Reklama

Kultura

Dla Pani Najjaśniejszej to muzykowanie

Niedziela Ogólnopolska 35/2019, str. 49

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Czy zwrócili Państwo uwagę, jak wiele wspaniałej muzyki, jak liczne kompozycje są de facto intymnym wyznaniem wiary ich twórców? Czyż nie pięknie werbalizują się tu słowa św. Augustyna, który głosił, że śpiewający modli się w dwójnasób?

Sięgnijmy choćby po nasz pierwszy hymn, którym tradycja uczyniła „Bogurodzicę”, i słowa: „Bogiem sławiena Maryja” – toż to wpisanie po wieki Królowej Polski w naszą państwowość! Kompozytorzy zawsze widzieli Maryję i ujmowali Ją w swych dziełach jako kochającą Matkę albo Postać spod krzyża bądź wpisaną w Pietę. Liczne muzyczne wota „Ave Maria”, te tworzone choćby przez ks. Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego czy ikoniczne wręcz tandemu Bach/Gounod – prawdziwa ikona ślubnych ceremonii. Innym pięknym muzycznym pozdrowieniem anielskim jest „Ave Maria” Franciszka Schuberta. Maryja znajduje swoje miejsce w muzyce oratoryjnej każdej epoki. Spotyka się z Elżbietą w „Magnificat” Jana Sebastiana Bacha, widzimy Ją bolejącą w muzyce pasyjnej, a nasz Karol Szymanowski poświęcił Jej bolesnemu wizerunkowi swoje arcydzieło „Stabat Mater”. Nie inaczej uczynił Giovanni Battista Pergolesi, który dał światu swoją wizję Matki stojącej u stóp krzyża. Nieodżałowany Wojciech Kilar stworzył jedno ze swych najwybitniejszych dzieł – słynny „Angelus” – zapatrzony w to wszystko, co leży u zarania dnia, a wręcz chwil, od których czas dzielimy na przed Chrystusem i po Nim.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Maryję odnajdujemy w setkach pieśni – zarówno tych tworzonych przez profesjonalistów, jak i tych wychodzących wprost z ludu. To pochwała Matki, ale i oddanie Matce. To ta intymność przytulenia, którą można odnaleźć u niemowlaka, którego płacz gaśnie z każdą chwilą w matczynych ramionach. Pewien bliski mi ksiądz w sakramencie namaszczenia chorych widzi właśnie to utulenie, otoczenie opieką, które uspokaja i pozwala niejednemu w pojednaniu pójść ku wieczności do domu Ojca.

Reklama

Fenomen chrześcijaństwa ujętego w muzyce poważnej, naszych dogmatów wiary, jest fantastyczny. Spójrzmy, jak wielu kompozytorów swoje credo kreśliło ołówkiem czy piórem na nutowej pięciolinii. To, co dla nas, katolików, najświętsze, niejednokrotnie pobudzało wyobraźnię kompozytorów z innego kręgu. Drogi Leonarda Bernsteina, Gustava Mahlera czy niepokorny duch jazzu i awangardy Johna Zorna, choć wynikają z kultury żydowskiej, gdzieś w końcu przecięły się z chrześcijaństwem. Mimo że wielkosymfoniczną wizytówką Bernsteina jest jego III Symfonia „Kaddish” (zaręczam, fenomenalna w swoim dramatyzmie!), to osobiście za jego najwybitniejsze dzieło uznaję „Psalmy z Chichester”, w których kompozytor za punkt wyjścia ujął to, co wspólne dla nas, katolików, i żydów: Psalmy – 130, 131, 100 oraz „psalm psalmów” – 23 („Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego...)”.

Wspomniany John Zorn swoje „Holy Visions” poświęcił św. Hildegardzie z Bingen. W libretcie posłużył się m.in. oryginalnymi tekstami łacińskimi, a do nowojorskiego prawykonania zaprosił śpiewaczki, których kunszt określa się mianem totalnego: Marthę Culver, Abby Fischer, Mellissę Hughes, Jane Sheldon i Kirsten Sollek. Miałem okazję słuchać tego dzieła przed laty w Warszawie i przyznam, że wrażenie było niesamowite, jak sama bohaterka dzieła, wręcz mistyczne.

I wreszcie Gustav Mahler, Żyd z niemieckojęzycznej czeskiej rodziny – gigant kompozycji, dyrygent, który stał na czele najznamienitszych zespołów orkiestrowych i operowych. W 1897 r. przyjął chrzest w kościele katolickim w Hamburgu. Jedni mówią, że z roztropności, aby stawać na czele zespołów, których jako niekatolik nie mógłby prowadzić – jak choćby Opery Wiedeńskiej. Jednak gdy spojrzeć na muzykę Mahlera, choćby jego II Symfonię „Zmartwychwstanie” (uchodzi za jedną z pięciu najważniejszych w dziejach ludzkości), osobiście widzę to inaczej. Podobnie jak w przypadku jego VIII Symfonii „Tysiąca”, w której chór wznosi ku nam hymn: „Veni Creator Spiritus”. Odnoszę wrażenie, że do takiego mistrzostwa w ujęciu sacrum dochodzi się przez wewnętrzną przemianę. Bo przecież nie jest to jedynie artystyczna kreacja.

A na koniec ciekawostka: 3 lata temu rękopis II Symfonii został sprzedany na aukcji w londyńskiej Sotheby za 4,5 mln funtów. Kupił go anonimowy nabywca, licytował przez telefon. Zazdroszczę mu trochę, bo miałem okazję wykonywać to dzieło wraz z Filharmonią Narodową pod batutą Jacka Kaspszyka. To muzyka, o której mawiam, że obcowanie z nią czyni nas odrobinę lepszymi.

Podziel się:

Oceń:

2019-08-27 12:56

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Ile warte są „polskie gwiazdy”

Więcej ...

Droga nawrócenia św. Augustyna

Więcej ...

Świętość w codzienności

2024-04-25 11:28

Ks. Wojciech Kania/Niedziela

Przy relikwiach Męczenników z Markowej modlili się wierni z dekanatów: staszowskiego, świętokrzyskiego i połanieckiego.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Oprócz apostołów, Bóg powołuje także innych uczniów...

Wiara

Oprócz apostołów, Bóg powołuje także innych uczniów...

Św. Marek, Ewangelista

Święci i błogosławieni

Św. Marek, Ewangelista

Współpracownik Apostołów

Święci i błogosławieni

Współpracownik Apostołów

W Lublinie rozpoczęło się spotkanie grupy kontaktowej...

Kościół

W Lublinie rozpoczęło się spotkanie grupy kontaktowej...

Maryjo ratuj! Ogólnopolskie spotkanie Wojowników Maryi w...

Kościół

Maryjo ratuj! Ogólnopolskie spotkanie Wojowników Maryi w...

Krewna św. Maksymiliana Kolbego: w moim życiu dzieją...

Wiara

Krewna św. Maksymiliana Kolbego: w moim życiu dzieją...

Oświadczenie ws. beatyfikacji Heleny Kmieć

Kościół

Oświadczenie ws. beatyfikacji Heleny Kmieć

Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec

Kościół

Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec

Bp Andrzej Przybylski: Jezus jest Pasterzem, nie...

Wiara

Bp Andrzej Przybylski: Jezus jest Pasterzem, nie...