Reklama

Aspekty

Mamo, jestem

Matka Boża Rokitniańska współtworzy wiele pięknych historii

Ks. Grzegorz Niedźwiedź

Matka Boża Rokitniańska współtworzy wiele pięknych historii

Matka Boża Rokitniańska, Opiekunka naszej diecezji. Nie ma dnia, żeby w Jej sanktuarium nie modlił się jakiś pielgrzym. W tym miejscu dzieją się cuda – również te małe, których nie zapisuje się w kronikach, ale które krok po kroku zmieniają czyjeś życie i czynią je piękniejszym

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dziecko do mamy przychodzi nie tylko od wielkiego święta. Dzieli się z nią radościami i smutkami, chce być blisko w ważnych momentach i zwyczajnej codzienności. Nie inaczej jest z miłością do Matki Bożej. Zaproszenie Jej do swojej codzienności stale owocuje. Przedstawiamy cztery zwykłe – niezwykłe historie.

To taki drogowskaz

– W moim przypadku zaczęło się dokładnie od koronacji obrazu Matki Bożej Rokitniańskiej w 1989 r. Wtedy pierwszy raz pojechałem do Rokitna z pielgrzymką rowerową – wspomina ks. Tomasz Sałatka. – Nie przeżyłem jakoś bardzo duchowo tego wydarzenia, miałem wtedy 14 lat, ale jednak związałem się z tym miejscem i później wielokrotnie do niego wracałem. Już po 8 klasie pojechałem z kolejną pielgrzymką rowerową, tym razem ze Strzelec Krajeńskich, i dobrze to pamiętam, bo modliłem o rozeznanie powołania, prosiłem o to Matkę Bożą. Szedłem wtedy do technikum i w tym czasie pojawiły się pierwsze myśli o seminarium.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Matka Cierpliwie Słuchająca towarzyszyła ks. Tomaszowi przez te wszystkie lata aż do dziś. – Kiedy Rokitno weszło do mojego życia, to już zostało. Był czas, kiedy z ekipą jeździliśmy tam, żeby pomagać księdzu kustoszowi – trochę pracowaliśmy, trochę służyliśmy jako ministranci. Właśnie tam po raz pierwszy byłem insygniarzem, do dzisiaj mam zdjęcie z pastorałem bp. Pawła Sochy – opowiada. – Dla mnie jako księdza bardzo ważne jest to, że Rokitno stało się dla mnie miejscem, w którym mogłem dopytać o swoją drogę. Kiedy podczas studiów seminaryjnych miałem urlop dziekański, też udawałem się przed Cudowny Obraz, żeby pomodlić się i zapytać, w jakim kierunku mam iść. To właśnie w Rokitnie ostatecznie poczułem pewność co do mojego powołania. Tutaj też przeżywałem rekolekcje przed święceniami diakonatu. Dla mnie to jest miejsce, w którym wciąż na nowo odkrywam drogę mojego życia. Tu jest mój drogowskaz. Do dzisiaj lubię tam przyjeżdżać, szczególnie w okresie, kiedy nie ma wielu pielgrzymów, żeby pomodlić się przy Matce Bożej.

Jak w domu

Po latach różne wydarzenia zacierają się w pamięci, zostaje czasem tylko wspomnienie atmosfery albo jakiejś szczególnej chwili czy osób, które stały obok. To właśnie takie detale czynią każdą historię wyjątkową i niepowtarzalną. – Czas, w którym odbywała się koronacja Matki Bożej Rokitniańskiej, był dla mnie szczególny z wielu powodów. Świeżo skończyłem 18 lat i 4 czerwca mogłem już brać udział w pierwszych wolnych wyborach. To było tak wielkie przeżycie, że zostało we mnie do dzisiaj – mówi ks. Dariusz Gronowski. – Jeśli chodzi o samą uroczystość koronacji, to przyjechałem do Rokitna dzień wcześniej. Teraz już dokładnie nie pamiętam, co się wtedy działo, ale na pewno było to jakieś wydarzenie dla młodzieży. Pamiętam za to, że mieliśmy nocleg na polu namiotowym i wciąż potrafię pokazać, w którym miejscu to było.

Podczas samej uroczystości jako przedstawiciel młodzieży dziękowałem bp. Józefowi Michalikowi. Oczywiście biorąc pod uwagę całą koronację, moje podziękowanie nie było niczym ważnym – ale dla mnie osobiście to było coś wielkiego.

Reklama

Ważne uroczystości z pewnością służą też temu, że w człowieku budzi się poczucie bycia częścią większej całości. – Na pewno już wtedy, kiedy miałem 18 lat, miałem świadomość, jak ważnym miejscem dla naszej diecezji jest Rokitno. Kilkakrotnie szedłem tam w pieszej pielgrzymce ministrantów z Gorzowa. Również było to dla mnie ważne miejsce ze względu na wrześniowe dni wspólnoty Ruchu Światło-Życie, które się tam odbywały. Tak więc koronacja nie była początkiem mojej więzi z Rokitnem, ale też nie była końcem. Dzięki niej moja świadomość jeszcze bardziej wzrosła i później również bywałem tam często – podkreśla ks. Dariusz. – Cieszyłem się bardzo, gdy pracując w „Aspektach”, jeździłem na różne materiały do Rokitna właśnie. Do dzisiaj, kiedy przychodzę do kościoła, klękam przed obrazem i mówię: Mamo, jestem. To sanktuarium jest dla mnie czymś w rodzaju domu. Poczucie macierzyństwa Maryi przeżywam dość intensywnie.

Taki był Jej plan

Żeby związać się z Maryją, wcale nie potrzeba jakichś spektakularnych wydarzeń. Czasem wystarczy przyjechać na rekolekcje. I nierzadko w domu Matki spotyka się ludzi, którzy stają się dla nas ważni. – Pochodzę z Gorzowa, a mój mąż Mirek z Żar. Poznaliśmy się w Rokitnie we wrześniu 1998 r., a dokładnie na schodach przed Domem Rekolekcyjnym. Odtąd związani przyjaźnią jeździliśmy na oazy do Tylmanowej, a w ferie zimowe przez 13 lat zawsze do Maryi Rokitniańskiej na Kamuzo (Kurs Animatora Muzycznego Oazy – przyp. red.) – opowiada Bogusława Plaszczyk. – Do końca nie jestem w stanie ocenić wpływu Maryi na nasz związek, ale wiem, że taki był Jej plan. Uważam też, że o dobrego męża trzeba się modlić jeszcze przed ślubem. Ja tak robiłam, kiedykolwiek byłam u Matki. Jestem pewna, że bez formacji oazowej, rozmów z księżmi w tym miejscu, bez cennych przyjaciół tu poznanych, a co najważniejsze bez Jej matczynej opieki nie bylibyśmy teraz tym, kim jesteśmy: rodzicami, katechetami, dobrym małżeństwem.

Reklama

Matka Boża Rokitniańska zaproszona do życia rodzinnego towarzyszyła im też w trudnych momentach. – W 2016 r. nasza córka miała wypadek. Miesiąc spędziliśmy w szpitalu w Poznaniu. Kiedy ona spała, ja się modliłam, kiedy była na badaniach, zabiegach, to tylko Różaniec dodawał sił. Dziś Hania jest zdrowa. Kilka dni po powrocie do domu akurat wypadała pierwsza sobota miesiąca i wtedy właśnie odbył się nasz dziękczynny wyjazd do Rokitna.

To jest Mama

Piękne jest rozpoczęcie nowego etapu w życiu przed obliczem Matki. To się zdarzyło w dniu ślubu Joanny i Jakuba Jęczmionków. – Dlaczego ślub w Rokitnie? Na pewno jeden z powodów był taki, że tam się z Asią poznaliśmy, więc dla nas obojga to było miejsce wyjątkowe. Pamiętam, że byłem bardzo wzruszony, kiedy przed ślubem był odsłaniany obraz – mówi Jakub. – Przed Matką Bożą Rokitniańską klęczeliśmy wielokrotnie, zwłaszcza przy okazji rekolekcji diakonijnych. Najpierw osobno, kiedy jeszcze nie byliśmy parą, a później już wspólnie. I miałem w życiu momenty, kiedy powierzałem konkretne sprawy Maryi. Zawsze dawało mi to wewnętrzny spokój i ukojenie. Rokitno to duża część mojego życia.

Dobrze jest często odwiedzać ukochaną Matkę, ale ważne jest też, by o Niej pamiętać, kiedy jest się daleko. – Teraz mieszkamy w Warszawie, mamy małe dziecko, więc przyjazd do Rokitna jest dla nas kłopotliwy. Choć myślę, że już dawno nie byliśmy u Matki Bożej i chyba już by się przydało. Ale w naszym domu wisi ikona Matki Bożej Rokitniańskiej – prezent ślubny od naszego księdza moderatora, który zresztą nam w tym dniu błogosławił. Nasz półtoraroczny syn Edek pokazuje czasami ten obraz i mówi: Mama. A przecież na tym wizerunku Maryja jest bez Dzieciątka. Nie mam pojęcia, skąd on to wie – ale wie, że to jest Mama.

Podziel się:

Oceń:

2019-06-12 09:03

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Modlitwa z serca Matki Bożej Rokitniańskiej, Pani Obozowej

Archiwum redakcji

W czasie zagrożenia koronawirusem bardzo wielu z nas modli się o ustanie tej epidemii. Pośród wielu modlitw jedna jest bardzo szczególna, bo umieszczona na sercu Matki Bożej Rokitniańskiej.

Więcej ...

O. Tadeusz Rydzyk o jubileuszu „Niedzieli”: Tylko w prawdzie jest ład moralny, bez którego państwo się rozlatuje

2026-09-21 21:44
O. Tadeusz Rydzyk

Karol Porwich/Niedziela

O. Tadeusz Rydzyk

Na Jasnej Górze w Częstochowie odbyły się centralne obchody 100-lecia Tygodnika Katolickiego „Niedziela”. Wydarzenie to na antenie Radia Maryja w audycji „Aktualności dnia” podsumował założyciel i dyrektor toruńskiej rozgłośni, o. dr Tadeusz Rydzyk CSsR.

Więcej ...

Świdnica. Pożegnano Ewę Urszulę Dziedzic. Żyła dla rodziny, Kościoła i drugiego człowieka

2026-09-22 15:26
Obrzęd ostatniego pożegnania Ewy Urszuli Dziedzic

Archiwum prywatne

Obrzęd ostatniego pożegnania Ewy Urszuli Dziedzic

Była żoną, matką i babcią, osobą głębokiej wiary, zaangażowaną w życie Kościoła, szkoły oraz lokalnej społeczności. Ewę Urszulę Dziedzic, która zmarła 16 września w wieku 60 lat, pożegnała rodzina, przyjaciele, duchowni i liczne grono osób wdzięcznych za dobro, które pozostawiła.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Nowenna do św. Michała Archanioła

Wiara

Nowenna do św. Michała Archanioła

Nowenna do św. Ojca Pio

Wiara

Nowenna do św. Ojca Pio

Podlasie: 11-latek w szkole zaatakował toporkiem 10-latkę

Wiadomości

Podlasie: 11-latek w szkole zaatakował toporkiem 10-latkę

ZUS już wypłaca zasiłki parom jednopłciowym. Władza...

Wiadomości

ZUS już wypłaca zasiłki parom jednopłciowym. Władza...

102 metry! Powstaje drugi pod względem wysokości krzyż...

Kościół

102 metry! Powstaje drugi pod względem wysokości krzyż...

19 września 2026r. powtórzył się cud św. Januarego!

Wiara

19 września 2026r. powtórzył się cud św. Januarego!

Złodzieje włamali się do mieszkania 97-letniego...

Wiadomości

Złodzieje włamali się do mieszkania 97-letniego...

Trwają prace nad procesem beatyfikacyjnym ojca, który...

Kościół

Trwają prace nad procesem beatyfikacyjnym ojca, który...

O. Marcin Ciechanowski: Kościół widzi w seansach...

Wiara

O. Marcin Ciechanowski: Kościół widzi w seansach...