Taką dedykację pozostawił w latach 80. ubiegłego wieku Wojciechowi Ziembińskiemu legendarny „Kurier z Warszawy” – Jan Nowak-Jeziorański. Pisał te słowa w czasie, gdy Ziembiński już czwartą dekadę i w różnych formach walczył o niepodległość, nigdy nie pogodziwszy się z porządkiem narzuconym w wyniku zdrady jałtańskiej.
W obronie wolności
Wychował się w rodzinie, w której od pokoleń żywa była „idea niepodległościowego czynu”, jak ją nazywał. „To była świętość, a Marszałek Piłsudski jako jej strażnik był dla mnie zawsze wzorem” – opowiadał, gdy miałem okazję spotykać się z nim wielokrotnie w latach 90. ubiegłego wieku. Jako nastolatek rzucił się w wir pracy konspiracyjnej w Szarych Szeregach oraz działających na Pomorzu podziemnych organizacjach „Pobudka” i „Walka”. Chciał jednak bić niemieckiego agresora z bronią w ręku, więc w wieku zaledwie 17 lat podjął próbę przedostania się do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.
Pomóż w rozwoju naszego portalu




