Reklama

Niedziela Łódzka

Miłosierdzie na spacerze

Księża też mogą być na wyciągnięcie ręki

Archiwum

Księża też mogą być na wyciągnięcie ręki

Czy miłosierdzie można zmierzyć? Jest nieskończone. A jednak czasem jego miarą są kilometry wydeptane wokół kościoła. Zmarznięty nos, obolałe nogi i kilka ciepłych herbat, które trzeba w domu wypić na rozgrzewkę. Długie minuty spędzone na wspólnej rozmowie i milczeniu, gdy słów już brak

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Miłosierdzie Boże jest bez miary, jednak trzeba po nie przyjść. Najczęściej do krat konfesjonału. Co jednak z tymi, których te kraty odstraszają? Którzy nie chcą spowiedzi „na szybko” w czasie Mszy św.? Których krępuje szeptanie w kościele i obawa, że ktoś mógłby ich usłyszeć? Którzy z Kościołem są trochę na bakier, trochę im nie po drodze?

Za murami kościoła

Co wtorek ok. godz. 20 na placu przed kościołem Ojców Jezuitów formuje się niewielka kolejka. Pojawia się 5-6 osób, ok. godz. 22 dochodzą kolejne. Najczęściej są to mężczyźni między 20. a 40. rokiem życia, a więc ta specyficzna grupa, którą trudno znaleźć w kościele na niedzielnej Sumie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Drogą facebookową, pantoflową, a czasem zupełnym przypadkiem trafiają na informację o Spacerze Miłosierdzia. Aż do północy, czasem nawet dłużej, mogą przyjść i – spacerując z księdzem wokół kościoła – porozmawiać o tym, co trudne lub po prostu przeżyć spowiedź w formie rozmowy. – To jest wyjście księdza do drugiego człowieka poza mury kościoła. W przestrzeń pozasakralną. Żeby szukać człowieka, tak jak Jezus to robi – wyjaśnia ks. Michał Misiak, który trzy lata temu zainicjował Spacery Miłosierdzia w parafii pw. św. Mateusza w Pabianicach.

Reklama

– To są spowiedzi lub rozmowy i modlitwy wstawiennicze. Zależy, co kto potrzebuje. Często przyjeżdżają ludzie, którzy nie chodzą w ogóle do kościoła albo się nie spowiadają. Mamy tu co tydzień spowiedzi po 20 latach, 50, 10. Ludzie przyjeżdżają z Warszawy, z Gdańska, z całej Polski. Zależy im. Często jest tak, że człowiek raz przyjeżdża, zrzuci z siebie ciężar i później już się nie pojawia. Ale coś się zmieniło, wrócił do Boga. Ma mocny strzał łaski Bożej. Później mówię każdemu: Idź do parafii, zacznij chodzić do kościoła, następna spowiedź w konfesjonale – dodaje nasz rozmówca.

Cuda z przypadku i z wytrwałości

Późnym wieczorem obok kościoła przejeżdżał mężczyzna na motorze. Stojąc na pasach, kątem oka dostrzegł na ulicy księdza w sutannie, który właśnie kogoś spowiadał. Szybka zmiana decyzji i pasa ruchu, by spytać, czy ten ksiądz jest do dyspozycji, czy można się u niego wyspowiadać. A następnie jeszcze przez godzinę czekał i z kaskiem pod pachą przystąpił do sakramentu. To dla niego cud. Wracał właśnie późno do domu, miał zostać ojcem chrzestnym i nie miał, gdzie i kiedy się wyspowiadać.

Innym razem, jeszcze w Pabianicach, pewien mężczyzna co wieczór wychodził na spacer z psem. I co tydzień widział, że pod kościół wychodzi ksiądz. Przez długi czas wikarego i pana z psem łączyła tylko wymiana ukłonów i wieczornych uprzejmości. Jednak pewnego razu padło pytanie: – Czy jak odprowadzę psa, to też mogę przyjść? Pojawił się po półgodzinie i odbył pierwszą od wielu lat spowiedź. Okazało się, że zastanawiał się, czy te spowiedzi to na pokaz czy też księdzu naprawdę zależy na człowieku.

Więcej niż formułka, rozgrzeszenie i do domu

Na Spacer Miłosierdzia przychodzi ten, kto chce doświadczyć miłości, nawrócić się. Ten, kto nie zadowala się tym, że ksiądz jest przygłuchy, że organy głośno grają, ten, kto chce sakrament pokuty uszanować i wycisnąć z niego jak najwięcej. Dlatego szuka ciszy, spokoju i dobrego kontekstu. I tu to otrzymuje.

Reklama

Kasia z Pabianic: – Trochę się zatrzymałam na takiej spowiedzi przy I Komunii św.: formułka, rozgrzeszenie i do domu. A ja chciałam, żeby za spowiedzią szedł też jakiś rozwój duchowy. Zaczęło mi zależeć na czymś więcej. Spacer miłosierdzia to bezpośrednia rozmowa. Ramię w ramię, jak z przyjacielem. Można się w mankiet wypłakać. Człowiek czuje się wysłuchany do końca. Każda osoba jest ważna, bez względu na to, czy spowiada się dziecko czy starsza osoba; każdy traktowany jest z taką samą wnikliwą uwagą. Człowiek czuje się naprawdę przyjęty, wysłuchany, kochany.

Na dnie duszy

Opowiada ks. Michał: – Tu człowiek przyjeżdża i do cna się obnaża. Połowa ludzi płacze w czasie tej spowiedzi, niektórzy muszą zamilknąć na minutę/dwie i ja wtedy nie mogę mówić: „OK, dalej, następny grzech”, tylko towarzyszyć im w tej ciszy. I oni sobie coś w głowie poukładają, coś w nich pęknie, pozbywają się wszystkich śmieci. Ludzie mówią o strasznych rzeczach, o wykorzystaniach seksualnych z dzieciństwa, o nienawiści, zdradach. Nieraz przychodzą z grzechami profanacji Najświętszego Sakramentu, aborcji, pedofilii, zmiany płci. Zdarza się, że trzeba zadzwonić do Kurii, do prawnika kościelnego, żeby zapytać, czy ja mam prawo rozgrzeszyć z danego grzechu. To jest też miejsce, gdzie kończą się nieważne spowiedzi. Ludzie często wyznają tu też na spowiedzi grzechy zatajone wcześniej, bo nie mogli się zebrać, żeby wypowiedzieć te grzechy w normalnej spowiedzi. A tu w nich pęka, wracają do dzieciństwa, do młodości i mówią coś, czego nigdy w konfesjonale nie powiedzieli, a zawsze o tym pamiętali. Cieszę się, że pocztą pantoflową poszła taka fama, że tu u jezuitów pod kościół każdy może przyjść i być wysłuchany.

Na bakier ze spowiedzią

Reklama

Przychodzą też osoby, które podjęły decyzję, że już nigdy więcej do spowiedzi nie pójdą. Zrażeni niespójnością, którą widzą w Kościele, czy doświadczeniem spowiedzi, w której zostali źle potraktowani. Znajdując na Facebooku informację o nietypowej formie spowiedzi, postanawiają dać sobie jeszcze jedną szansę.

Michał z Łodzi: – Pewnego razu trafiłem na księdza, który coś niefajnego mi powiedział w czasie spowiedzi. Uraził mnie i później też z tego powodu przez parę lat nie chodziłem do spowiedzi. Podobną sytuację miał mój kolega – z tym samym księdzem. Może nie umiał się wczuć? Nie wiem. Później to był stopniowy proces powrotu do Kościoła. Łatwiej jest po takim spacerze pójść do któregokolwiek księdza, w jakiejkolwiek parafii. Z mniejszym już ciężarem, bo już pierwszy krok był zrobiony.

Wcześniej miałem poczucie, że Pan Bóg jest takim srogim sędzią. I spowiedź to był przykry obowiązek, powinność, którą chciałbym odepchnąć jak najdalej od siebie. Teraz to bardziej potrzeba i tęsknota za jednością z Panem Bogiem. Nie zawsze to jest łatwe. Ale brak łaski uświęcającej to brak, który się odczuwa.

Bóg, który zabiera nałogi i daje pracę

Zastrzyk Bożego Miłosierdzia czasem jest widoczny jak na dłoni. Bywa, że zaczyna się od słów: „Mi się chyba nie należy rozgrzeszenie, ale muszę porozmawiać”. Pół godziny rozmowy i 10 rundek wokół kościoła później okazuje się, że nie ma żadnych przeszkód, by ten człowiek uzyskał rozgrzeszenie. Jest po prostu chory na alkoholizm. Potem kapłan modli się też o jego uwolnienie. Mężczyzna jest tak przejęty ojcowską miłością Boga, że choć pada i jest mokro, klęka na kamieniach, całuje skrawek sutanny, wstaje i sam przytula księdza.

Reklama

To jednak nie koniec historii. Mężczyzna zjawia się ponownie po 6 miesiącach. Tym razem spowiedź zaczyna się od słów: „Proszę księdza, pół roku nie piję. Jestem trzeźwy. Życie mi się układa. Oddaję długi. Z żoną się bardziej kochamy. Firma mi się rozkręca”.

Dla Boga każdy czas jest czasem łaski. Nawet w kolejce do spowiedzi. Czasem wspólne oczekiwanie sprawia, że zaczynają się rozmowy. A czasem kolejka do spowiedzi zmienia życie. Jak wtedy, gdy kilka osób stoi w grupce, a jeden chłopak odbiera telefon i dowiaduje się, że właśnie stracił pracę. Jest załamany. Jednak za chwilę podchodzi do niego inny mężczyzna z kolejki z pytaniem: „W jakim fachu robisz?”. Duch Święty działa, bo branża jest ta sama i chłopak dostaje zatrudnienie od mężczyzny z kolejki pod kościołem minutę po tym, jak stracił pracę.

Łaska płynie w dwie strony

Księży jest 6. Zwykle dyżurują po dwóch, by odpowiedzieć na rosnące zapotrzebowanie. Wieść o inicjatywie ks. Misiaka do ks. Adama Pasika SDB, ks. Bartłomieja Franczaka, ks. Marcina Majsika i ks. Macieja Chodowskiego dotarła i poczuli się wezwani do tego, by – nie zważając na trud nocnej spowiedzi – wyjść i szukać tych, którzy są daleko.

Ks. Darek zaczął od zastępstwa za ks. Michała głoszącego rekolekcje za granicą i poruszony stwierdził, że – pośrednicząc w pojednaniu Boga i człowieka – sam doświadczył nawrócenia. Podobne doświadczenia ma również ks. Franczak, który przywołuje słowa z Ewangelii: „U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary” (por. Mt 8, 10). I dodaje: – To, że ktoś nie może przyjmować sakramentów, nie znaczy, że nie ma wielkiej wiary. Ja wiarą tych ludzi jestem zawstydzony.

Łaska Boża dotyka nie tylko penitentów, którzy doświadczają miłosierdzia, ale i kapłanów, którzy odkrywają, jak wielkim darem jest sakrament kapłaństwa.

Podziel się:

Oceń:

2018-12-12 07:49

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Ojciec duchowny krakowskiego seminarium: Bóg ma posiąść całego mnie

seminarium-krakow.pl

Poniedziałkowej porannej Eucharystii, transmitowanej przez Telewizję Polską z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, przewodniczył ks. dr Jerzy Pytraczyk. - Bóg ma posiąść całego mnie, tak doskonale i w sposób pełny, że każdego dnia, każdy czyn będzie promieniował Jego obecnością. Chodzi o to, by Jezus był we mnie zakorzeniony tak mocno, żeby ktoś spotykając mnie, doświadczał Jego bliskości - mówił podczas homilii ojciec duchowny Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie.

Więcej ...

Przewodniczący COMECE o migrantach w Ceucie: życie ludzkie musi być chronione

2026-08-04 14:20

PAP

„Pierwszy jest wymiar humanitarny. Życie ludzkie musi być chronione w każdy możliwy sposób. Jeśli nie jesteśmy do tego zdolni, wszystko inne smakuje już jak porażka naszego człowieczeństwa” - powiedział bp Mariano Crociata, przewodniczący Komisji Konferencji Episkopatów Unii Europejskiej (COMECE), przed spotkaniem ministrów spraw wewnętrznych UE, zwołanym dziś z powodu wydarzeń w Ceucie, gdzie dziesiątki tysięcy młodych migrantów podjęło desperacką próbę dotarcia do tej północnoafrykańskiej cząstki Europy.

Więcej ...

Kościoły chronią przed upałami. Inicjatywa otwierania świątyń w letni skwar

2026-08-04 18:32
Żary -

ks. Rafał Witkowski

Żary - "katedra", kościół NSPJ

Kościoły jako miejsca schronienia podczas fal upałów? Coraz więcej wspólnot chrześcijańskich w Europie dostrzega, że chłodne wnętrza świątyń mogą służyć nie tylko modlitwie, ale także ochronie życia i zdrowia najbardziej narażonych osób - zwłaszcza seniorów, chorych i samotnych. Np. w Niemczech rozwijają się inicjatywy otwierania kościołów w czasie ekstremalnych temperatur, trwa ogólnokrajowa akcja #KühleKirche („Chłodny Kościół”). Podobne pomysły pojawiają się także w innych krajach.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Bóg leczy naród od środka

Wiara

Bóg leczy naród od środka

Na Madagaskarze masowo znikają dzieci

Wiadomości

Na Madagaskarze masowo znikają dzieci

Włochy: kilka kościołów uszkodzonych w trzęsieniu...

Wiadomości

Włochy: kilka kościołów uszkodzonych w trzęsieniu...

Nowenna za wstawiennictwem św. Teresy Benedykty od Krzyża

Wiara

Nowenna za wstawiennictwem św. Teresy Benedykty od Krzyża

Medjugorie: Zatrzymany Polak przyznał się do winy i...

Wiadomości

Medjugorie: Zatrzymany Polak przyznał się do winy i...

Medjugorie: Polak aresztowany za profanacje i podpalenie

Kościół

Medjugorie: Polak aresztowany za profanacje i podpalenie

Wizerunek świętego Jana Pawła II sprofanowany podczas...

Wiadomości

Wizerunek świętego Jana Pawła II sprofanowany podczas...

Odpust Porcjunkuli: łaska szczególna, na życzenie św....

Kościół

Odpust Porcjunkuli: łaska szczególna, na życzenie św....

Medjugorie: Wielka i skandaliczna profanacja figury Matki...

Kościół

Medjugorie: Wielka i skandaliczna profanacja figury Matki...