Reklama

Niedziela na Podbeskidziu

Był w telewizji, jest w kościele

Grzegorza można ułyszeć w kościele

MR

Grzegorza można ułyszeć w kościele

Choć oczy nie widzą, dłonie sprawnie poruszają się po klawiszach akordeonu. Muzyka płynie z serca. To muzyka, która pomaga uwielbiać Pana Boga. Wygrywa ją Grzegorz Pająk. Można go usłyszeć w kościele św. Józefa w Bielsku-Białej na Złotych Łanach

MARIUSZ RZYMEK: – Jak to się stało, że dołączyłeś do grupy muzycznej „JeMu” na Złotych Łanach?

GRZEGORZ PAJĄK: – Grałem przez blisko 10 lat w zespole regionalnym „Ćwiklice” koło Pszczyny. To się jednak z różnych powodów skończyło. Po moim rozstaniu z grupą folklorystyczną stwierdziłem, że chciałbym pograć dla Pana Boga, bo On mi dał ten talent. Zacząłem wtedy szukać odpowiedniej dla siebie wspólnoty. Tak się złożyło, że moja mama zna wolontariuszkę, która z kolei zna ks. Marcina Hałasa, a ten rozglądał się za klawiszowcem, no i wylądowałem na Złotych Łanach.

– Ks. Marcin Hałas jakoś szczególnie sprawdzał twoje kwalifikacje muzyczne?

– Akurat przyszedłem w środku próby. Trzeba się było tylko przyłączyć i pograć. Grałem wtedy na keyboardzie i na akordeonie.

Reklama

– Jesteś muzycznym naturszczykiem, czy też odebrałeś w tym temacie stosowne wykształcenie?

– Jestem absolwentem szkoły muzycznej dla niewidomych i słabowidzących w Krakowie. Tam miałem okazję poznać nuty, które są zapisane w Braille’u. Zazwyczaj gram jednak ze słuchu, bo mi to łatwej przychodzi.

– Kto szlifował twój talent?

– Muzyka towarzyszyła mi od dziecka. Lubiłem jej słuchać, ale i pobrzdękać na cymbałkach. Później przez krótki czas chodziłem na lekcje pianina. Potem w domu pojawił się keyboard i zacząłem na nim grać. Gdy poszedłem do Krakowa przyszedł czas na akordeon.

– Jakie są twoje fascynacje muzyczne?

– Bardzo dużo słucham muzyki tanecznej, klubowej czy house. Do tego dochodzi jeszcze pop. Żeby być na bieżąco, z uwagą śledzę główne listy przebojów.

Reklama

– Te twoje muzyczne światy przekształcają się w jakieś autorskie kompozycje?

– Nie czuję się ani autorem tekstów, ani muzyki. Odtwarzam melodie i z tym się dobrze czuję.

– Skąd wzięła się u ciebie potrzeba wewnętrzna do tego, aby artykułować religijność i wiarę za sprawą muzyki i zespołu „JeMu”?

– To owoc mojego nawrócenia. Ponad dwa lata temu byłem na kursie Alfa w Ćwiklicach. Dzięki niemu na nowo powróciłem do Kościoła, po długiej przerwie. W swoim życiu szukałem różnych dróg, ale po czasie traciły one na atrakcyjności. Teraz odnalazłem swoje miejsce w życiu, wspólnotę, ludzi, z którymi potrafię się dogadać.

– Jesteś osobą niewidomą od urodzenia. Czy ten stan nie był to dla ciebie pretekstem do zerwania kontaktu z Panem Bogiem?

– Nie. Nawet bardziej akceptowałem to niż moja mama. Wychodzą z założenia, że stokroć ważniejsze jest dla mnie w pełni wykorzystanie tego, co mam, niż otrzymanie prezentu w postaci odzyskania wzroku.

– Twoim zdaniem, muzyka chrześcijańska przeżywa regres czy progres?

– Jej nigdy nie będzie w mediach mainstreamowych. Jak ktoś chce jej słuchać, to musi trochę poszukać. To tak jak z muzyką ludową. Zawsze jednak będzie ona obecna.

– Jesteś osobą kojarzoną z programem telewizyjnym „Jaka to melodia”. Jak to się stało, że tam trafiłeś?

– Pracowało nade mną sporo osób. Swoje dołożyła mama, swoje dołożyli znajomi. Wszyscy twierdzili, że skoro znam bardzo dużo piosenek i szybko potrafię je zidentyfikować, to mogę spróbować swych sił w teleturnieju. Postanowiłem więc spróbować. Dwa razy byłem na eliminacjach. W 2008 r. wielkich sukcesów nie było, ale w 2009 r. udało się wygrać. Nie byłem wtedy debiutantem i to zaprocentowało. W tych najważniejszych odcinkach: Finał Miesiąca, Finał Roku, wykazałem się odpowiednią wiedzą i to przesądziło.

– Jak wygląda od kuchni realizacja takiego teleturnieju?

– Jak ktoś regularnie ogląda te odcinki, to widzi, że jest montaż, że tzw. występy gwiazd na żywo, nie dzieją się tu i teraz, ale są dużo wcześniej nagrane. Dotyczy to również zespołu, który asystuje. Nie ukrywam, że na początku trochę mnie to dziwiło. To, co trafia do emisji, to zaledwie połowa tego, co dzieje się w studiu nagraniowym.

– Ks. Marcin powiedział, że twoja obecność w zespole „JeMu” to podwójne świadectwo. Z jednej strony pokazujesz, że nie trzeba obrażać się na Boga, gdy dotkliwie dotyka ślepotą, a z drugiej, realizując na maksa własną pasję, zapalasz innych do odkrywania w sobie przestrzeni do życiowej aktywności?

– Będąc wśród osób niewidomych czy borykających się z innymi niepełnosprawnościami, dostrzegam nieraz takie dość zachowawcze postawy. Tymczasem trzeba się otwierać na innych ludzi, a nie zamykać w sobie. Gdy w jednym, czy w drugim miejscu nie udaje się znaleźć kogoś, kto byłby taką bratnią duszą, to należy szukać dalej. Nie można się poddawać. W końcu na kogoś takiego się trafi. Ten sam klucz należy stosować do tworzenia kontaktów z Panem Bogiem. Nie warto się na Niego zamykać. Warto za to powierzyć Mu swoje życie. Wtedy ma ono sens.

– Co znalazłeś we wspólnocie „Młodzi Uwielbiają”, w której teraz jesteś?

– Fajnych ludzi, z którymi mogą porozmawiać na różne tematy. Do tego dochodzi muzyczna zażyłość. Mam kapitalny kontakt z liderem grupy „JeMu”. W zasadzie rozumiemy się bez słów. Świetnie potrafimy dopasować się w graniu, doskonale się wyczuwamy i nadajemy na tych samych falach.

– Masz 37 lat, a osoby, z którymi się spotykasz, są od ciebie kilkanaście lat młodsze. Nie czyni to różnicy?

– Nie, bo paradoksalnie dopiero teraz wchodzę, podobnie jak i oni, w pełną samodzielność. Dojrzałem do tego, że wbrew temu, jak mi się wydawało i co mi mówiono, mogę żyć na własny rachunek. Świadczy o tym choćby moja decyzja o własnym mieszkaniu. Cieszę się nim od roku i mimo różnych problemów nie narzekam.

2019-07-31 10:15

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

XX Piknik artystyczny "Święto Śląska"

Archiwum zespołu

Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk” zaprasza do swojej siedziby w Koszęcinie na jubileuszowy XX Piknik Artystyczny „Święto Śląska”. Przez trzy dni – od 29 czerwca do 1 lipca – Zespół będzie świętował 65. urodziny i zakończenie sezonu artystycznego. Na publiczność czeka bogaty program artystyczny oraz liczne atrakcje towarzyszące, które gwarantują świetną zabawę całym rodzinom.

Więcej ...

ME siatkarzy - Heynen: nigdy nie płakałem tak bardzo

2021-09-20 12:57

PAP/Andrzej Grygiel

Trener Vital Heynen nie kryje, że pożegnanie z reprezentacją Polski siatkarzy, do którego doszło w szatni po wywalczeniu brązowego medalu mistrzostw Europy, było bardzo emocjonalne. "Nigdy nie płakałem tak bardzo" - napisał w poniedziałek na Twitterze szkoleniowiec.

Więcej ...

USA: wkrótce więcej ofiar śmiertelnych Covid-19 niż grypy hiszpanki

2021-09-20 20:12

Adobe Stock

W Stanach Zjednoczonych w najbliższym czasie będzie już więcej ofiar śmiertelnych Covid-19 niż grypy hiszpanki przed 100 laty - podały media. Obecnie liczba zmarłych z powodu koronawirusa wynosi w kraju prawie 674 tys.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Trzeci cud w Oknie Życia w Wieluniu

Niedziela Częstochowska

Trzeci cud w Oknie Życia w Wieluniu

Tajemnica stygmatów Ojca Pio

Wiara

Tajemnica stygmatów Ojca Pio

Zaprośmy Jezusa w nasze krzyże

Wiara

Zaprośmy Jezusa w nasze krzyże

ME siatkarzy - Heynen: nigdy nie płakałem tak bardzo

Sport

ME siatkarzy - Heynen: nigdy nie płakałem tak bardzo

Jak będzie w Niebie? Poznaj kilka niezwykłych wizji od...

Wiara

Jak będzie w Niebie? Poznaj kilka niezwykłych wizji od...

Andrea Tornielli: nowe spojrzenie na spowiedź, sakrament...

Kościół

Andrea Tornielli: nowe spojrzenie na spowiedź, sakrament...

Niemcy: papież nie przyjął rezygnacji arcybiskupa...

Niemcy

Niemcy: papież nie przyjął rezygnacji arcybiskupa...

Podziękuj Bogu za drugą, trzecią i kolejną szansę,...

Wiara

Podziękuj Bogu za drugą, trzecią i kolejną szansę,...

Ona wskaże drogę

Kościół

Ona wskaże drogę