom i całym transportom, tworzyła kuchnie, herbaciarnie, ogrzewalnie itd. Opieką były otaczane dzieci, które wysyłano latem na kolonie do zaprzyjaźnionych dworów ziemiańskich, a także osierocone dzieci żydowskie ukrywane w różnych klasztorach.

Idziemy na dziady

Po wojnie Hanna zamieszkała wraz z matką w skromnym mieszkaniu przy ul. Łobzowskiej. Z dawnej świetności rodziny pozostało niewiele. Pielęgniarka nie przywiązywała jednak wagi do rzeczy materialnych. Pochłaniała ją praca w reaktywowanej szkole pielęgniarskiej, gdzie była kierownikiem szkolenia w otwartej opiece zdrowotnej. Jedna z absolwentek wspominała: „Zauroczyła mnie swoją osobowością, wykładami, filozofią życia, sposobem prowadzenia zajęć. Ona zachwycała, pociągała swoim żarem. To był żar miłości i żar zachęty człowieka do służby”.

Częścią zajęć były miesięczne praktyki w domach, gdzie trafiały się przypadki skrajnej nędzy i opuszczenia, brudu i wszawicy. Wielu żyjących w przerażających warunkach podopiecznych wywodziło się z wysiedlonego z Kresów ziemiaństwa, co w pewnym momencie stało się powodem postawienia Hannie Chrzanowskiej zarzutu, że faworyzuje arystokrację. Wtedy ułożyła Rachunek sumienia pielęgniarki: „Czy rozumiem godność mojego zawodu? Jaki jest mój stosunek do chorego człowieka? Czy nie uchylam się od istotnego pielęgnowania chorych – przecież chorzy najbardziej odczuwają naszą miłość, kiedy ich myjemy, karmimy, kiedy ich wygodnie układamy!”. W ten sposób chciała też zmienić mentalność niektórych uczennic, które idąc na praktykę w domach chorych, mówiły: „Idziemy na dziady!”.

Biskup od chorych

Reklama

Hanna Chrzanowska już w latach 50. ubiegłego wieku szukała możliwości zorganizowania systematycznej opieki nad chorymi w domach. Nie było przecież pielęgniarek środowiskowych, sióstr PCK ani hospicjów, a potrzeby były ogromne. Trafiała na obojętność, aż do spotkania w czerwcu 1957 r. z ks. Karolem Wojtyłą, który skontaktował ją z ks. inf. Ferdynandem Machayem. Pielęgniarki domowe otrzymały od ks. Machaya finansowe wsparcie i lokum w parafii. Kiedy rok później ks. Wojtyła został biskupem, osobiście zaangażował się w opiekę parafialną.

Nieżyjąca już s. Gerarda ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi wspominała: – W 1964 r. abp Wojtyła zwrócił się do naszej matki prowincjalnej – Zuzanny Jamróz z prośbą o skierowanie do parafii pw. Matki Bożej Zwycięskiej w Borku Fałęckim siostry, która przyjęłaby obowiązki opiekunki chorych. Wybór matki padł na mnie. W parafii było wiele osób niekwalifikujących się do leczenia szpitalnego. Byli między nimi ludzie młodzi z różnymi upośledzeniami, czasem niepełnosprawni od urodzenia, cierpiący z powodu skutków choroby Heinego-Medina lub schorzeń przewlekłych. Abp Wojtyła pragnął, aby w każdej krakowskiej parafii były opiekunki niosące chorym pomoc nie tylko pielęgniarską, ale i duchową. Kiedy przyjeżdżał na wizytację, zawsze pytał, czy jest siostra od chorych, interesował się sytuacją poszczególnych osób i jeżeli tylko czas pozwalał, szedł do ich domów.

Jak pisze Marzena Florkowska w książce „Radość dawania”: „W Wielkim Poście 1960 r. bp Wojtyła razem z Hanną Chrzanowską odwiedził 35 chorych”. W 1964 r. Hanna zaczęła organizować swoim podopiecznym wyjazdy rekolekcyjno-wypoczynkowe do Trzebini. Rekolekcjonistami byli m.in.: ks. Franciszek Macharski, benedyktyni o. Leon Knabit i o. Karol Meissner. W transporcie chorych i opiece nad nimi pomagali liczni wolontariusze.

Pozostawiła dziedzictwo

Reklama

Po latach obojętności religijnej we wczesnej młodości Hanna Chrzanowska przeżyła głębokie nawrócenie. Codziennie widywano ją w kościele Sióstr Karmelitanek przy ul. Łobzowskiej lub w kolegiacie św. Anny, często modliła się też w opactwie Benedyktynów w Tyńcu. – Oczywiście, swoją moc czerpała z tego, z czego czerpie ją zakon benedyktyński: z modlitwy – mówił we wspomnieniach o niej o. Knabit.

W 1963 r. zdiagnozowano u niej chorobę nowotworową, z którą walczyła przez 10 lat. W którymś momencie pozostawiła kard. Wojtyle list z prośbą, by po jej śmierci przekazał pielęgniarkom następujące słowa: „Fakt mojego odejścia w niczym nie może umniejszyć ich zapału, ja im tylko pomogłam, a teraz muszą się same trzymać naszej linii pielęgnowania ludzi w ich psychofizycznym całokształcie. Służenie prostą obsługą, umiejętną, mądrą, ale właśnie prostą”.

Hanna Chrzanowska zmarła w Białą Niedzielę 29 kwietnia 1973 r. Pozostały jej dzieło i słowa o relacji pielęgniarki do chorego: „Musimy się modlić i bardzo prosić Boga o współczucie, o świeżość uczuć, o miłość do ludzi, o pokorę”.

Imię Hanny Chrzanowskiej, prekursorki opieki paliatywnej w Polsce, nosi wiele szkół o profilu medycznym oraz placówek opiekuńczo-leczniczych, wśród nich Centrum Opieki Wyręczającej dla Przewlekle i Nieuleczalnie Chorych Dzieci w Krakowie oraz Zakład Opiekuńczo-Leczniczy Caritas Archidiecezji Krakowskiej w Zatorze.

* * *

Otrzymałam wyrok

otrzymałam wyrok – diagnozę
myślałam
teraz po szczeblach cierpienia
szybko dojdę do Nieba
już chwytałam błękit spragnioną
duszą
sercem widziałam Niewidzialnego
a On powoli
prowadzi
pociesza
umacnia
przypomina że
ból ma sens
ofiara ma sens
krzyż ma sens

nie wiem ile zostało mi czasu
ale już się nie śpieszę
ufam
wielkiemu Reżyserowi
życia

Alina Dorota Paul

* * *

Reklama

chcę dotrzeć
do Ciebie Boże
przez litanie
nowenny
różańce
pacierze słabości
szepty cierpienia
między wkłuciem igły
a kroplówką sączącą się powoli
jak życie
ofiarowane dzień po dniu
kropelkami łaski

czerpię z Ciebie
siłę w bezsilności
odwagę w lęku
nadzieję na takie jutro
w którym
zatańczę z Aniołem Stróżem
i zostanę już na zawsze
w Krainie Twojej Miłości

Alina Dorota Paul

Z tomu poezji „W powiewie wiatru w szepcie Anioła” Lublin 2012

Podziel się:

Oceń:

2017-02-08 10:02

Wybrane dla Ciebie

O. Michał Legan: Pod krzyżem na Giewoncie narodziłem się na nowo

o. Michał Legan

Karol Porwich/Niedziela

o. Michał Legan

O. Michał Legan, paulin, sześć lat temu miał jechać na Kilimandżaro, bo zaplanował sobie że tam, na afrykańskiej górze zwanej Domem Boga spotka właśnie Jego. Pan Bóg jednak zmienił jego plany... . Gdy Ojciec Michał dokładnie dwa lata temu trafił w sam środek tragicznej burzy na Giewoncie - jak mówi - narodził się tam na nowo. Pierwszy raz zakonnik publicznie opowiedział swoją historię nawrócenia Paulinie Guzik w programie „Między Ziemią a Niebem”. W nawałnicy zginęło 5 osób, a ponad 150 zostało rannych.

Więcej ...

Papież w Rimini: Zawsze kochajcie Kościół

2026-08-22 17:41
Papież Leon XIV w Rimini

Vatican Media

Papież Leon XIV w Rimini

Do promowania kultury miłosierdzia jako antidotum na siłę i przemoc, do okazywania dobra zamiast ucieczki przed rzeczywistością oraz do otwarcia się na wszystkich bez wyjątku wezwał Leon XIV w przemówieniu do uczestników 47. „Meetingu Przyjaźni Między Narodami”, który odbywa się w Rimini. Apelował, by kochać Kościół. Papież przybył tam 44 lata po wizycie Jana Pawła II.

Więcej ...

Nie wystarczy namalować Boga

2026-08-23 22:55

KAROL PORWICH / NIEDZIELA

W niedzielne popołudnie, metropolita częstochowski, abp. Wacław Depo, przewodniczył uroczystej Mszy świętej, podczas której odsłonięto i poświęcono zabytkowy ołtarz główny w kościele św. Macieja Apostoła w Kruszynie. Tym samym, oficjalnie, zakończono trwające od 2018 roku prace konserwatorskie, które doprowadziły do przywrócenia dawnej świetności retabulum. Podczas Eucharystii obecni byli samorządowcy, przedstawiciele firmy zajmującej się pracami konserwatorskimi, poseł Lidia Burzyńska oraz licznie zgromadzona wspólnota parafialna.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Bałam się mistyki - ona i tak mnie znalazła. O filmie...

Kościół

Bałam się mistyki - ona i tak mnie znalazła. O filmie...

Portal wpolityce.pl: Msza Święta wyrzucona z gdańskich...

Wiadomości

Portal wpolityce.pl: Msza Święta wyrzucona z gdańskich...

Pisała listy do Jezusa

Święci i błogosławieni

Pisała listy do Jezusa

Rozważania na niedzielę: Dlaczego Bóg dopuścił do tej...

Wiara

Rozważania na niedzielę: Dlaczego Bóg dopuścił do tej...

Nowenna do Matki Bożej Częstochowskiej 2026

Jasna Góra

Nowenna do Matki Bożej Częstochowskiej 2026

Wojewoda podkarpacka: wszystkie ofiary wypadku na Węgrzech...

Wiadomości

Wojewoda podkarpacka: wszystkie ofiary wypadku na Węgrzech...

W pożarze zabytkowego kościoła w Sanoku spłonęło...

Kościół

W pożarze zabytkowego kościoła w Sanoku spłonęło...

Diecezja pelplińska: w wieku 53 lat zmarł ks. Rafał...

Kościół

Diecezja pelplińska: w wieku 53 lat zmarł ks. Rafał...

Alicja Lenczewska, mistyczka naszych czasów. Plan dnia...

Wiara

Alicja Lenczewska, mistyczka naszych czasów. Plan dnia...