Reklama

Zdrowie

Ta choroba zmieniła życie mojej rodziny

stock.adobe.com

Dawniej w rodzinie, kiedy ktoś o czymś zapomniał, żartowaliśmy, że to wszystko przez tego niemieckiego lekarza Alzheimera. Odkąd wiemy, że mój ojciec zmaga się z tą chorobą, nikt z nas już tak nie żartuje

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Pierwsze, jak się później okazało, objawy tej strasznej choroby zauważyła moja mama, ale uznała, że to efekt starzenia się mojego blisko 90-letniego taty i innych schorzeń, których ma niemało. Ponieważ z rodziną mieszkamy tuż obok moich rodziców, byłem drugą osobą, która doświadczyła zaskakującego i kompletnie odmiennego zachowania taty. Z dnia na dzień stałem się tym złym. Nie wiem, czy ten wybór był związany z faktem, że byłem najbliżej, czy z tym, że mój pierwszy wyuczony zawód jest pokrewny z jego profesją. Ważne jest tylko to... że się zaczęło.

Na początku kazał mi oddawać jakieś stare książki, które rzekomo sobie przywłaszczyłem, albo narzędzia, które jakoby ukradłem, itd. Próbowałem wyjaśniać, tłumaczyć, przedstawiać argumenty, że rzeczywistość jest inna, ale przy tej chorobie i w tym wybranym temacie przekaz był jednostronny. Tata mówił z niewzruszonym przekonaniem i narastającym zdenerwowaniem o swojej rzekomej krzywdzie, ja miałem ją naprawić, nie wiedząc jak, natomiast moje słowa były jak bezdźwięczne ruchy warg. Na inne tematy, jak kiedyś, przed chorobą, mógł rozmawiać normalnie i rzeczowo.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Kiedy pierwszy raz zaczął się dobijać do naszych drzwi o 2 w nocy, czym obudził nas i nasze dzieci, wystraszyliśmy się z żoną, że coś się stało z moją mamą, która też jest mocno schorowana. Jednak tata, bardzo zdenerwowany, tylko domagał się ode mnie zwrotu przyrządu, który kupił przeszło 60 lat temu, a ja mu go podobno ukradłem. Kiedy te jego nocne eskapady do nas, w piżamie po klatce schodowej, stawały się coraz częstsze, postanowiłem, że kupię tacie taki przyrząd, naiwnie myśląc, że poprzednie, które mu dałem, się uszkodziły. Przyjął go bez słowa, a gdy tylko wyszedłem, otworzył go, a właściwie rozłupał i... zepsuł.

Tak wiele z żoną przeczytaliśmy o chorobie Alzheimera, a ja nadal w najtrudniejszych chwilach nie potrafiłem postrzegać swojego taty jako ciężko chorego człowieka. Na szczęście trafiliśmy na wspaniałą, bardzo mądrą, rzeczową i spokojną lekarkę. Po wstępnej rozmowie dała skierowanie na niezbędne do diagnostyki badania, a po ich wykonaniu rozpoczęło się leczenie, a właściwie farmakologiczne próby przyhamowania rozwoju choroby. Tata, oczywiście, nawet nie chciał słuchać o jakimkolwiek lekarzu. Musieliśmy użyć podstępu, żeby go zwabić do gabinetu lekarskiego. Wtedy ze smutkiem obserwowałem, jak bardzo się stara trzymać fason i jak intensywnie myśli, aby jak najlepiej odpowiadać na pytania lekarki. Gdy jednak zapytała go, kim jestem, odpowiedział spokojnie, ale z całym przekonaniem, że mnie nie zna...

Z czasem stopień zdenerwowania mojego taty narastał – aż do agresji. Najtrudniejsze były chwile, kiedy trzymając go w uścisku, by nie mógł nikogo bić, obrzucany inwektywami widziałem w jego oczach jednocześnie nienawiść i bezradność. Wracałem po takiej „akcji” do swojego mieszkania i długo nie mogłem się uspokoić. Miałem wrażenie, jakby mnie ktoś dusił, i wszystko we mnie drżało. Nie mogłem sobie z tym dać rady. Tata przecież zawsze był taki cichy i małomówny, niezwykle wrażliwy i bardzo dobry dla nas, dla swoich dzieci i żony. Po prostu kochany...

Reklama

Nadszedł też dzień, kiedy pierwszy raz „uciekł z domu”. Zdenerwowana mama natychmiast wszczęła alarm. Razem z żoną ruszyliśmy go szukać. Szliśmy tam, gdzie rodzice razem wychodzili na spacer. Kiedy zobaczyłem go siedzącego na ławce na miejskim skwerze z opuszczoną prawie do kolan głową, serce mi mocniej zabiło. Ale kiedy podeszliśmy do niego i spostrzegłem na jego twarzy ślady łez, chciałem go mocno przytulić. Niestety, nie uczyniłem tego, gdy dostrzegłem jego zmieszanie na mój widok – bałem się jego reakcji. Pobiegłem uspokoić mamę, a żona posiedziała z nim trochę na tej ławce, wysłuchała opowieści i wrócili do domu. Wyjaśnił jej, że nie mógł znaleźć swjej żony w domu, dlatego się ubrał i poszedł jej szukać na skwerze. Od tej pory drzwi są zamykane na klucz, a tacie trzeba było dołączyć kolejne leki, aby go trochę wyciszyć. Ma to jednak swoje negatywne konsekwencje. Siedzi przy stole w przygnębieniu i wielkiej zadumie, a potem nagle z grymasem ogromnej bezradności na twarzy uderza trzy razy pięścią w stół i znów zapada w odrętwienie. Gdyby umiał mówić o tym, co czuje...

Na szczęście dobrze przyjął wizytę kapłana w pierwszy piątek miesiąca i ufam, że te comiesięczne wizyty będą dla moich rodziców wsparciem duchowym. Nie będę udawał, że radzę sobie z konsekwencjami choroby taty. Dlatego powierzam tę swoją i taty, i całej naszej rodziny niemoc Bogu i Matce Bożej, w sposób szczególny podczas porannej Mszy św. w pierwszą sobotę miesiąca, pełen nadziei, że będą nam dane jeszcze takie chwile, kiedy w spokoju powiem mojemu tacie, jak bardzo go kocham.

Nie da się zrozumieć cierpień najbliższych i samego chorego na alzheimera tylko na podstawie opowieści. Dlatego polecam film w reżyserii Tila Schweigera z 2018 r. pt. „Head Full of Honey” (polski tytuł: „Podróż w niepamięć”), w którym Nick Nolte wciela się w rolę cierpiącego na tę chorobę. To tylko filmowy, niewielki wycinek życia samego chorego i jego najbliższych, ale warto zobaczyć.

Podziel się:

Oceń:

2019-09-17 14:31

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Okaż swoją solidarność z Alfie Evansem

Alfi Evans

Catholic News Agency

Alfi Evans

Fundacja Mamy i Taty organizuje trzydniowy wieczorny protest w obronie 2-letniego Alfiego Evansa, chłopczyka z poważnym uszkodzeniem mózgu, którego odłączono od aparatury wspomagającej oddychanie.

Więcej ...

USA: 250 godzin adoracji i 250 uczynków miłosierdzia w 250‑lecie niepodległości

2026-02-16 07:43

Adobe Stock

Amerykańscy biskupi katoliccy ogłosili ogólnokrajową inicjatywę duszpasterską, przygotowującą katolików do obchodów 250. rocznicy podpisania Deklaracji Niepodległości. Wierzący zaproszeni są do odprawienia wspólnie 250 godzin adoracji eucharystycznej i podjęcia 250 uczynków miłosierdzia w parafiach i wspólnotach na terenie kraju.

Więcej ...

W IMGW może dojść do strajku

2026-02-17 08:09

IMGW

Działająca w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej ,,Solidarność” alarmuje, że w IMGW może dojść do strajku. Od końca stycznia trwa tam spór zbiorowy, którego pracodawca nie uznaje.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Kacper Tomasiak dziękuje Bogu i medale oddaje również...

Wiara

Kacper Tomasiak dziękuje Bogu i medale oddaje również...

Nowenna na dobre przeżycie Wielkiego Postu

Wiara

Nowenna na dobre przeżycie Wielkiego Postu

Zakopane/ Atak nożownika na Olczy; ranna kobieta trafiła...

Wiadomości

Zakopane/ Atak nożownika na Olczy; ranna kobieta trafiła...

Biskup legnicki Andrzej Siemieniewski prosi o modlitwę za...

Kościół

Biskup legnicki Andrzej Siemieniewski prosi o modlitwę za...

Kim jest Władimir Semirunnij?

Sport

Kim jest Władimir Semirunnij?

Zmiany personalne w archidiecezji katowickiej od 1 marca br.

Kościół

Zmiany personalne w archidiecezji katowickiej od 1 marca br.

Komunikat Dykasterii Nauki Wiary ws. Bractwa św. Piusa X

Kościół

Komunikat Dykasterii Nauki Wiary ws. Bractwa św. Piusa X

Zmarła aktorka Bożena Dykiel

Wiadomości

Zmarła aktorka Bożena Dykiel

Ile razy można przyjąć sakrament namaszczenia chorych?

Zdrowie

Ile razy można przyjąć sakrament namaszczenia chorych?