Krzysztof Tadej: Jest Ksiądz stale zabiegany. Jak widziałem, po Mszy św. są spotkania z wiernymi, potem kolejny wyjazd...
Ks. Bogusław Kowalski: O tak! Mam rekolekcje, rozmowy – milion spraw. Im jestem starszy, tym więcej jest wydarzeń poza parafią, w których uczestniczę. Dzisiaj wstałem o 5 i ciągle coś się dzieje. Za chwilę się pakuję i jadę do Gorlic. Będę tam głosił rekolekcje dla małżeństw. Później wyjazd do Kolbuszowej – też na rekolekcje. To życie w biegu. A moja ciocia, poczciwa kobieta, przed laty mówiła: „Boguś, ucz się na księdza, to będziesz miał spokojne życie!”. I dodawała: „Bo wiesz, Boguś, w małżeństwie to różnie bywa...”. I widzi Pan, jakie mam spokojne życie...
Nic się nie spełniło...
No nic. Miała jeszcze jedno niezłe powiedzenie. Ja mam trzech braci. Wszyscy mają żony, rodziny. Ciocia, jak się z kimś spotykała, to mówiła: „Kowalscy wychowali czterech synów. Trzech normalnych, a czwarty to ksiądz!”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu




