Reklama

Kościół

Strach i nadzieja

Abp Mieczysław Mokrzycki

Krzysztof Tadej

Abp Mieczysław Mokrzycki

O dramacie wojny na Ukrainie, a także o pomocy archidiecezji lwowskiej dla uchodźców opowiada abp Mieczysław Mokrzycki.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Krzysztof Tadej: Mija kolejny dzień wojny na Ukrainie. Kilka dni temu po raz pierwszy rosyjskie rakiety spadły na obrzeża Lwowa.

Abp Mieczysław Mokrzycki: Do tej pory we Lwowie nie było bombardowań. Skutki wojny widzieliśmy, patrząc na tłumy ludzi uciekających z rejonów walk. Organizowaliśmy i organizujemy dla nich pomoc. Sytuacja się zmieniła 18 marca. Spadły pierwsze bomby. Trudno powiedzieć, co będzie dalej.

W Mariupolu Rosjanie zrzucili bombę na teatr, gdzie ukrywało się ponad tysiąc osób. Pojawiają się informacje, że strzelają do ludzi stojących w kolejkach po chleb. Biskup Paweł Gonczaruk opowiadał, że Rosjanie w Charkowie strzelali do niewidomych dzieci. Świat zadaje pytanie, jak to jest możliwe... Dlaczego Rosjanie postępują tak haniebnie?

Nie jest to wojna, której jedynym celem jest zagarnięcie części lub nawet całej Ukrainy. Bestialskie mordowanie ludzi, niszczenie budynków... Widzimy niewyobrażalną nienawiść. Wiele osób uważa, że Putin mści się za to, iż ludzie nie chcieli go powitać z kwiatami i przyłączyć się do Rosji. Mieszkańcy Ukrainy bronią swojej niepodległości, wolności i godności. Putin chce złamać ducha narodu. Wszystko brutalnie niszczy, jakby chciał pokazać, że taki los jak zniszczonego Mariupola spotka każde miasto, jeśli Ukraina się nie podda.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

W pierwszych dniach wojny ludzi ogarnął ogromny lęk, dlatego od razu wezwaliśmy wszystkich do modlitwy, żeby w Panu Bogu pokładali nadzieję i ufność. To On jest gwarancją, że ostatecznie dobro zwycięży nad złem. Wysłaliśmy do wiernych listy zachęcające do modlitwy, pokuty i ofiarowania Panu Bogu trudności codziennego życia. Zachęcamy do częstszego uczestnictwa w Mszach św., korzystania z sakramentów i adorowania Najświętszego Sakramentu.

Od pierwszych chwil wojny Kościół katolicki na Ukrainie pomaga uchodźcom.

Po ataku Rosji na Ukrainę tysiące ludzi uciekło do Polski. Nigdy tego nie zapomnę. Gdy z ks. Andrzejem Legowiczem (sekretarzem abp. Mokrzyckiego – przyp. red.) jechaliśmy w pierwszym dniu wojny z przejścia granicznego do Lwowa, zobaczyliśmy na wszystkich czterech pasach samochody jadące tylko w jednym kierunku, do granicy. Jechaliśmy poboczem do Lwowa. Po kilku godzinach powstały gigantyczne kolejki. Miały po 30-40 km, pomimo że działało sześć przejść granicznych. Ludzie czekali po trzy doby. Wśród nich były kobiety z kilkumiesięcznymi dziećmi.

W przygranicznych parafiach nasi kapłani i wierni organizowali pomoc dla ludzi, którzy czekali w kolejkach. Piekli chleb, robili kanapki, przygotowywali gorące napoje. W nocy temperatura spadała do -10°C, a po drodze nie było sklepów, restauracji ani toalet. Widziałem w oczach uciekających strach. Pomimo tego nie było paniki. Ludzie wzajemnie się wspierali. Teraz kolejki są mniejsze. Ostatnio byłem w Medyce. Nadal dużo osób przekracza granicę pieszo. Obecnie kolejka ma długość ok. 4 km.

Reklama

Archidiecezja lwowska otworzyła klasztory, ośrodki duszpasterskie dla uchodźców.

Pomoc dla uciekających z zagrożonych terenów to obecnie priorytet archidiecezji lwowskiej. W klasztorach, w budynkach należących do Kościoła we Lwowie gościmy ponad 1000 osób. Liczby się zmieniają, bo ludzie przyjeżdżają, 2-3 dni odpoczywają i jadą do Polski. Około 20% osób zostaje. Na przykład w ośrodku duszpasterskim we Lwowie-Brzuchowicach mamy 500 osób, siostry benedyktynki przyjęły 130 osób. Również 130 osób mamy w Centrum Jana Pawła II, a ponad 100 w parafii św. Antoniego. Pięćdziesiąt osób mieszka w parafii św. Michała Archanioła na Sichowie i tyle samo u bezhabitowych sióstr sercanek. Przy katedrze lwowskiej działa Fundacja „Dajmy Nadzieję”, która zapewniła pomoc dwudziestu osobom. Uchodźcy mieszkają również poza Lwowem, np. ponad 100 osób u sióstr w klasztorze w Jazłowcu. Każdemu zapewniamy nocleg i wyżywienie.

Pomoc możliwa jest dzięki ogromnemu wysiłkowi wolontariuszy, sióstr zakonnych, kapłanów. Uciekających przyjmują w swoich domach także nasi wierni. Otworzyli serca. Katolicy czekają z wyciągniętymi rękoma na osoby, które uciekają, żeby chronić swoje życie. Nikt nie pyta o wyznanie. Podziwiam to zaangażowanie. Kiedy były tutaj tłumy uchodźców, widziałem np. wymęczonych, wycieńczonych rycerzy Kolumba, którzy robili wszystko, żeby się nimi zaopiekować. Siostry zakonne, kapłani zasługują na słowa najwyższego uznania. Dzięki ogromnej pomocy z Polski mamy żywność i odzież dla uchodźców. Strumień dobra z Polski wciąż płynie. Wiem, że dla wielu rodaków wiąże się to z wyrzeczeniami. Większość nie jest zamożna, ale pomimo tego dzieli się tym, co ma. Ukraińcy są bardzo wdzięczni. W tej chwili tworzy się nowy, piękny rozdział historii między Polakami a Ukraińcami.

Zlecił Ksiądz Arcybiskup również zabezpieczenie zabytków kościelnych...

Robimy wszystko, co możemy, żeby ochronić bezcenne zabytki. To dorobek wielu pokoleń. Wspólnie z konserwatorem zabytków we Lwowie p. Lilią Onyszczenko zabezpieczamy np. przepiękne, najstarsze witraże w katedrze katolickiej i figury świętych.

Reklama

Czy Ksiądz Arcybiskup ma kontakt z papieżem Franciszkiem? Czy przekazuje mu informacje o tym, co się dzieje na Ukrainie?

Mam stały kontakt z nuncjuszem, który jest przedstawicielem Stolicy Apostolskiej na Ukrainie. Informujemy go o sytuacji. Codziennie rozmawiam z biskupami z całego kraju. Rozmawiam też z kard. Konradem Krajewskim, jałmużnikiem papieskim. Przyjechał na Ukrainę jako przedstawiciel Franciszka i poznał sytuację. Niedawno przekazał informację, że Ojciec Święty podarował dla Lwowa nową karetkę pogotowia. Wkrótce zostanie dostarczona. Jesteśmy bardzo wdzięczni, że Ojciec Święty 25 marca poświęci Ukrainę i Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi (rozmowa została przeprowadzona 18 marca – przyp. red.). Wojną w Ukrainie interesuje się też papież emeryt Benedykt XVI. Za pośrednictwem abp. Georga Gänsweina prosił o aktualne informacje. Niedawno wysłałem telegram, w którym opisałem szczegóły wydarzeń. Wiemy, że modli się za Ukrainę i za Lwów.

Rozmawiamy w nocy. Widzę, że jest Ksiądz Arcybiskup bardzo zmęczony, wręcz skrajnie wyczerpany po ciężkim dniu...

Naszym obowiązkiem jest bycie z ludźmi. Jeżdżę, rozmawiam, dodaję im otuchy. Niedawno rozmawiałem z 94-letnią panią, która uciekła z Kijowa. Chce się dostać do Polski, bo – jak sama przyznała – jeszcze chce żyć. Rozmowy wydają się szczególnie ważne. Spokój, mówienie o wierze, nadziei i ufności Panu Bogu pozwalają przełamać lęk i strach. Pomimo wojny życie toczy się dalej. Ludzie umierają, rodzą się, chcą się wyspowiadać, zawierają związki małżeńskie. Naszym obowiązkiem jest służba ludziom. Jako ordynariusz archidiecezji staram się, żeby życie toczyło się w miarę normalnie. Dlatego nie zrezygnowałem z wizytacji duszpasterskich. Są one inne niż zwykle, zdecydowanie krótsze, ale zauważyłem, że w tym czasie mają wyjątkowe znaczenie.

Jeśli nasilą się naloty, zostanie Ksiądz Arcybiskup we Lwowie?

Zostanę z ludźmi. Kapłani muszą być przygotowani na wszystko. Nie możemy być kapłanami tylko w chwilach triumfu i pokoju, ale musimy nimi być również w czasie cierpień i prześladowań. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa oddawano życie za Chrystusa. Dzisiaj jest czas próby. Nie wyrzeknę się wiary. Jestem gotowy oddać życie za wiernych, za wiarę. Jeśli Pan Bóg będzie wymagał ofiary, cierpienia, doświadczenia prześladowania, to kapłani są na to gotowi. Tak jak w czasie II wojny światowej, gdy z archidiecezji lwowskiej wywożono księży na Syberię, torturowano ich i mordowano.

Abp Mieczysław Mokrzycki - metropolita lwowski, były sekretarz papieży Jana Pawła II i Benedykta XVI

Podziel się:

Oceń:

2022-03-29 12:16

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Źródła nadziei

Piotr Słomski w rozmowie z abp. Mieczysławem Mokrzyckim, metropolitą lwowskim

Archiwum prywatne

Piotr Słomski w rozmowie z abp. Mieczysławem Mokrzyckim, metropolitą lwowskim

W obliczu szalejącej wojny, potrzeba nam braterstwa opartego na prawdzie – podkreśla w rozmowie z "Niedzielą" abp Mieczysław Mokrzycki, metropolita lwowski.

Więcej ...

Leon XIV: zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej odmieniło losy Polski i Europy

2026-08-12 11:17
Papież Leon XIV

Vatican Media

Papież Leon XIV

Do pamięci o Bitwie Warszawskiej i świadectwa św. Maksymiliana Marii Kolbego nawiązał Leon XIV podczas środowej audiencji generalnej. Zwracając się do Polaków, Ojciec Święty zachęcił, aby sierpniowe rocznice prowadziły do budowania pokoju i umacniały zaufanie do wstawiennictwa Maryi - relacjonuje Vatican News.

Więcej ...

„Od Matki Gietrzwałdzkiej do Matki Jasnogórskiej” – Warmia już na Jasnej Górze

2026-08-12 17:59

Julia Czernik

Pielgrzymka była dla nich powrotem do korzeni, w drodze ponawiali przyrzeczenia chrztu świętego w 1060 rocznicę Chrztu Polski. Pątnicy Warmińskiej Pielgrzymki Pieszej dotarli na Jasną Górę. Rekolekcje w drodze były dla nich przygotowaniem do jubileuszu 150 lat objawień Matki Bożej Gietrzwałdzkiej, który obchodzić będą w przyszłym roku. Prosili w intencjach Ojczyzny i rodzin.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Nowenna przed Wniebowzięciem NMP

Wiara

Nowenna przed Wniebowzięciem NMP

Gawkowski: doszło do wycieku danych blisko 19 mln Polaków

Wiadomości

Gawkowski: doszło do wycieku danych blisko 19 mln Polaków

Niemcy: Uczeń zostanie ukarany grzywną za...

Wiadomości

Niemcy: Uczeń zostanie ukarany grzywną za...

Łódź: Zmarł chłopiec, który tonął w aquaparku

Wiadomości

Łódź: Zmarł chłopiec, który tonął w aquaparku

Jak rozmawiać o wierze z dorosłymi dziećmi, które...

Wiara

Jak rozmawiać o wierze z dorosłymi dziećmi, które...

Nowenna przed wspomnieniem św. Maksymiliana Marii Kolbego

Wiara

Nowenna przed wspomnieniem św. Maksymiliana Marii Kolbego

Konar drzewa spadł na pielgrzymów podczas burzy. Dwie...

Wiadomości

Konar drzewa spadł na pielgrzymów podczas burzy. Dwie...

Litania do św. Maksymiliana Marii Kolbego

Wiara

Litania do św. Maksymiliana Marii Kolbego

Ks. kan. Krzysztof Herbut: Jaka modlitwa, takie życie

Niedziela Świdnicka

Ks. kan. Krzysztof Herbut: Jaka modlitwa, takie życie