Reklama

W wolnej chwili

Nieproszony gość

Adobe Stock

Stres jest nieodłącznym elementem naszego życia. Wpływa nie tylko na nas, ale i na naszych bliskich. Jak więc sobie z nim radzić?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kilka tygodni temu na indywidualną konsultację zgłosiła się do mnie zatroskana mama z 10-letnią córką. Dziewczynka jakiś czas temu zaczęła mieć problemy ze snem, trudności z koncentracją i objawy silnego napięcia emocjonalnego. Mama powiedziała: „Ona ciągle się czymś martwi, boi się... pyta, czy wojna z Ukrainy nie przyjdzie do nas. Nie umiem jej uspokoić i już nie wiem, co robić”.

W dalszej części rozmowy okazało się, że to sama mama stresuje się sytuacją za wschodnią granicą i każdego dnia sprawdza wiadomości, które stały się źródłem cichego stresu u niej samej. Usłyszałam: „Zaraz na początku wojny przyjęliśmy do domu rodzinę z Ukrainy, zaczęliśmy im pomagać, martwić się o pozostałych na Wschodzie i szukać im pracy. Stali się częścią naszego życia i nawet nie wiem, jak doszło do tego, że ta wojna stała się coraz częstszym tematem naszych rozmów przy stole w obecności dzieci. I jakoś tak zostało, że teraz każdego dnia śledzimy z mężem doniesienia ze Wschodu”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

I dopiero kiedy ta kobieta powiedziała te kilka bardzo kluczowych dla mnie zdań o sobie i mężu, pojawiło się pytanie: komu najpierw trzeba pomóc – mamie czy córce?

Reklama

Być może Państwo sami potrafią już odpowiedzieć na to pytanie. Nim jednak przytoczę kilka słów mojej odpowiedzi dla mamy, a być może także dla wielu innych zalęknionych rodziców – napiszę trochę o samym stresie, który z coraz większą siłą daje o sobie znać w przeróżnych sytuacjach naszego codziennego życia.

Czym jest stres?

Stres to bardzo naturalna reakcja organizmu na sytuacje, które odbieramy dla siebie jako trudne, wymagające lub zagrażające. Jest częścią naszego „systemu alarmowego”, który ma nas chronić, i tak naprawdę dobrze, że jest.

Stres nie zawsze jest czymś niedobrym, ponieważ krótkotrwały może mobilizować, pomóc w działaniu, a także uruchomić kreatywność. To dzięki niemu potrafimy zareagować szybko, działać skutecznie i stawiać czoła nieoczekiwanym wyzwaniom. Ten rodzaj napięcia nazywamy stresem mobilizującym, czyli eustresem.

Kiedy jednak stres trwa zbyt długo, staje się nieuregulowany, ukryty lub tłumiony – zaczyna bardzo skutecznie niszczyć nasze relacje, zdrowie i radość życia. Zamiast nas motywować przygniata i odczuwalnie osłabia.

Być może także niektórzy z czytelników tego artykułu znają skutki długotrwałego stresu, do których możemy zaliczyć:

• problemy ze snem, ciągłe zmęczenie,

• wybuchy złości lub wręcz przeciwnie – ciche wycofanie,

• bóle głowy, brzucha, napięcie mięśniowe,

• poczucie bezradności, frustracji czy smutku,

• oddalenie się od bliskich, a nawet duchowe wypalenie.

Czy dorosły, zwłaszcza ten, który ma obok wpatrzone w niego oczy dzieci, powinien bagatelizować te symptomy?

W chronicznym napięciu

Reklama

Zdecydowane nie wolno lekceważyć objawów długotrwałego stresu, który potrafi być jak założona na nadgarstek gumka recepturka. Naciągana strzela w naszą rękę, czym zadaje bardzo konkretny ból fizyczny i emocjonalny i zostawia ślady nie do ukrycia. Trzeba też dodać, że nie są to „fanaberie”, „chwilowe słabości” czy „znak, że sobie z czymś nie radzę” – to bardzo często sygnały ostrzegawcze, które dają nam ciało i psychika, „wołając”: zatrzymaj się! Zadbaj o siebie. Coś jest nie tak. Potrzebujesz pomocy.

W świecie, który często „fałszywie nagradza” bycie zajętym, przemęczonym i dzielnym aż do granic wytrzymałości, łatwo przeoczyć moment, w którym stres przestaje mobilizować, a zaczyna niszczyć. A przecież to właśnie w codziennych napięciach, które tłumimy lub ignorujemy, rodzą się chroniczne przeciążenie, konflikty w relacjach, a nawet poważne choroby.

Co więcej, jeśli jesteśmy rodzicami, nasz długotrwały stres bardzo szybko staje się codziennością naszych dzieci. Przejmują go przez mimikę, ton głosu, milczenie, unikanie kontaktu. Uczą się, że „życie jest ciężarem”, że „emocje są niebezpieczne” albo że „bliskość rani”. Dlatego rozpoznanie własnego stresu nie jest oznaką słabości – jest oznaką dojrzałości i odpowiedzialności, także za tych, których kochamy. Zatrzymanie się to pierwszy krok do zmiany. A każdy krok w stronę wewnętrznego pokoju, choćby najmniejszy, ma ogromne znaczenie.

Emocjonalne lustro

Reklama

Dlaczego stres rodziców wpływa na dzieci? Ponieważ rodzic to pierwsze „emocjonalne lustro” dla dziecka, w którym przegląda się ono każdego dnia. To, co my przeżywamy, nasze napięcia, także niewypowiedziane lęki, jest przenoszone na dzieci, które nie tyle słuchają słów, ile „czytają” emocje i przejmują sposób bycia dorosłych. Jeśli żyjemy w trybie zbytniego obciążenia, zmęczenia i zestresowania, dziecko nieświadomie uczy się, że świat jest miejscem, w którym trudno się zatrzymać, odpoczywać i ufać. Z czasem samo zaczyna się stresować tym, co nas przytłacza.

Co możemy zrobić?

Nie wolno się więc zatrzymać na stresie, trzeba podjąć konkretne działania. Oto kilka propozycji:

• rozpoznawać w sobie sygnały stresu i nie udawać, że ich nie ma;

• zatrzymywać się, zanim wypowiemy słowa, których potem będziemy żałować. To zaproszenie do świadomej reakcji zamiast automatycznego odruchu, szczególnie w sytuacjach silnych emocji, takich jak złość, frustracja czy bezradność;

• dbać o swój dobrostan psychofizyczny, nie z egoizmu, ale z miłości do siebie i rodziny;

• szukać wsparcia w modlitwie, rozmowie, we wspólnocie lub w terapii;

• uczyć dzieci, jak radzić sobie z emocjami, ale najpierw... nauczyć się tego samemu.

Dlaczego to takie ważne?

Bo nasze dzieci nie potrzebują idealnych rodziców. Potrzebują rodziców obecnych, uczących się siebie i gotowych „zatrzymać się”, zanim przekażą dalej ciężar, który nie jest ich.

Stres to nie wróg, to informacja. Jeśli jednak go zignorujemy, przerodzi się w coś, co zabiera spokój nam i naszym dzieciom. Chodzi nie o to, by nie czuć napięcia, ale by nie żyć w nim na co dzień. Jeżeli więc chcemy mieć spokojne i szczęśliwe dziecko, powinniśmy nauczyć się być spokojnym dorosłym.

Reklama

Jedno z ważniejszych – jak dla mnie – zdań Pozytywnej Dyscypliny mówi, że „pokój zaczyna się od nas”. A przecież znamy też dobrze słowa: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi” (Mt 5, 9). To zdanie odnosi się nie tylko do działań na rzecz pokoju na świecie, ale też, a może przede wszystkim, do tego, co dzieje się tu i teraz między nami, w naszych rodzinach.

Bo pokój w rodzinie zaczyna się nie od braku konfliktów, ale od tego, jak uczymy się przechodzić przez trudne momenty. Od tego,

• jak mówimy do siebie i do dzieci,

• jak radzimy sobie ze złością,

• jak reagujemy na stres czy niepokój,

• jak przebaczamy, prosimy o wybaczenie i próbujemy zrozumieć drugą osobę.

Wprowadzanie pokoju to styl życia i świadome wybieranie relacji zamiast racji. To decyzja, by najpierw zajrzeć w głąb siebie, zanim zaczniemy zmieniać kogoś obok. A stres, szczególnie ten długotrwały, jest właśnie tym, co najczęściej zakłóca naszą zdolność do bycia spokojnym, uważnym i obecnym. Dlatego nie możemy wprowadzać pokoju w rodzinie, pomagać zestresowanym dzieciom, jeśli nie potrafimy zaopiekować się własnym napięciem. Zadbajmy więc najpierw o siebie, nie z egoizmu, ale z miłości. Bo pokój w rodzinie rodzi się w sercu dorosłego człowieka.

Autorka jest certyfikowanym edukatorem Pozytywnej Dyscypliny.

Podziel się:

Oceń:

2025-06-03 14:38

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Egzaminy bez stresu

hinnapong/fotolia.com

Egzaminy ósmoklasisty i maturalne – stres dla naszych dzieci, ale i dla nas samych. Jak zatem nie zwariować i wspierać dziecko z wiarą i ze spokojem?

Więcej ...

Nowenna przed Świętem Podwyższenia Krzyża Świętego

Agata Kowalska

Krzyż nie jest znakiem przegranej. Jest znakiem miłości, która poszła do końca. To na nim Chrystus oddał swoje życie za każdego człowieka. Dlatego 14 września Kościół zatrzymuje się przy tajemnicy Krzyża i przypomina, że to, co po ludzku wygląda na klęskę, w Chrystusie może stać się drogą do życia. Przez dziewięć dni chcemy przybliżać się do Krzyża nie tylko myślą, ale przede wszystkim własnym życiem. Każdego dnia zatrzymamy się przy innej tajemnicy: miłości, cierpieniu, przebaczeniu, nadziei, samotności, wierze, wspólnocie i zaufaniu.

Więcej ...

Dekanat dolnobrzeski zawierzył się Maryi

2026-09-08 23:26
Kapliczka MB Gietrzwałdzkiej

ks. Łukasz Romańczuk

Kapliczka MB Gietrzwałdzkiej

W święto Narodzenia NMP na placu za kościołem Chrystusa Króla w Brzegu Dolnym odbyło się poświęcenie kapliczki NMP Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Jest to wotum wdzięczności duchowieństwa i wiernych dekanatu dolnobrzeskiego.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Nowenna do Matki Bożej Bolesnej

Wiara

Nowenna do Matki Bożej Bolesnej

Bp Waldemar Musioł o koncercie Padre Guilherme w Opolu: to...

Kościół

Bp Waldemar Musioł o koncercie Padre Guilherme w Opolu: to...

Nowenna przed Świętem Podwyższenia Krzyża Świętego

Wiara

Nowenna przed Świętem Podwyższenia Krzyża Świętego

Zmarł ks. Stanisław Małkowski, działacz opozycji...

Kościół

Zmarł ks. Stanisław Małkowski, działacz opozycji...

Niemcy: Adoracja Najświętszego Sakramentu stała się...

Kościół

Niemcy: Adoracja Najświętszego Sakramentu stała się...

Węgry: Wypadek polskiego autokaru; sześć osób doznało...

Wiadomości

Węgry: Wypadek polskiego autokaru; sześć osób doznało...

Dlaczego podczas Mszy św. stoimy, klęczymy i siedzimy?...

Kościół

Dlaczego podczas Mszy św. stoimy, klęczymy i siedzimy?...

Modlitwa do Maryi, Królowej Pokoju

Wiara

Modlitwa do Maryi, Królowej Pokoju

Rozważania na niedzielę: Jak zwrócić komuś uwagę bez...

Wiara

Rozważania na niedzielę: Jak zwrócić komuś uwagę bez...