Reklama

Ministerstwo Infrastruktury
Wykonujemy skok cywilizacyjny na kolei, a przy okazji przywracamy uczciwość i wspieramy polską gospodarkę – mówi min. Andrzej Adamczyk

Polska jest liderem inwestycji

2019-10-01 13:55

Rozmawia Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 40/2019, str. 46-47

Minęły czasy, kiedy w Polsce mieliśmy miliardowe inwestycje, a polscy przedsiębiorcy bankrutowali. Teraz dbamy o naszych przedsiębiorców – mówi Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury

ARTUR STELMASIAK: – Wiele słyszałem o problemach w różnych ministerstwach, gdy rząd Prawa i Sprawiedliwości przejął władzę w Polsce. Jak to wyglądało w Ministerstwie Infrastruktury? Jak Pan Minister sobie poradził ze spuścizną po Platformie Obywatelskiej w ciągu 4 lat pracy?

MIN. ANDRZEJ ADAMCZYK: – Polska infrastruktura drogowa i kolejowa – w obszarze zarówno inwestycji, jak i zarządzania – jest procesem ciągłym i długotrwałym. W tym resorcie obowiązuje swoista sztafeta, jeden minister i podlegli mu ludzie przekazują inwestycje swoim następcom. Ale niestety, nie wszyscy we właściwy sposób tę pałeczkę przekazują.

– Mam rozumieć, że Pan Minister nie dostał „pałeczki” od swoich poprzedników?

– Nasi poprzednicy w 2015 r. ogłosili 17 dużych przetargów. Niestety, okazało się, że w tych 17 teczkach była dokumentacja jedynie na 2 inwestycje, a 15 teczek było pustych. Przychodzili polscy przedsiębiorcy i błagali o pracę, a my prawie nic dla nich nie mieliśmy.

– Puste teczki jak puste obietnice wyborcze...

– Dokładnie. Wymyślono je w roku wyborczym 2015 na potrzeby kampanii. Teoretyczne plany naszych poprzedników opiewały na 200 mld zł, a zabezpieczonych środków było na 107 mld. To była kpina z polskich obywateli.

– Rzeczywiście, dostał Pan Minister niezłą „pałeczkę” w sztafecie polskich inwestycji... Ale chyba się udało już trochę nadgonić?

– Jeśli chodzi o inwestycje w infrastrukturę, to jesteśmy na 2.-3. pozycji w Unii Europejskiej, a za naszych poprzedników byliśmy na szarym końcu – na 25. miejscu. Przez pierwsze 2 lata też otrzymywałem sygnały z Brukseli, że po co nam pieniądze, skoro nie radzimy sobie z ich wykorzystaniem. A teraz podczas konsultacji międzyrządowych z Czechami i Rumunią słyszę od naszych partnerów, że oni też by chcieli, aby u nich projekty inwestycyjne były tak skutecznie realizowane. Mało kto wie, ale jesteśmy na 5. pozycji w UE pod względem długości dróg ekspresowych i autostrad. Nie powinniśmy mieć kompleksów – a będzie jeszcze lepiej.

– W wywiadach Pan Minister często mówi o złych skutkach pików inwestycyjnych.

– Przede wszystkim ta branża potrzebuje spokoju i ciągłości. Nie powinno się dopuszczać do tzw. pików inwestycyjnych, gdy nagle jest mnóstwo pracy, a później następuje przestój inwestycyjny. Gospodarkę trzeba rozumieć, a przede wszystkim należy rozmawiać z polskimi przedsiębiorcami.

– A Pan Minister rozmawia?

– Na początku swojego urzędowania spotkałem się z przedstawicielami branży transportowej, która jest szczególnie związana z inwestycjami kolejowymi. Mówili mi, że na przełomie lat 2015 i 2016 była całkowita zapaść w inwestycjach. Minister musi zapewnić producentom i wykonawcom ciągłość oraz perspektywę działania na kilka lat do przodu. Tam pracują ludzie, którzy potrzebują stabilności. Są przedsiębiorcy, którzy biorą kredyty na sprzęt. Gdy nagle brakuje zamówień, to bankrutują.

– Czy udało się naprawić system realizacji inwestycji w taki sposób, by wydane pieniądze zasilały także polskich przedsiębiorców?

– Wprowadziliśmy zapisy, dzięki którym przedsiębiorcy zamawiają materiały z nawet kilkuletnim wyprzedzeniem, by kolejny raz nie doszło do piku inwestycyjnego, zadyszki w produkcji czy też spiętrzenia się ich transportu. Musimy zdawać sobie sprawę, że inwestycje w infrastrukturę stanowią koło zamachowe gospodarki. Właśnie rząd zwiększył program inwestycji na kolei do prawie 80 mld zł. Zapewniam Pana, Czytelników i wszystkich Polaków, że gdybyśmy mieli kolejne 10 mld zł, to też potrafilibyśmy je wydać równomiernie. Ja jako minister cieszę się, że branża ma pełny portfel zamówień na długi czas.

– I ważne jest, by to koło kręciło się w miarę równomiernie... Za czasów rządów PO-PSL też było wiele inwestycji, ale podczas ich realizacji sporo polskich małych i średnich firm bankrutowało. Czy udało się to zmienić?

– Od razu zmieniliśmy reguły gry na tym rynku. Wprowadziliśmy do kontraktów tzw. klauzule złote i klauzule zakazane. Dzisiaj pozycja podwykonawców względem generalnego wykonawcy jest silniejsza niż przedtem, dlatego nie grozi nam powtórka z lat 2011-12, gdy wiele polskich firm zostało zmuszonych do ogłoszenia bankructwa.

– Na czym polegają te klauzule i dla kogo były one „złote” ?

– Minął czas, kiedy to wykonawca wszystkimi możliwymi ryzykami obciążał podwykonawcę. Wcześniej konstruowano umowy w taki sposób, aby łatwo można było je zerwać na końcowym etapie realizacji, bo np. w wyniku złych czynników atmosferycznych o jeden dzień został przekroczony termin. Niestety, często w ten sposób pozbywano się z budowy podwykonawcy, który w tę inwestycję zaangażował wszystkie siły i środki. To powodowało jego wielkie kłopoty.

– To koło zamachowe gospodarki mocno kulało. Duże zachodnie firmy w ten sposób drenowały mniejsze polskie – czy dobrze rozumiem?

– Na polskim rynku pojawiały się nawet firmy, które specjalizowały się w drenowaniu polskich przedsiębiorców. Generalny wykonawca zatrudniał głównego podwykonawcę, który dzielił kontrakt i pracę na mniejszych podwykonawców. W ten sposób mniejsi przedsiębiorcy nie dostawali zarobionych pieniędzy na czas albo w ogóle ich nie dostawali i bankrutowali. Nikt się nie interesował ich losem.

– Te słynne miliardy Platformy Obywatelskiej spowodowały, że w Polsce wytworzył się prawie mafijny proceder.

– Oczywiście, nie wszędzie, bo były też uczciwie prowadzone inwestycje. Jednakże w przeważającej części wytworzył się nieuczciwy system, a instytucje państwowe w ogóle tego nie kontrolowały.

– Jak ministerstwo poradziło sobie z tymi piramidami podwykonawców?

– Wprowadziliśmy prostą żelazną zasadę, że płacimy wykonawcy tylko wtedy, gdy on zapłacił wszystkim podwykonawcom. Aby przywrócić zasady elementarnej uczciwości, wprowadziliśmy obowiązek rejestrowania wszystkich podwykonawców. Gdy np. wyrzuciliśmy z budowy linii kolejowej Warszawa – Lublin firmę Astaldi, to na podstawie tego rejestru wypłaciliśmy jej podwykonawcom pieniądze za wykonaną pracę. Gdybyśmy nie mieli takich zabezpieczeń, to pewnie wiele lokalnych firm między Warszawą a Lublinem ogłosiłoby bankructwo.

– Mimo wielu osiągnięć Pan Minister także napotkał spore trudności. W infrastrukturze były konieczne interwencje CBA. Ale chyba pokazaliście w ten sposób, że nie zamiatacie trudnych spraw pod dywan?

– Staropolskie przysłowie mówi, że „nie święci garnki lepią”. W każdym środowisku, które ma dostęp do tak dużych inwestycji, zawsze pojawią się osoby z innym pomysłem na życie. I nie zawsze jest to pomysł zgodny z prawem. Takie wypadki się zdarzają, ale tym różnimy się od naszych poprzedników, że działamy skutecznie i natychmiast.

– Ale Wasi poprzednicy mieli rozmach. Co chwila chwalili się autostradami, a od PiS-u ciągle słyszę, że budujecie drogi powiatowe.

– Autostrady też są budowane i oddawane do ruchu, ale rzeczywiście podjęliśmy się realizacji także tych wyśmiewanych inwestycji. Oczywiście, chwalimy się drogami powiatowymi, ale przypomnę, że budujemy np. autostradę między Łodzią a Częstochową, na którą rząd PO-PSL nie potrafił znaleźć pieniędzy. Ja chętnie pojawiam się na drogach gminnych i powiatowych, bo one często są ważniejsze dla tych lokalnych społeczności. My po prostu chętnie wspieramy finansowo realizację tych inwestycji, które wcześniej były niemożliwe do zrealizowania, i pamiętamy o tych, o których oni zapomnieli.

– Jakiś kolejny przykład inwestycji z rozmachem?

– Budujemy i przygotowujemy do budowy wszystkie odcinki drogi ekspresowej Via Carpatia. To międzynarodowa trasa przebiegająca przez wschodnią Polskę. Nasi poprzednicy twierdzili, że w pierwszej kolejności powinny być budowane drogi w układzie wschód-zachód, zaś na te w układzie południkowym przyjdzie czas później. I oczywiście, mówili, że na daną inwestycję „pieniędzy nie ma”. Okazuje się, że możliwości finansowe były i że pieniądze się na to znalazły. Budujemy szlak drogowy strategiczny dla Polski i naszej części Europy. Zmieniamy możliwości transportowe w Europie Środkowej. Przecież przewiezienie towaru np. ze Stambułu lub portu w greckich Salonikach do Polski było drogą przez mękę! Via Carpatia jest inwestycją strategiczną, która zwiększa możliwości naszej gospodarki.

– Teraz widzę bardzo wiele inwestycji na kolei, a pamiętam pomysły PO, by sprzedać PKP Intercity.

– Niestety, były takie pomysły, a dziś cały czas obserwujemy wzrost liczby pasażerów. Ciągle modernizujemy i kupujemy nowy tabor PKP Intercity w oparciu o przedsiębiorstwa produkujące w Polsce. Jest coraz lepiej, a w 2023 r. będziemy mieli bardzo nowoczesne i zmodernizowane pociągi, które będą jeździły po nowoczesnych liniach kolejowych wyposażonych w najlepsze systemy bezpieczeństwa i zarządzania ruchem. Naprawdę wykonujemy skok cywilizacyjny na kolei, a przy okazji przywracamy uczciwość i wspieramy polską gospodarkę.

Tagi:
polityka

Wybrane dla Ciebie

Reklama

Najpopularniejsze

„Nadzieja. Zwycięstwo”

„Nadzieja. Zwycięstwo”

Bracia 24h

Bracia 24h

Nauka jest dla ciebie!

Nauka jest dla ciebie!

Noc czuwania

Noc czuwania

Komentarz dnia

Komentarz dnia

Przegląd prasy

Przegląd prasy

X Międzynarodowy Festiwal Chóralnej Pieśni Maryjnej

X Międzynarodowy Festiwal Chóralnej Pieśni Maryjnej

Generał Salezjanów w Łodzi

Generał Salezjanów w Łodzi

Pielgrzymka parafialnych zespołów Caritas do Trzebnicy

Pielgrzymka parafialnych zespołów Caritas do Trzebnicy

Najnowsze

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem