Reklama

Niedziela Częstochowska

Spełniają wolę Bożą

Siostry mają poczucie humoru

Karol Porwich/Niedziela

Siostry mają poczucie humoru

Zgromadzenie Sióstr Opieki Społecznej pod wezwaniem św. Antoniego Padewskiego powstało w Poznaniu 8 grudnia 1933 r. Jesienią 1935 r. siostry zjawiły się w Wieluniu.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mistrzyni nowicjatu poprosiła ją kiedyś, by zajęła się krawiectwem. – Krawieckiego wykształcenia nie miałam, ale się starałam. Szyłam czepki. Teraz oprócz nich szyję również habity. Ostatnio uszyłam kapucyński; zamówienie przyszło z Włoch – mówi s. Daniela, odrywając się na chwilę od kolejnego czepka.

Siostry

O życiu zakonnym myślała od lat dziecinnych. Jak wspomina: – W czasie porannej i wieczornej modlitwy mama mówiła: Święty Antoni, módl się za nami, i ta właśnie modlitwa przyprowadziła mnie do antoninek.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Siostra Franciszka w dzieciństwie również myślała o zakonie. W zgromadzeniu jest już 60 lat. Pracowała w kuchni, była zakrystianką, z racji wykształcenia pracowała jako pielęgniarka w domu pomocy społecznej w Chróścinie-Zamku, gdzie pełniła obowiązki oddziałowej. Po przejściu na emeryturę wróciła do Wielunia i już ponad 20 lat posługuje w klasztornej szwalni. – Przeważnie haftuję, ale szyłam też kołdry. Kiedyś zaproponowano mi zrobienie sztandaru dla pewnej organizacji. Nie wiedziałam, jak to się robi, ale obiecałam, że spróbuję. Praca się spodobała i pojawiły się zamówienia – przyznaje.

– Od małego dziecka myślałam o życiu zakonnym. Innego życia sobie nie wyobrażałam. Jestem szczęśliwa, że jestem tu, gdzie chciałam być. Marzyłam, aby być w zakonie, by zostać pielęgniarką, i to się w moim życiu spełniło – zwierza się, prawie szepcząc.

Reklama

W przyklasztornym ogródku krząta się s. Wincenta. Trzyma w dłoniach sznurek i kijki. Próbuje grodzić klasztorne poletko. Na widok Niedzieli uśmiecha się życzliwie. – Wiosną trzeba coś w ogródku zrobić. Muszę przygotować grunt, bo chcę posiać m.in. pietruszkę i rzodkiewkę na codzienne potrzeby zakonnej kuchni.

Inną pasją doświadczonej antoninki jest Rodzina Radia Maryja. – Jest nas kilkadziesiąt osób. Pielgrzymujemy po całej Polsce, do różnych sanktuariów maryjnych.

Siostrę Wincentę od dziecka ciągnęło do zakonu. Przykładem była św. Teresa od Dzieciątka Jezus, która do zakonu wstąpiła, gdy miała 15 lat. – Ja do zakonu przyszłam późno, bo w wieku 18 lat – śmieje się i dodaje: – Od tego czasu minęły 54 lata. W swoim życiu pracowałam już jako pielęgniarka, opiekunka domowa, roznosiłam obiady starszym i chorym, pracowałam w polu. Teraz zostało mi Radio Maryja i ogródek do pielenia, tak dla sportu i gimnastyki – zaznacza.

Przedszkole

Siostra Estera, dyrektorka przedszkola, ma obecnie pod swoją opieką 21 pociech. – Kiedyś powiedziałam rodzicom, że chcę mieć duży dom i dużo dzieci oraz dobrego męża – wspomina. Nigdy zapewne nie myślała, że się to ziści w zakonie. Oblubieńcem okazał się Jezus Chrystus, a setki przedszkolnych dzieci w jej osobie znalazły troskliwą matkę.

Siostra bardzo trzeźwo ocenia relacje dzieci z rodzicami. – Uważam, że problemem nie są dzieci, tylko rodzice. Teraz uwyraźniła się jakaś dominacja dziecka nad rodzicem. To jest bardzo widoczne i nie wiem, skąd to się wzięło. Rodzice stają się niewolnikami swoich dzieci – ubolewa.

Okno życia

Reklama

– 17 września ubiegłego roku w nocy o 4.10 zadzwonił dzwonek. Zeszłam na dół i patrzę: jest niemowlę w oknie. Wzięłam je na ręce, poszłam do s. Basi i mówię: Basiu, mamy dziecko. Nasze okno życia przyjęło już trójkę dzieci. Pierwszym była dziewczynka. Otrzymała imię Antosia – opowiada s. Auxiliana, chyba najbardziej wesoła z antoninek.

Coś dla ciała

Klasztornej kuchni szefuje młoda s. Barbara. Zdaje sobie sprawę, że kuchnia jest ważna, bo zapewnia zdrowie i siłę siostrom, które bardzo ciężko pracują. – Naszą specjalnością są pierogi, które teraz nazywamy ukraińskimi. Wiecie, o jaki rodzaj pierogów chodzi – z serem i z ziemniakami. Aby nakarmić nimi wszystkie osoby w naszym domu, musimy wyrobić 3 kg mąki – informuje.

Chociaż była niedoświadczoną kucharką, zlecono jej zarząd nad kuchnią. W pierwszym miesiącu pracy każdy garnek i patelnia w kuchni były przypalone. – Nic nie wiedziałam, ile porcji, co do czego. W domu, kiedy chciałam coś w kuchni zrobić, zawsze słyszałam od mamy: – Ty się jeszcze w swoim życiu nagotujesz, i wyprorokowała – śmieje się s. Barbara. – W kuchni na stałe pracują trzy siostry, ale starsze siostry przychodzą nam pomóc i czasami krytykują, a nawet często – dodaje znowu ze śmiechem.

Siostra Lidia pomaga w kuchni. W zakonie jest od ponad 50 lat i jak podkreśla z humorem, w zakonie są dwa ważne miejsca – kuchnia i kaplica.

Nadzieja

Reklama

Siostra Maria Magdalena, przełożona domu generalnego Zgromadzenia Sióstr Opieki Społecznej pw. św. Antoniego w Wieluniu, mówi spokojnie i rzeczowo: – Nasze zgromadzenie starzeje się. W wieluńskim domu generalnym znajdują opiekę siostry, które ze względu na wiek i choroby wróciły z posługi w innych miejscach. Sióstr jest 25 i większość stanowią emerytki. Życzyłabym sobie, żebyśmy na nowo radośnie żyli dla Jezusa. Ale, aby się tak stało, muszą być nowe powołania. Jeśli Pan Jezus nie powoła, nie umocni, nie da łaski, to próżne będą nasze zakonne wysiłki promocyjne.

– Jak mamy zachęcać? My możemy tylko opowiedzieć, na czym polega nasze życie. Najważniejsze w życiu to spełnić wolę Bożą – przekonuje s. Franciszka. – Cały czas się modlę o powołania zakonne. Życie z Bogiem i ludźmi jest piękne – nie ma wątpliwości s. Wincenta.

Boży marketing

Siostra Auxiliana, sekretarz domu generalnego w Wieluniu, już w szkole średniej zaczęła rozmawiać z Panem Bogiem na temat swojej przyszłości. – Modliłam się, czy to ma być życie zakonne, czy małżeńskie albo samotne. Pewnej nocy przyśnił się mi obrazek, jakby dziecięcy rysunek. Były na nim siostry w czarnym stroju i napis z dużych liter – ANTONINKI. Działo się to w Bielsku-Białej. Miałam tam znajomą siostrę redemptorystkę. Zapytałam ją, czy wie coś o antoninkach. Przyniosła informator, w którym zobaczyłam je jak z mojego snu – opowiada.

Dla s. Barbary powołanie jest nadal tajemnicą. Zawsze od dzieciństwa czuła w sercu jakąś pustkę, a głos wewnętrzny mówił: Coś jeszcze. Angażowała się w życie kościelne, ale nadal słyszała: Coś jeszcze, to nie wszystko, to za mało. – Oglądając pewnego dnia zdjęcia rodzinne, zobaczyłam na nich zakonnice. Okazało się, że moja babcia miała dwie siostry, które zostały mniszkami. Pomyślałam, że to „coś jeszcze” może oznaczać życie zakonne. Wieczorem wpisałam w przeglądarkę internetową hasło: siostry zakonne i poprosiłam: Panie Jezu, do jakiego zakonu mam się udać? Wyświetliły się antoninki. Strój, jak to kobiecie, przypadł mi do gustu – śmieje się serdecznie i dodaje: – Miałam chłopaka, chciałam iść na studia. Na zakonnych rekolekcjach walczyłam o swoją przyszłość. Zdecydowałam, a mój chłopak? Został księdzem, bo też spojrzał w głąb siebie i odnalazł prawdziwe powołanie.

Siostry zapraszają do odwiedzenia strony: www.antoninki.pl .

Podziel się:

Oceń:

2022-04-05 13:24

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Tymi słowami kard. Ratzinger żegnał się z Janem Pawłem II

2025-04-02 06:50

Adam Bujak

Pójdź za Mną – ten lapidarny zwrot Chrystusa można uznać za klucz do zrozumienia Jana Pawła II – mówił przed 20 laty na jego pogrzebie kard. Joseph Ratzinger. Jego homilia to nie tylko pożegnanie z polskim Papieżem, ale również podsumowanie całego jego życia, z pozycji wybitnego teologa i znawcy ludzkiej duszy, a zarazem bliskiego i wieloletniego współpracownika Jana Pawła II, naocznego świadka jego posługi. Przytaczamy integralne nagranie tej homilii z tłumaczeniem na język polski.

Więcej ...

Premier Meloni oddała hołd Janowi Pawłowi II przy jego grobie

2025-04-02 21:59

Włodzimierz Rędzioch

Premier Włoch Giorgia Meloni w środę oddała hołd przy grobie Jana Pawła II po mszy w bazylice Świętego Piotra w 20. rocznicę jego śmierci. Polityczce towarzyszyła polska delegacja.

Więcej ...

Jezus mnie nie potępia, ale bardzo pragnie, abym się zmienił na lepsze

2025-04-02 14:38

źródło: wikipedia.org

"Chrystus i jawnogrzesznica", Nicolas Poussin (1653 r.)

Ważne jest, aby w każdej sytuacji kryzysowej, którą przeżywam, zaprosić Jezusa. On jest pomocą, światłem i On udziela łaski, aby z trudności wyjść i stać się lepszym czy mądrzejszym.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

W wieku 47 lat zmarł nagle ksiądz z archidiecezji...

Kościół

W wieku 47 lat zmarł nagle ksiądz z archidiecezji...

Czy papież rzeczywiście jest nieomylny?

Wiara

Czy papież rzeczywiście jest nieomylny?

Czy ufam Bożemu miłosierdziu?

Wiara

Czy ufam Bożemu miłosierdziu?

O. Marcin Ciechanowski: Depresja. Czy potrzebujesz pomocy?

Wiara

O. Marcin Ciechanowski: Depresja. Czy potrzebujesz pomocy?

Przeżył 95 dni na morzu, dziś mówi:

Wiara

Przeżył 95 dni na morzu, dziś mówi: "Niech wszyscy...

Bp Ważny: Powszechne katechezy w parafiach ruszą od...

Kościół

Bp Ważny: Powszechne katechezy w parafiach ruszą od...

Panie! Ucz mnie wychodzić naprzeciw potrzebom bliźnich!

Wiara

Panie! Ucz mnie wychodzić naprzeciw potrzebom bliźnich!

Co to będzie, kiedy nastąpi koniec świata?

Wiara

Co to będzie, kiedy nastąpi koniec świata?

Satanistyczne wydarzenie w Kansas: Katolik powstrzymuje...

Kościół

Satanistyczne wydarzenie w Kansas: Katolik powstrzymuje...