Reklama

Niedziela Przemyska

W mocy Bożego Ducha

Gracja i delikatność

S. Krystyna Kasperczyk NMPStarow.

Ks. Bartosz Rajnowski

S. Krystyna Kasperczyk NMPStarow.

Z archiwistką Kurii, s. mgr Krystyną Kasperczyk NMPStarow., rozmawia ks. Zbigniew Suchy (cz. 2)

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ks. Zbigniew Suchy: – Oprócz poczucia humoru, Pan Bóg wykazał się także nieco zachłanną gospodarnością. Mógł przecież porozsyłać was po różnych zgromadzeniach. Zdecydował jednak zesłać obfitość „żniwiarek” właśnie do Starej Wsi. Ma Siostra na to jakieś wytłumaczenie?

Reklama

S. Krystyna Kasperczyk: – Na pewno znaczny wpływ na kształtowanie powołań w naszej Borzęcie miały siostry służebniczki, a niektóre były to wybitne osobowości. Od 1906 roku prowadziły miejscową szkołę podstawową, ufundowaną na swojej posiadłości przez księżną Cecylię Lubomirską. Czyniły to do 1950 roku, kiedy przez rząd komunistyczny zostały odsunięte od tej pracy, a nauczanie objęli nauczyciele świeccy. Siostry służebniczki cieszyły się wielkim autorytetem i szacunkiem. Przez wiele lat, oprócz pracy nauczycielskiej opiekowały się chorymi, sprawowały opiekę nad miejscowym niewielkim kościołem, prowadziły katechizację i różne nabożeństwa paraliturgiczne w ciągu tygodnia. Przez całe stulecie, a zwłaszcza w pierwszej połowie XX wieku siostry krzewiły ducha patriotyzmu i religijności, a ich wychowaniem objęte było kilka pokoleń mieszkańców. Z dziećmi szkolnymi urządzały przedstawienia i akademie rocznicowe z okazji różnych wydarzeń narodowych i kościelnych, prowadziły Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej (KSMŻ), którego mama była prezeską. Owocem wieloletniej pracy, modlitwy i przykładu życia sióstr były też pewnie te liczne powołania. Z tej półtora-tysięcznej parafii wywodzi się 17 służebniczek NMP oraz 5 kapłanów: trzech jezuitów, jeden pijar i jeden kapłan diecezjalny.
Myślę, że też Pan Bóg w jakiś sposób spełnił pragnienie mamusi, która w młodości – jak sama wspominała – pragnęła wstąpić do zakonu, ale na to nie miała zgody swoich rodziców. Tak więc może Pan Bóg nie cofnął łaski, ale ją pomnożył?
Mszę św. w niedziele i święta odprawiali księża dojeżdżający z Myślenic aż do utworzenia parafii. Tam też w kościele parafialnym, gdzie wielką cześć odbiera w cudownym wizerunku Myślenicka Pani – zostałam ochrzczona i z Nią szczególnie związałam się w późniejszych latach, zwłaszcza w czasie codziennych odwiedzin w drodze do szkoły. Myślę, że Matka Boża pomogła mi też po zdaniu matury podjąć ostatecznie decyzję o wstąpieniu do Zgromadzenia. Zrezygnowałam z planowanych studiów, wycofałam złożone na uczelni w Krakowie dokumenty i pod koniec września w 1968 roku rozpoczęła się inna droga. Pierwszych kilka dni spędziłam w domu prowincjalnym w Krakowie, a stamtąd – 1 października w mglisty, jesienny dzień „zapakowały” siostry naszą piątkę kandydatek do jednego samochodu – popularnego wtedy „Żuka” i służący za kierowcę brat jezuicki zawiózł nas do Starej Wsi. Dołączyłyśmy tam do sporej już gromady podobnych nam kandydatek i tak się zaczęło…

– Zaczęło, to delikatnie powiedziane, zwyczajnie ruszyła lawina powołań. Jak zareagowali na to rodzice? Pytam dlatego, że znam jedną z trzech sióstr ze wspólnoty Sług Jezusa. Kiedy pierwsza z nich zdecydowała, że idzie do zakonu, to ojciec powiedział: „wolałbym cię widzieć na marach”, a kiedy trzecia szła, to się rozpłakał, błogosławił i pytał: „skąd to szczęście?”. Siostra była na końcu tego łańcuszka. Mogły być u rodziców różne reakcje, chociaż za siostrą było jeszcze dla nich duże wsparcie w osobach pozostałych dzieci. Pan Bóg wymyślił sobie pewnie, że nie sprawi bólu rodzicom, a przysporzy dobra Kościołowi.


– Nie wiem, jak to wewnętrznie przeżywali rodzice, ale – jak już wspomniałam wyżej – dla nich Pan Bóg liczył się na serio. To, co się wydarzało w życiu, wydarzenia radosne czy trudne, przyjmowali, godząc się z wolą Bożą, jak choćby w przypadku śmierci najstarszego brata. Myślę, że nie modlili się wbrew sobie, ale modląc się o powołania, na pewno widzieli w tym jakąś szczególną łaskę Pana Boga i po tej linii reagowali też na kolejne nasze wybory. Nie było im obojętne nasze przyszłe życie i starali się, żeby każde z nas otrzymało przynajmniej średnie czy zawodowe wykształcenie. Cztery starsze siostry jeszcze przed wstąpieniem ukończyły Zawodową Szkołę Gospodarstwa Domowego, prowadzoną w Staniątkach przez siostry służebniczki. Tam też pewnie dojrzewała ich ostateczna decyzja, a tato osobiście odwoził co dwa lata kolejną córkę do Starej Wsi koło Brzozowa, gdzie rozpoczynały swoją zakonną formację.
W moim przypadku było trochę inaczej, ale pamiętam z tatą poważną rozmowę kilka miesięcy przed maturą, kiedy zadał mi pytanie – co myślę robić w przyszłości. Chciał wiedzieć pewnie, jak zaplanować budżet domowy, bo w tamtym czasie studia wiązały się także z poważnym wyzwaniem finansowym i trzeba było wcześniej je przewidzieć, ale w podjęciu decyzji pozostawiał zupełną wolność. W ważniejszych momentach tato miał swoje powiedzenie: rób jak uważasz, tylko patrz końca… Nigdy nie było ani zniewalającej zachęty, ani stawiania przeszkód, ale w błogosławieństwie udzielanym nam przez rodziców czułyśmy ich wewnętrzną aprobatę, a pewnie i radość.
Jeszcze na kanwie wspomnień, wracając do pożegnań i wyjazdów, to były bardzo trudne chwile rozstań z rodzicami i rodzeństwem. Przepisy zakonne w tamtych latach były nieporównywalne z obecnymi. Odwiedziny były rzadko i krótko, co kilka lat na kilka dni. Oczekiwanie na list też było czasem długie, więc i tęsknota doskwierała, ale za to radość spotkań była wielka.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2019-01-08 12:01

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Odnowione archiwa krakowskiej Kurii

Joanna Adamik/archidiecezja krakowska

Więcej ...

Ostatnie nauczanie ks. Wojciecha Draba: „Bóg nigdy nie przestanie być miłośnikiem życia”

2026-09-22 17:34
Ks. Wojciech Drab (1971-2026)

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Ks. Wojciech Drab (1971-2026)

Dzień przed swoją tragiczną śmiercią ks. Wojciech Drab mówił o Bogu jako „miłośniku życia”, o radości istnienia i o człowieku, którego Ojciec nieustannie „podnosi”. - Jesteśmy zaproszeni do tej symfonii życia, tego życia w obfitości, do tej symfonii radości, radości istnienia, radości tego, że mam życie i że mogę dawać życie - mówił kapłan w swojej ostatniej medytacji nad Ewangelią. Ks. Drab zginął 21 września w wypadku drogowym.

Więcej ...

Nawrocki: wciąż zbyt wielu ludzi doświadcza prześladowań ze względu na swoją wiarę

2026-09-23 22:20

PAP/Radek Pietruszka

Prezydent Karol Nawrocki powiedział w środę w Nowym Jorku, że wciąż zbyt wielu ludzi doświadcza prześladowań ze względu na swoją wiarę. Podkreślił, że ataki na miejsca kultu, dyskryminacja, przemoc, a nawet utrata życia – to rzeczywistość, która nie może pozostawać bez odpowiedzi społeczności międzynarodowej.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Ksiądz potrącony przez motocyklistę - pilna prośba o...

Kościół

Ksiądz potrącony przez motocyklistę - pilna prośba o...

Nowenna do św. Michała Archanioła

Wiara

Nowenna do św. Michała Archanioła

Podlasie: 11-latek w szkole zaatakował toporkiem 10-latkę

Wiadomości

Podlasie: 11-latek w szkole zaatakował toporkiem 10-latkę

Nowenna do św. Ojca Pio

Wiara

Nowenna do św. Ojca Pio

19 września 2026r. powtórzył się cud św. Januarego!

Wiara

19 września 2026r. powtórzył się cud św. Januarego!

Złodzieje włamali się do mieszkania 97-letniego...

Wiadomości

Złodzieje włamali się do mieszkania 97-letniego...

Trwają prace nad procesem beatyfikacyjnym ojca, który...

Kościół

Trwają prace nad procesem beatyfikacyjnym ojca, który...

102 metry! Powstaje drugi pod względem wysokości krzyż...

Kościół

102 metry! Powstaje drugi pod względem wysokości krzyż...

Kozaki na obcasie – klasyczna elegancja na zimowe...

W wolnej chwili

Kozaki na obcasie – klasyczna elegancja na zimowe...