Ireneusz Korpyś: Kiedy świat odwrócił wzrok, on klęknął do modlitwy. Kiedy w więzieniu zabroniono mu odprawiać Mszę św., odmawiał Różaniec w ciszy. Kiedy uniewinniono go po ponad roku izolacji, nie powiedział o swoich oskarżycielach ani jednego złego słowa. Jaki był tak naprawdę kard. George Pell? Jak go Pani ocenia jako kapłana i jako człowieka?
Tess Livingstone: Rzeczywiście tak było, odmawiał Różaniec w więzieniu, chyba codziennie, a przynajmniej prawie codziennie. Czytał też brewiarz, co było dla niego wielkim pocieszeniem. Jako biskup kard. Pell był bardzo silnym przywódcą. Był głęboko zszokowany i zdenerwowany fałszywymi zarzutami wysuwanymi przeciwko niemu. To prawda, że nie powiedział ani słowa o swoim oskarżycielu, ponieważ, jak sądzę, był bardzo zaskoczony całą sytuacją i nie widział w tym żadnego sensu. Nie poprawiłoby to jego sytuacji.
Pomóż w rozwoju naszego portalu




