Reklama

Niedziela Przemyska

Zbuduj w sercu dom

Niedziela przemyska 39/2017, str. 6

przyŚwiętujemy
23. urodziny Puntos Corazon (Domów Serca) w Barrios Altos

Archiwum autorek

przyŚwiętujemy 23. urodziny Puntos Corazon (Domów Serca) w Barrios Altos

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Pragnę Was zapewnić o mojej żywej pamięci. Jakkolwiek żyję już czwarty miesiąc na innej półkuli, tęsknota za Wami i Ojczyzną codziennie przynagla mnie do modlitwy. Bo czy można zapomnieć o polskich górach, piosenkach lub o smaku pierogów? Wspominam Wasze twarze, z nadzieją, że są uśmiechnięte i szczęśliwe. Dziękuję Wam za wsparcie, które towarzyszy mi każdego dnia.

Ostatni czas obfituje w pożegnania. Pożegnaliśmy wolontariuszkę z naszej wspólnoty – Carlę z Salwadoru, a potem Ewę z sąsiedniej wspólnoty, która wróciła do Polski. Za kilka dni wyjeżdża kolejny brat z mojej wspólnoty – Francisco, udając się do Francji. To trudny czas, w którym pytamy siebie, czy udało nam się zaprzyjaźnić. W tym liście chcę Wam trochę opowiedzieć o moich próbach zaprzyjaźniania się, o kilku trudnych wyprawach miłości.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Wczoraj wybrałam się do domu dziecka, chcąc podzielić się odrobiną miłości z jej mieszkańcami. Zadanie nie wydawało się trudne. Dzieci te zawsze żywo reagują na odwiedzających, śmiało witają się, zadają pytania, dotykają twoich włosów i ubrań. Gdy jednak tym razem mogłam spędzić z nimi trochę więcej czasu, okazało się, że dzielenie się z nimi miłością wcale nie jest takie proste. Jedna siedmiolatka uczyła mnie hiszpańskiej piosenki. Śpiewała mi ją do ucha, a ja powtarzałam po niej. Nie szło mi najlepiej, więc mała śmiała się do rozpuku. Za którymś razem wyszeptała: „Teraz siedź spokojnie, jutro cię zabiję”. Po czym, jak gdyby nigdy nic, wróciła do śpiewania… Wiele z tych dzieci woli wrócić do domu, gdzie często nie mają co jeść, gdzie są bite, poniewierane i zastraszane, ponieważ rodzice, choć je krzywdzą, są z nimi zawsze. Nie tak jak opiekunki z Domu Dziecka, które zmieniają się co noc.

Wracałam do naszego domu, pytając siebie, jak zaprzyjaźnić się z tymi, którzy nigdy nie doświadczyli przyjaźni? Jak dać miłość tym, którzy jej nie znają? Nie umiem znaleźć innej odpowiedzi, jak tylko być z nimi mimo wszystko.

Kolejną wyprawą było spotkanie z młodymi naszej dzielnicy, które odbyło się u nas w domu. Przewodnikiem tego spotkania był „Mały Książę”. Fragment książki uświadomił mi, że przyjaźń to nie jest jakiś bonus życia, dar dla tych, którzy jej pragną czy potrzebują, ale fundamentalne zadanie każdego człowieka, sprawdzian jego człowieczeństwa. Nie tylko dobrze jest mieć przyjaciela, ale wstyd, naprawdę wstyd go nie mieć! Wstyd nie przyjąć tej wartości, jaką jest drugi człowiek, wstyd nie odkryć własnej wartości w przyjaźni. To jest to ziarno, które włożone w ziemię, rozrasta się i daje schronienie innym. Co więcej, myślę, że nie mamy prawa nazywać się przyjaciółmi Chrystusa, nie mając choć jednego prawdziwego przyjaciela na ziemi. On pierwszy nas umiłował i nazwał przyjaciółmi, bo faktycznie każdy z nas jest dla Niego jedyny na świecie. Pewnie dlatego przyjaźń jest tak trudna, bo wymaga autentycznej miłości.

Reklama

Kolejną wyprawą miłości miała być wizyta w domu Favi. Wybraliśmy się do niej z dwoma kilogramami ryżu, bo często brakuje jej jedzenia. Niestety nie zastaliśmy jej w domu. Jedna z jej sąsiadek poinformowała nas, że Favi tydzień wcześniej wyjechała do Argentyny. W Argentynie mieszka jej ukochany. Niestety jego ojciec nie pozwala Favi nocować w ich domu. Favi śpi więc na progu, gdyż nie ma pieniędzy na własne lokum. Jej wybranek nie pracuje, ona też nie potrafiła utrzymać żadnej pracy, którą pomagaliśmy jej znaleźć.

Ona wyjechała, we mnie pozostało jednak pytanie: jak się przyjaźnić, gdy czujesz tylko bezradność? Jak kochać, gdy nie możesz być przy przyjacielu? Odpowiedź przychodzi, gdy otwieram drzwi kaplicy: być z Nim w modlitwie. To codzienna wyprawa miłości, która uczy mnie budować przyjaźń. Nie bezpośrednio przez obecność z ludźmi, ale przez obecność z Bogiem na modlitwie. On zna mnie i moich przyjaciół, dlatego nasza przyjaźń może w Nim wzrastać. Tą samą drogą troszczę się też o nasze przyjaźnie, moi Drodzy Przyjaciele z Polski. Wiem, że i Wy troszczycie się o mnie w modlitwie.

Reklama

Mija już czwarty miesiąc odkąd tu jestem, czwarty miesiąc odkrywania kraju, kultury, tutejszej kuchni, poznawania i zaprzyjaźniania się z ludźmi, ale przede wszystkim kolejny miesiąc spędzony w „szkole miłości”. Tak nazywam mój czas misyjny. Jednym z kluczowych i często powtarzanych zdań w Domach Serca jest stwierdzenie: „Jesteśmy tu po to, aby kochać!”. Każdy dzień w swojej prostocie daje mi jakąś lekcję miłości. Żyjąc w Domu Serca, staram się pielęgnować i celebrować codzienność, każdą prostą i zwyczajną chwilę, bo właśnie w tych momentach mogę odnaleźć odpowiedź na pytanie, które często sobie zadaję: co to znaczy kochać? Domy Serca opierają się na trzech głównych filarach: modlitwie, wspólnocie oraz apostolacie. I to właśnie one są przestrzenią mojej „szkoły miłości”. Modlitwa – filar, który spaja wszystko w jedną całość. Najważniejsza część mojej edukacji, zajęcia, bez których cała reszta nie miałaby sensu. Podczas codziennej Eucharystii, adoracji Najświętszego Sakramentu, modlitwy brewiarzowej i różańcowej uczę się od najlepszego Nauczyciela Miłości. Wszystko, czego nauczę się w kaplicy, mogę od razu sprawdzić i zweryfikować na zajęciach praktycznych, żyjąc we wspólnocie. Obecnie jesteśmy w czwórkę: Klaudia, moja rodaczka, Estefania z Ekwadoru, Francuzka Solen i ja. Czekamy na naszego barta Aurelio, który za niecałe dwa tygodnie przybędzie do nas z Francji.

Jedną z naszych sąsiadek jest Yaki, czterdziestoparoletnia kobieta chora na schizofrenię. Mieszka w zniszczonym domku, który ma tylko jedno pomieszczenie, wraz ze swoją córką Karen i trzema małymi wnukami. Karen jest osobą z niedosłuchem i dużymi problemami z mową. O ojcu lub ojcach chłopców nigdy nie słyszałam. Karen i jej rodzina nie mają łatwego życia, choroby utrudniają im podjęcie jakiejś pracy, dlatego też często nie mają pieniędzy na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Cała rodzina jest częstym gościem w Domu Serca. Przyjaźń z nimi uczy mnie miłości prostej i bezinteresownej. Odkrywam, że mogę kochać w rzeczach najprostszych.

Jedną z naszych form apostolatu są odwiedziny w więzieniu dla kobiet. Jeździmy tam co dwa tygodnie i spędzamy tam około dwie godziny. Zdecydowanie za mało. Więzienie to miejsce, gdzie spotykam się z wielką potrzebą miłości. Z wołaniem o zainteresowanie i zauważenie. Nie znam dokładnie historii tych kobiet, nigdy ich nie pytamy, dlaczego tam są. Jedyne, co wiem, to ile czasu już tu spędziły i ile im jeszcze zostało. Myślę, że tak jest lepiej, bo nie osądzam ich przez pryzmat ich wcześniejszego życia. Próbuję spojrzeć na nie z miłością, nie oceniając.

Wolontariuszy Domów Serca nazywa się „Przyjaciółmi Dzieci”. To właśnie spotkania z nimi wypełniają czas apostolatu w znacznej części. Trzy dni w tygodniu, popołudniami gramy i bawimy się z dziećmi z dzielnicy, które do nas przychodzą. Rozpoczynamy zawsze modlitwą różańcową o godz. 14. 30, ale często już o 13. 00 słychać wołanie dzieciaków chcących rozpocząć zabawę nieco wcześniej. Dzieci pochodzą z biednych i niepełnych rodzin, często przychodzą brudne, w podartych ubraniach, ale uśmiech, który rozkwita na ich twarzach, gdy zaznają trochę uwagi, mówi o wszystkim.

Chcę wyrazić swoją wdzięczność za Wasze zaangażowanie i Waszą pomoc w mojej misji. Gdyby nie Wy, nie mogłabym tu być. Zapewniam, że pamiętam o Was każdego dnia i polecam w modlitwach.

Podziel się:

Oceń:

2017-09-21 09:31

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Obecność – imię miłości

Kościół pw. Wniebowstąpienia Pańskiego zbudowany przez ks. Stanisławka w Bouam (Kamerun) na wzór sanktuarium
maryjnego z Kibeho

Archiwum abp. Stanisława Budzika

Kościół pw. Wniebowstąpienia Pańskiego zbudowany przez ks. Stanisławka w Bouam (Kamerun) na wzór sanktuarium maryjnego z Kibeho

Z ks. prał. Stanisławem Stanisławkiem rozmawia Urszula Buglewicz.

Więcej ...

17 września Sowieci zabrali nazaretankom szkoły i klasztory. Zgromadzenie przetrwało w ukryciu

2026-09-17 07:50

Fot. arch Sióstr Nazaretanek

W 87. rocznicę agresji Związku Sowieckiego na Polskę warto przypomnieć losy nazaretanek z ziem zajętych przez Armię Czerwoną. Po 17 września 1939 roku siostry traciły szkoły, internaty i domy zakonne. Dwadzieścia dziewięć sióstr i kandydatek deportowano z Wilna w głąb ZSRR. Te, które pozostały, pracowały w świeckich ubraniach, chroniły kościoły i potajemnie przyjmowały nowe kandydatki. Sowieckie państwo przez kilkadziesiąt lat próbowało usunąć zgromadzenie ze Wschodu. Bezskutecznie.

Więcej ...

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich przyznało Nagrodę Specjalną „Niedzieli” na 100-lecia tygodnika

2026-09-17 16:23

Red.

Zarząd Główny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich uczcił jubileusz 100-lecia Tygodnika Katolickiego „Niedziela”. 15 września 2026 r. podjął uchwałę, w której wyraża „najwyższy szacunek i uznanie” dla pisma, którego pierwszy numer ukazał się 4 kwietnia 1926 roku. Uroczyste wręczenie Nagrody Specjalnej dla "Niedzieli" zaplanowane jest na 15 października w Domu Dziennikarza przy ul. Foksal 3/5 w Warszawie.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

O. Marcin Ciechanowski: Kościół widzi w seansach...

Wiara

O. Marcin Ciechanowski: Kościół widzi w seansach...

Nowenna do św. Ojca Pio

Wiara

Nowenna do św. Ojca Pio

Trwają prace nad procesem beatyfikacyjnym ojca, który...

Kościół

Trwają prace nad procesem beatyfikacyjnym ojca, który...

Kard. Burke: dzisiejsza niemoralność seksualna przypomina...

Kościół

Kard. Burke: dzisiejsza niemoralność seksualna przypomina...

Nowenna do Matki Bożej Bolesnej

Wiara

Nowenna do Matki Bożej Bolesnej

Nowenna przed Świętem Podwyższenia Krzyża Świętego

Wiara

Nowenna przed Świętem Podwyższenia Krzyża Świętego

Nowenna do św. Stanisława Kostki

Wiara

Nowenna do św. Stanisława Kostki

Nowe zgromadzenie zakonne rozpoczęło posługę w Polsce

Kościół

Nowe zgromadzenie zakonne rozpoczęło posługę w Polsce

Bp Sztajerwald: jeśli firma oferuje ślub w plenerze z...

Kościół

Bp Sztajerwald: jeśli firma oferuje ślub w plenerze z...