Reklama

Aspekty

Rodzinna pamiątka

Pani Halina Sędzińska wraz z mężem Wiktorem przy krucyfiksie z 1905 r.

Angelika Zamrzycka

Pani Halina Sędzińska wraz z mężem Wiktorem przy krucyfiksie z 1905 r.

Większość terenu naszej diecezji powstała na obszarze Ziem Odzyskanych, na które po drugiej wojnie światowej przybyli Polacy z Kresów Wschodnich. Wraz z całym dobytkiem przywozili oni przedmioty, które miały dla nich znamienną wartość.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Rodzinne pamiątki znajdujące się w zbiorach niejednej rodziny, która przyjechała z Kresów Wschodnich na zachód, były pieczołowicie przechowywane przez pokolenia. Niosą bowiem pamięć o ukochanych przodkach, burzliwych losach rodziny, talentach i umiejętnościach, którymi obdarzeni byli krewni. Często te przedmioty mają wielką wartość – i to nie przez ich artystyczny walor ani przez drogocenny materiał, z którego zostały wykonane – ale przez to, że są rodzinnym dziedzictwem, które staje się łącznikiem między obecnymi pokoleniami a krewnymi, którzy dawno odeszli do wieczności. Z niejednym „skarbem” wiążą się niesamowite historie i wzruszające momenty.

Reklama

W centralnym miejscu w domu państwa Haliny i Wiktora Sędzińskich z Zielonej Góry znajduje się krzyż, który znajdował się w rodzinie mamy pani Heleny. – Związana jest z nim historia i tajemnica w dosłownym tego słowa znaczeniu, a dla mnie stanowi ważny filar odskoczni od rzeczywistości i zapewne dla wszystkich jego właścicieli był kiedyś elementem ucieczki i wsparcia – mówi Halina Sędzińska. Kiedy jej dziadkowie ze strony matki wracali z Dyneburga na Łotwie, wieźli ze sobą do Grodna prezent otrzymany od brata jej babci. Był to wyrzeźbiony przez tegoż brata piękny drewniany krucyfiks. W Dyneburgu dziadek pani Haliny służył w wojsku carskim i tam też się ożenił. W tym mieście urodziła się również mama pani Sędzińskiej. Już te fakty z historii rodzinnej dobitnie wpisują się w niematerialną wartość krucyfiksu ze Wschodu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– O samym rzeźbiarzu, moim dalekim krewnym, wiem tylko, że był on wujkiem nigdy przeze mnie niepoznanym. Gdy byłam dzieckiem, mama czasem mówiła, że ten krzyż wyrzeźbił jej wujek mieszkający w Petersburgu – mówi Halina Sędzińska. – Mama o tym fakcie wiedziała od swojego ojca, gdyż, mając zaledwie 3 lata, została osierocona przez swoją mamę a moją babcię Magdalenę. To był 1918 r., czas wojennej zawieruchy na tamtejszych wschodnich terenach – wyjaśnia. Mama pani Haliny opowiadała jej, że ten krzyż zawsze towarzyszył w ich rodzinnym domu. Dziś pani Sędzińska wiele by dała, aby uzyskać odpowiedź na pytanie, kim był i czym się zajmował jej wujek – autor krucyfiksu. Jak mówi, ze stylu wykonania krzyża można wywnioskować, że talentu rzeźbiarskiego artyście nie brakowało. Na krzyżu wyryto na odwrotnej stronie rok 1905, co zapewne jest datą jego powstania.

Reklama

Kiedy rodzice Haliny pobrali się w 1939 r., otrzymali ten krucyfiks od ojca jej mamy – dziadka Michała. – Kiedyś powiedziałam mamie, że chciałabym go odziedziczyć jako rodzinną pamiątkę. Mama odparła wtedy: „Wiesz, córciu, kto ma ten krzyż, ten ma prawdziwy krzyż”. Wiedziałam, że życie nie oszczędziło matce surowych doświadczeń i dlatego rozumiałam jej słowa – wspomina pani Sędzińska. – Ileż to razy musiała patrzeć w stronę krzyża, modląc się za najbliższych, których traciła – dodaje. Matka pani Haliny umarła jako dziewiąta, czyli jako ostatnia ze ścisłej rodziny Firlejów, do której należała. Ojciec z kolei dożył prawie stu lat. – Wiele razy widywałam go jako staruszka klęczącego pod tym właśnie krzyżem – opowiada. – Również i ja z braćmi zanosiliśmy nasze dziecięce modlitwy z oczami utkwionymi w wiszącego Chrystusa. Ileż powierzeń modlitewnych; ileż łez i trosk codziennych; ileż uleczeń spływających spokojem z twarzy cierpiącego Chrystusa stało się udziałem moich bliskich, którzy przez 118 lat istnienia tego krucyfiksu zwracali ku niemu swe oblicza – dopowiada pani Halina.

Krzyż stoi na wyrzeźbionym drewnianym postumencie, który składa się z czterech zrobionych i scalonych podstaw, co ma symbolizować cztery Ewangelie. W ten sposób w tradycji łacińskiej rzeźbiono krzyże pretendujące do tak zwanych „krzyży wywyższenia”, które symbolizują władzę Chrystusa nad światem. Krucyfiks ma 80 cm wysokości. – Kiedy byłam dzieckiem, zawsze ciekawiło mnie, co się mieści za małą szybką w podstawie postumentu. Dopiero przy okazji, kiedy mój ojciec dokonywał prac konserwacyjnych, wyjął szybkę, a na stół wysypały się kolorowe szkiełka, które umieścił tam rzeźbiarz. Moja dziecięca ciekawość została zaspokojona. Od tamtego momentu kolorowe kamyczki jednoznacznie kojarzyły mi się z cukierkami – wspomina Halina Sędzińska. Pamięta też, gdy każdego wielkanocnego poranka jej ojciec umieszczał za głową Jezusa czerwoną chorągiewkę symbolizującą fakt zmartwychwstania. – Czuję dziś niesamowitą wdzięczność dalekiemu członkowi mojej rodziny za to, że stworzył tę piękną postać Chrystusa na krzyżu – dodaje.

Reklama

Kiedy Halina po śmierci ojca przywiozła krzyż do domu, pierwszą rzeczą, którą uczyniła, było wyczyszczenie go i poddanie renowacji. Palenie przez długie lata w piecach węglowych spowodowało pojawienie się grubej warstwy ciemnej patyny na krzyżu. Pani Sędzińska sama podjęła się pracy konserwatorskiej. Skutek był bardzo zadawalający. – Nieraz uważnie przyglądałam się wyrzeźbionym szczegółom. Natknęłam się wtedy na kilka niezrozumiałych elementów. Pod nogami Ukrzyżowanego widnieje czaszka. Jest to dla mnie czytelne, biorąc pod uwagę, że górę Golgotę, na której stracono Chrystusa, nazywano też Górą Czaszki – mówi. – Do dziś nie rozumiem zamieszczonych na cokole dużych liter IMI. Początkowo brałam je za rzymskie cyfry albo inicjały rzeźbiącego. Przejrzałam wiele świadectw mówiących o budowanych krzyżach i nigdzie nie natrafiłam, co te znaki mogłyby oznaczać – oznajmia. – Może praca, którą włożyłam w konserwację krzyża, spowodowała, że wiele życiowych spraw związanych z moimi przodkami dokładnie sobie powiązałam – dodaje.

Pani Halina wielokrotnie zadaje sobie pytanie: Co było bodźcem, aby mój przodek wyrzeźbił kopię umęczonego Chrystusa, którą jego dłoniom podpowiadała artystyczna wyobraźnia? Wie tylko, że wujek stworzył krucyfiks w 1905 r., mieszkając w Petersburgu. – Przez moment wyobraziłam sobie pracowite ręce twórcy rzeźbiącego w zaciszu swojej pracowni. Może krucyfiks ma jakiś związek z „krwawą niedzielą”, która przecież w 1905 r. dokonała się w Petersburgu? Może wujek rzeźbił krzyż w dziękczynnym hołdzie za ocalenie życia? – stawia sobie pytania pani Sędzińska. – Boskość bijąca z krzyża pozwala mi poczuć ulotność i marność ludzkiej drogi, która często jest skąpana w człowieczej nienawiści. Pomyślałam sobie: nie na darmo mówią, że krzyż jest znakiem objawienia największej miłości, jaką Bóg nas umiłował w Chrystusie – mówi. Renowacja krzyża stała się dla Haliny Sędzińskiej inspiracją, aby w stronę Chrystusa Ukrzyżowanego skierować słowa własnej modlitwy:

Pragnieniem serca rodzisz się we mnie

raz czuciem jesteś raz rozumu skalą

odpływam od Ciebie gdy pojmuję mało

potem wracam by koić się przypływu falą

łaknąc kropli ze źródła kiedy żar mnie trawi

Tyś moją wiecznością

szukam Twego światła

wśród ciernistych bezdroży mego bytowania

Niepojęte rzeczy przed oczy mi stawiasz

że wdzięcznam Ci za to co zakryte jeszcze

Reklama

co pojmuję sobą gdy mi żyć pozwalasz

dzięki za zwątpień chwile

za wiarę że jesteś

nie sędzią surowym

lecz kojącą strawą przytulnym schronieniem

Wiersz napisany przez Halinę Sędzińską w 2017 r.

Podziel się:

Oceń:

2023-08-22 12:40

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Wisienka na torcie

Krystyna Pustkowiak, prezes Stowarzyszenia „Petra”

Maciej Krawcewicz

Krystyna Pustkowiak, prezes Stowarzyszenia „Petra”

Więcej ...

Ludwikowice Kłodzkie. Pożegnali człowieka, który był blisko ludzi i Kościoła

2026-09-24 13:06
Bp Ignacy Dec podczas ostatniego pożegnania śp. Henryka Morela na cmentarzu w Ludwikowicach Kłodzkich.

ks. Andrzej Adamiak

Bp Ignacy Dec podczas ostatniego pożegnania śp. Henryka Morela na cmentarzu w Ludwikowicach Kłodzkich.

Przez lata pracował pod ziemią, a po pracy znajdował czas dla rodziny, sąsiadów i parafii. Śp. Henryka Morela pożegnano 22 września w kościele pw. św. Michała Archanioła. Mszy pogrzebowej przewodniczył bp senior Ignacy Dec, przy ołtarzu stanął także proboszcz miejscowej wspólnoty ks. Rafał Śliwiński.

Więcej ...

Francja: świat żyje w ciemności, stąd tyle światła z małej iskry

2026-09-24 18:54
Katedra Notre Dame w Paryżu

@Vatican Media

Katedra Notre Dame w Paryżu

Dzisiejsze odrodzenie wiary we Francji to iskra, która jasno świeci, bo nasz świat jest pogrążony w ciemności – mówi Vatican News rektor katedry Notre-Dame, który jutro w murach tej odbudowanej po pożarze świątyni będzie podejmował Leona XIV. Podkreśla, że Francja jest krajem misyjnym, lecz chrześcijanie wiedzą, że ich wiara to skarb, którym nigdy nie przestaną się dzielić.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Jarosław: atak nożownika na terenie opactwa

Wiadomości

Jarosław: atak nożownika na terenie opactwa

Hiszpania: konsekrowane hostie rozrzucone na placu miejskim

Kościół

Hiszpania: konsekrowane hostie rozrzucone na placu miejskim

Oglądaj NA ŻYWO z USA beatyfikację abp. Fultona Sheena z...

Kościół

Oglądaj NA ŻYWO z USA beatyfikację abp. Fultona Sheena z...

Śmierć jednej z osób zaatakowanych w jarosławskim...

Wiadomości

Śmierć jednej z osób zaatakowanych w jarosławskim...

Zmarł ks. Wojciech Drab. Tragiczny wypadek motocyklowy

Niedziela Świdnicka

Zmarł ks. Wojciech Drab. Tragiczny wypadek motocyklowy

Nowenna do św. Michała Archanioła

Wiara

Nowenna do św. Michała Archanioła

19 września 2026r. powtórzył się cud św. Januarego!

Wiara

19 września 2026r. powtórzył się cud św. Januarego!

Nowenna do św. Ojca Pio

Wiara

Nowenna do św. Ojca Pio

Ksiądz potrącony przez motocyklistę - pilna prośba o...

Kościół

Ksiądz potrącony przez motocyklistę - pilna prośba o...