Reklama

Kultura

Zdrow bądź, krolu anjelski

Jeśli gdzieś szukać kulturowego zakorzenienia, namacalnych dowodów na poszanowanie tradycji w duchu fundamentalnie pojmowanego patriotyzmu, to skarbnica polskich, uduchowionych kolęd i stosownych fraz świeckich, dedykowanych okresowi Narodzin Pana, to nieprzebrany ocean piękna skąpanego w radości słów: Pan jest z nami!

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Szanowni Państwo, przywołany w tytule mojego pisania początkowy wers pierwszej polskiej kolędy (polskiej, bo w języku polskim) zdecydowanie nie zawiera błędów ani gramatycznych, ani ortograficznych. Dokładnie tak rozpoczyna się datowana na 1424 r. staropolska, zapisana w Kancjonale puławskim (średniowieczny zbiór pieśni religijnych) kolęda. Oczywiście, zbiory pieśni bożonarodzeniowych istniały, jednak był to zasób w łacinie. Fakt pojawienia się pierwszej w języku polskim zapoczątkował prawdziwy urodzaj na takowe i nic to, że słowo „urodzaj” stoi w sprzeczności z siarczystym mrozem zim w XV-wiecznej Polsce. Na XVII wiek datuje się Anioł pasterzom mówił (melodia), podobnie jak W żłobie leży (tu tekst przypisywany jest Piotrowi Skardze). I wreszcie świąteczny hymn nad hymnami, czyli Bóg się rodzi z tekstem Franciszka Karpińskiego (1792 r.), napisany na zamówienie Izabeli Czartoryskiej z Lubomirskich. Gdy poszpera się w internecie, można trafić na wiele ciekawostek, jak choćby na takie: „Wiadome jest, że dzieło zostało napisane jeszcze przed 1790 r., jednak historycy nie są zgodni co do miejsca jego powstania. Jedna z wersji podaje, że kolęda powstała w Dubiecku nad Sanem, inna, że miało to miejsce w Zabłudowie k. Białegostoku, gdzie Karpiński stacjonował jako guwerner księcia Radziwiłła. Pierwsza uroczysta prezentacja utworu odbyła się w 1792 r. w Białymstoku. Pieśń o Narodzeniu Pańskim – bo tak pierwotnie nazywała się kolęda – oraz inne Pieśni nabożne, rozbrzmiały wówczas w Starym Kościele Farnym” (za: koledypolskie.pl).

A jak wygląda współczesne kolędowanie? Jak kanon ma się do tego, co nowe, idące z prądem wartkiego potoku mód? Przyznam się szczerze, że powaga chwili, magia szczególnego czasu oraz silne zakorzenienia w naszej europejskiej chrześcijańskiej tradycji sprawiają, iż nawet gdy temat świąteczny podany jest na skomercjalizowanej tacy, to nigdy nie jest wyzuty z aury nadzwyczajności otaczającej narodziny Dzieciątka Jezus.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Wzorzec niczym z Sévres

Reklama

Znamienne, że na przestrzeni wieków powstał świąteczny kanon, a czasy utrwalania dźwięku na płytach czy bitach strumieni internetowych serwisów muzycznych to epoka istnego wysypu mniej lub bardziej doskonałych produkcji, ot, albumów z muzyką towarzyszącą nam w świąteczny i przedświąteczny czas. Gdybym miał wybrać album, ten „naj, naj”, który zapadł mi w serce, pamięć i artystycznie mnie zachwycił, to na najwyższym pudle (w sportowej terminologii) plasuje się ikoniczna już płyta Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca „Mazowsze”: Mazowsze – śpiewa kolędy. U moich rodziców stała zawsze z lewej strony płytowego zbioru poczciwych winyli, teraz stoi w moim domu i tak jak pół wieku temu renesans popularności przeżywa w wigilijny wieczór. O tym, jak życie się plecie, świadczy fakt, że w latach 90. ubiegłego wieku poznałem za sprawą Piotra Domańskiego (kotlista Filharmonii Narodowej) jego śp. ojca Mariana Domańskiego, który współdyrygował i współaranżował te wydane w 1964 r. kolędy. Jakby tego było mało, 50 lat później niżej podpisany z „Mazowszem” zagrał kolędy w kościele opodal ich matecznika, czyli w podwarszawskich Otrębusach. Ujmujące. Jedna płyta, a tyle wspomnień. Oczywiście, swoje wersje kolęd nagrał – nawet wcześniej – Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk” (1960 r.), co śmiało wraz z kolędowaniem ich mazowieckich kolegów można nazwać bożonarodzeniowym wzorcem na miarę tego opisującego metr w podparyskim Sévres. Kolejne wydania mają nową szatę graficzną, ale muzyka pozostaje ta sama: chóralno-orkiestrowy kanon.

Te wszechobecne „christmasy”

Kolędy to naturalne środowisko solistów, spod szyldu muzyki zarówno klasycznej, jak i rozrywkowej. Dość wspomnieć kolędowanie Krzysztofa Krawczyka czy naszego mistrza operowej sceny Wiesława Ochmana. Świat okolic soulu i jazzu też nie pozostał głuchy, czego dowodem jest kolędowy album nieodżałowanego Staszka Sojki. Warto zatem przywołać światowe wzorce, które, choć bliższe nurtowi tzw. christmasów, czyli muzyki tyle samo oznajmiającej narodziny Dzieciątka Jezus, ile kreującej pełen dzwoneczków klimat, to jednak ciągle wpisanej w wyjątkowość tego czasu. Ikoniczne postaci, takie jak Aretha Franklin, Ella Fitzgerald, Mahalia Jackson, Frank Sinatra czy Louis Armstrong ze świątecznymi klimatami mierzyli się niejednokrotnie. Ot, w myśl zasady: jest popyt, jest kolejna płyta. Jednym z takich legendarnych krążków jest Christmas wokalnej grupy The Singers Unlimited, na którym jedna z kompozycji (Deck the Halls) rozpoczyna się kilkunastosekundowym wstępem, dzisiaj chętnie anektowanym przez radiowe rozgłośnie na świąteczny dżingiel. A że ma on 53 lata, to można mówić, że jest jak wino: z każdym rokiem wytrawniejszy.

Reklama

Gdy mowa o megahitach w odniesieniu do „christmasów”, to w zasadzie niemal wszystkie gwiazdy show-biznesu miały takowe, jednak na tym tle Last Christmas zespołu Wham! oraz All I Want for Christmas is You Mariah Carey to piosenki, które gdy tylko opanują radiowe playlisty, to wiemy, że za chwilę zasiądziemy przy wigilijnym stole. No, może nie za chwilę, ale za jakiś czas, rekordziści bowiem potrafią nadawać hit George’a Michaela i jego kompanów już w połowie listopada.

Rodzinne kolędowanie

Jeśli idziemy tropem kolęd, pastorałek i piosenek okołoświątecznych, nie sposób pominąć albumu kolędowego zespołu Arka Noego, który podbił serca zwłaszcza młodszej publiczności i dał materiał paniom przedszkolankom, ułatwiając im pracę przy przygotowywaniu okolicznościowych jasełek w roześmianych i pachnących piernikami przedszkolach. Kolędowały nam też rodziny Pospieszalskich i Steczkowskich, zawsze w duchu opartym na tym, co nazywamy muzyką etniczną czy, jak wolą inni, world music (muzyka świata). Oczywiście, w nowoczesnej oprawie, niestroniącej od popowego sosu. Ich wspólna Kolęda płynie z wysokości to majstersztyk konwencji.

Z blichtrem i z iskrą

Reklama

Odrębnym rozdziałem kolędowych produkcji są płytowe inkarnacje tego, co powstało pierwotnie na potrzeby telewizyjnych programów goszczących na naszych ekranach właśnie w Boże Narodzenie. Do takiej niecodziennej fuzji doszło, gdy Jerzy Grunwald wykonał kolędy wraz z amerykańskim jazzowym gigantem saksofonu Erikiem Marienthalem. Po kolędy wiele razy sięgały Edyta Górniak i Anna Maria Jopek, które nadały im niepowtarzalny, typowy dla tych artystek klimat. Wspólnym mianownikiem zawsze były elegancja i piękno. Raz było temu bliżej do broadwayowskiego blichtru, kiedy indziej do wyłożonego słomą stajennego żłóbka. W folkowych ramach kolędowanie mocno osadzili: Golec uOrkiestra i Zakopower, zawsze z należytym ogniem i pasją iskier wprost z podhalańskiej watry. Spektakularnie w tej materii odnaleźli się też: Kayah, Natalia Kukulska, Andrzej Piaseczny, a onegdaj Skaldowie i Czerwone Gitary. Wiele pięknych telewizyjnych rejestracji zawdzięczamy Alicji Węgorzewskiej-Whiskerd i zespołowi Pectus, taśmy kryją się gdzieś w telewizyjnych archiwach. A przecież to znakomity, niemal gotowy materiał do płytowej publikacji. Nie sposób również przemilczeć dokonania Krzysztofa Herdzina, który z Gabrielą Legun i Andrzejem Lampertem wraz z Musicae Antiquae Collegium Varsoviense nagrali intrygujące wersje kolęd, pełne smaczków i muzycznych niespodzianek (takiego filuternego puszczenia oka), a wszystko pod szyldem Kolędy z MACV. Zaręczam, palce lizać.

Nie kryję, trochę dał się pokryć kurzem album – swego czasu przebojem podbijający playlisty i obsypany potrójną platyną – Witaj gwiazdo złota. To przepiękny konglomerat aranżacyjno-orkiestracyjnego geniuszu Krzesimira Dębskiego, artyzmu Sinfonii Varsovii, głosów Ewy Małas-Godlewskiej, szerzej znanej jako artystka, która w filmie Farinelli użyczyła głosu tytułowemu bohaterowi w śpiewanych scenach, i gościa – Grzegorza Turnaua, a wszystko do poezji m.in. takich mistrzów, jak ks. Jan Twardowski, Jules Supervielle i Jacek Cygan. Nie brak tu też kolęd tradycyjnych. Nie kryję, to album (ma też filmową wersję na DVD) godny odkurzenia.

Produkt sezonowy

Kolędy to szczególny mikroświat muzyki. Jako dziecię uczęszczające do szkoły muzycznej z dumą grałem je na pianinie, a wszystko ku uciesze rodziców, babć, dziadka i gości. Jako producent kolędami zajmowałem się przed laty na przełomie... sierpnia i września, cykl wydawniczy bowiem sprawia, że aby zdążyć przed pierwszym śniegiem, trzeba nagrywać latem. Niestety, płyty kolędowe żyją swoim krótkim życiem. Zarówno te mistrzowskie, jak i te szczególnie nam bliskie, powrócą do odtwarzaczy i na gramofony za rok, dwa, nieliczne wracać będą przez kolejne dekady. Niestety, wszystkie na kilka dni. Potem odpoczywać będą na półkach. Jak mawiał mój kolega z konkurencyjnej wytwórni płytowej: kolędy to produkt sezonowy, nad karpiem ma tę przewagę, że dotrwa do kolejnych świąt.

Podziel się:

Oceń:

+1 -1
2025-12-16 14:33

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Za dużo pochwał

Jacko Brango musi przyznać, że ma niezłą prasę. Jeszcze dobrze nie zaistniał – wydał ledwie dwa single – a branżowy miesięcznik uznał go za jedną z Nadziei Roku 2023.

Więcej ...

Świdnica. Bp Marek Mendyk: kapłaństwo nie jest przywilejem

2026-05-23 15:09
Bp Marek Mendyk wraz z bp. Adamem Bałabuchem, bp. Ignacym Decem, neoprezbiterami oraz moderatorami seminarium duchownego po zakończeniu święceń kapłańskich w katedrze świdnickiej.

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Bp Marek Mendyk wraz z bp. Adamem Bałabuchem, bp. Ignacym Decem, neoprezbiterami oraz moderatorami seminarium duchownego po zakończeniu święceń kapłańskich w katedrze świdnickiej.

W wigilię uroczystości Zesłania Ducha Świętego, 23 maja, katedra świdnicka wypełniła się modlitwą za nowych kapłanów Kościoła świdnickiego. Podczas uroczystej Eucharystii bp Marek Mendyk udzielił święceń prezbiteratu dwóm diakonom Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Świdnickiej: Pawłowi Baczmańskiemu z parafii św. Jerzego w Dzierżoniowie oraz Janowi Rudnickiemu z parafii Chrystusa Króla w Dzierżoniowie.

Więcej ...

Majowe podróże z Maryją: Rychwałd - U Pani Beskidów w cieniu barokowej bazyliki

2026-05-23 19:30
Procesja z kopią obrazu Matki Bożej Rychwałdzkiej i koronami
bielsko31.indd 5 2015-07-24 14:29:43

Monika Jaworska

Procesja z kopią obrazu Matki Bożej Rychwałdzkiej i koronami bielsko31.indd 5 2015-07-24 14:29:43

Z mazowieckich nizin i warmińskich jezior docieramy w serce Beskidu Żywieckiego, gdzie nad malowniczą doliną góruje barokowa bazylika św. Mikołaja. Rychwałd to miejsce, w którym maryjna czułość spotyka się z twardą, góralską wiarą, a franciszkański habit stał się nieodłącznym elementem tego krajobrazu, gdy na prośbę kardynała Sapiehy bracia mniejsi objęli to sanktuarium po II wojnie światowej.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Nowenna do Ducha Świętego

Wiara

Nowenna do Ducha Świętego

Służby wkroczyły do domu prezydenta Nawrockiego!...

Wiadomości

Służby wkroczyły do domu prezydenta Nawrockiego!...

31 spojrzeń Maryi: Spojrzenie, które zauważa brak

Wiara

31 spojrzeń Maryi: Spojrzenie, które zauważa brak

TV Republika: Abp Galbas reaguje na wpis ks. Sowy o...

Wiadomości

TV Republika: Abp Galbas reaguje na wpis ks. Sowy o...

Łask: usunięto wizerunek Matki Bożej z gmachu Urzędu...

Wiadomości

Łask: usunięto wizerunek Matki Bożej z gmachu Urzędu...

Oświadczenie rzecznika prasowego archidiecezji krakowskiej

Niedziela Małopolska

Oświadczenie rzecznika prasowego archidiecezji krakowskiej

Zmiany kapłanów 2026 r.

Kościół

Zmiany kapłanów 2026 r.

Nowenna do św. Rity

Wiara

Nowenna do św. Rity

Zwyciężczyni Eurowizji Dara:

Wiara

Zwyciężczyni Eurowizji Dara: "Myślę, że Bóg jest...