Reklama

Wiara

Ludzkie historie

Wiara i choroba

Niedziela Ogólnopolska 6/2026, str. 68-69

Adobe Stock

Jak sobie radzić z chorobą? Czy z choroby da się wysnuć dobro? O tym Angelika Kawecka rozmawia z autorami książki Jak chorować? Pytania, których się boimy – ks. Stanisławem Szlassą i Katarzyną Matusz.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

11 lutego przeżywamy w Kościele Światowy Dzień Chorego. Nie tylko jednak od święta powinniśmy zwracać uwagę na tych, „którzy się źle mają”. Chcemy na wzór Jezusa, który modlił się nad chorymi, towarzyszyć innym w cierpieniu, a sami chorując, łączyć swój ból fizyczny z krzyżem Chrystusa.

Czy doświadczenie choroby może prowadzić do nawrócenia? Faktycznego spotkania z Bogiem?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Ks. Stanisław Szlassa: Doświadczenie choroby, cierpienia wpływa na każdego człowieka. Poznałem osoby, które przez to doświadczenie urealniły i umocniły swoją więź z Bogiem. W chorobie odkryły Boga, który im towarzyszy poprzez inne osoby. Przychodzi mi na myśl pewien pacjent, który w ciężkiej chorobie zdecydował się na sakramenty. Znam też historie osób, których doświadczenie cierpienia fizycznego czy psychicznego, doświadczenie niezrozumienia sytuacji załamało i sprawiło, że stracili z oczu Boga, niektórzy odwrócili się od Niego. Myślę, że relacja z Bogiem jest tajemnicą indywidualną każdego z nas, którą cały czas poznajemy, odkrywamy.

Kościół, nie tylko z okazji Światowego Dnia Chorego, dużo mówi wiernym o nadziei. Jaką nadzieję można uczciwie dać osobie, o której wiemy, że nie wyzdrowieje, ale że choroba doprowadzi ją do śmierci?

Reklama

To pytanie zaprasza nas do tego, abyśmy zrewidowali nasze spojrzenie na życie. Czy celem życia jest zdrowie? Czy ono rzeczywiście jest najważniejsze? Czy nasze wysiłki, dążenia, cele kręcą się wokół zdrowia? Jeśli tak, to cała nasza uwaga, skupienie, energia będą skoncentrowane na unikaniu chorób i walce z nimi. Kościół w swoim nauczaniu mówi, że Chrystus jest nadzieją, celem. W Ewangelii możemy zobaczyć, że choroby fizyczne są obrazem choroby serca. Chodzi przede wszystkim o zdrowie duszy, o ocalenie, zbawienie. Jezus jest Bogiem, który jest Lekarzem duszy i tylko On zbawia. Na potwierdzenie tego dokonał wielu cudów uzdrowień, wszystkich jednak nie uzdrowił. Jako Bóg nie zniszczył chorób i cierpień, które dręczą człowieka, a przecież jako Wszechmocny mógł tego dokonać. Moje przeżywanie nadziei to uświadamianie sobie, i czerpanie z tego, że również w chorobie, doświadczeniu, którego nie rozumiem i którego nie chcę, jest obecny Bóg, który mi towarzyszy i daje przykład, bo sam też cierpiał, konał w niewyobrażalnych mękach, w opuszczeniu, a jednak cierpienie nie przesłoniło Mu dobra i miłości. Dlatego to On jest nadzieją.

Bardzo często pojawia się przeświadczenie, że choroba to „kara Boska”, że jeżeli na kogoś spadła choroba, to fizyczny znak, że ten człowiek zgrzeszył i Pan Bóg musiał go ukarać. W jaki sposób zmienić takie myślenie?

Myślenie o chorobie jako karze Boskiej za grzechy ma korzenie starotestamentowe. Dzisiaj jest podobnie – człowiek za wszelką cenę próbuje zrozumieć to, czego doświadcza, nadać temu sens i znaczenie. Kiedy człowiek chodzi z gołą głową na mrozie i się rozchoruje – to przecież jasne jest, że to kara za jego zaniedbanie i lekkomyślność, na nikogo nie może zwalić winy. A co można powiedzieć o chorobach, których się nie rozumie – np. nowotworach lub innych trudnych doświadczeniach? To na pewno też moja wina, tylko jej jeszcze nie poznałem – uważam więc, że to może być kara za jakieś grzechy. Taka jest logika myślenia. Jest ona jednak błędna. Pokazuje, że nasze myślenie cały czas kręci się wokół grzechu i kary, a nie wokół Miłości. Trzeba cały czas koncentrować wzrok na Bogu, który jest Miłością, Dobrocią. Czy Miłość chce cierpienia? Czy prawdziwe Dobro karze? W żadnym razie. Miłość daje życie – życie również w trudnych doświadczeniach egzystencji.

Zauważa Ksiądz w swojej posłudze duszpasterskiej, że przez chorobę ludzie częściej sięgają po to, co proponuje Kościół, aby ulżyć cierpieniu?

Reklama

„Jak trwoga, to do Boga”. Myślę, że i dzisiaj to powiedzenie może być dla niektórych wskazówką. Jak trwoga (cierpienie, choroba, wypadek) – to biegnij do Boga: do spowiedzi, na Mszę św., po sakrament chorych, odmawiaj Różaniec... To obrazuje patrzenie i przeżywanie relacji z Bogiem na sposób magiczny. Jest inaczej. Zarówno w czasie zdrowia fizycznego, jak i w czasie choroby Bóg chce się spotykać z każdym z nas. Obdarowuje nas swoją łaską, czyli duchową siłą, aby nas pokrzepić, umocnić w tym, co przeżywamy. Każda modlitwa, każdy sakrament jest okazją, żeby doświadczyć Boga, który potrzebuje jedynie naszej otwartości i zaufania.

Choroba odbiera nam poczucie kontroli nad dotychczasowym życiem. Jak w takiej sytuacji, po usłyszeniu diagnozy, nie stracić poczucia sensu?

Katarzyna Matusz: To taki moment, w którym mierzymy się z tym, że jesteśmy zależni od innych i że nie panujemy nad życiem. Jednocześnie jest to moment, w którym możemy oprzeć się na bliskich nam ludziach, rodzinie czy przyjaciołach. Towarzyszyłam ludziom, którzy słyszeli takie diagnozy, i wiem, że wiara była dla nich umocnieniem, że pokładali nadzieję w Bogu. Z ich słów i codziennej postawy mocno to zaufanie do Boga i tego, że On wie lepiej, wynikało. Myślę, że pytanie o sens, zmierzenie się z nim, przeżycie buntu jest najbardziej naturalnym etapem chorowania. I nie ma potrzeby uciekania od niego. Dziś zatraciliśmy umiejętność rozmawiania o chorobie, śmierci, o tym, że jest to naturalna część życia i że każdego z nas czeka. Wiadomo, zawsze jest za wcześnie... na umieranie. Czy jednak nie moglibyśmy odwrócić tego pytania i cieszyć się każdym dniem?

W jaki sposób najlepiej mówić o chorobie, aby nie zranić chorego, ale faktycznie dać mu wsparcie?

Reklama

Jak rozmawiać? Rozmawiać szczerze, nie użalać się nad nim. Pytać o to, czego potrzebuje, podając przykłady, żeby mógł sobie wybrać, bo może jest zagubiony i nie wie, czego potrzebuje. Nie traktować jego choroby jako czekania na śmierć i skupiania się wyłącznie na tym temacie. Jednocześnie warto zapytać o kwestie formalne, czy wszystkie sprawy urzędowe są załatwione.

Jak budować relację z Bogiem i po prostu, po ludzku się nie poddać, i nie przestać się modlić gdy choroba trwa przewlekle, pacjent zmaga się z bólem, nieprzyjemnymi dolegliwościami, a „cud” uzdrowienia nie nadchodzi?

Myślę, że w tym momencie w głowach czytelników Niedzieli może się pojawić taka myśl, że teraz ten chory koniecznie musi odmawiać codziennie nowennę. A może wystarczy „Jezu, ufam Tobie”, „W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego zaczynam ten dzień i kończę go”. Pan Bóg, na ile Go znam, nie oczekuje od nas długich monologów, ale ufności i zawierzenia.

Podziel się:

Oceń:

2026-02-03 11:34

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Został przy swoich owcach

Stanley Rother

Julitomenchu, CC BY-SA 3.0/Wikimedia Commons

Stanley Rother

Syn farmerów z Oklahomy, misjonarz w Gwatemali i pierwszy męczennik urodzony w Stanach Zjednoczonych. Błogosławiony Stanley Rother.

Więcej ...

Czarna Madonna czczona jest także w Bułgarii. Burzliwe losy kopii obrazu z Jasnej Góry

2026-08-26 19:33

Karol Porwich/Niedziela

26 sierpnia, w święto Matki Bożej Częstochowskiej, w Małko Tyrnowo w obwodzie Burgas odbyły się uroczystości w sanktuarium Patronki Jedności Chrześcijan, gdzie czczona jest kopia słynnego obrazu Czarnej Madonny. O godz. 10.30 rozpoczęła się procesja z domu parafialnego do kościoła Świętej Trójcy. Uroczystej liturgii w obrządku bizantyjsko-słowiańskim przewodniczył bp Petko Wałov, przewodniczący Konferencji Biskupów Bułgarii. Homilię wygłosił nuncjusz apostolski w Bułgarii i Macedonii Północnej abp Luciano Suriani.

Więcej ...

Kard. Krajewski: Ofiarować Bogu cały dzień!

2026-08-27 08:59
Poranna czwartkowa Msza św. w łódzkiej katedrze

ks Paweł Kłys

Poranna czwartkowa Msza św. w łódzkiej katedrze

Wspomnienie św. Moniki, matki św. Augustyna, stało się okazją do modlitwy za matki cierpiące z powodu wyborów swoich dzieci oraz refleksji nad codziennością jako miejscem spotkania z Bogiem. W czwartek 27 sierpnia w łódzkiej bazylice archikatedralnej Mszy św. przewodniczył kard. Konrad Krajewski, metropolita łódzki. Eucharystię wraz z nim koncelebrowali bp Zbigniew Wołkowicz, biskup pomocniczy Archidiecezji Łódzkiej, przełożeni Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi, księża pracujący w Kurii Metropolitalnej oraz kapłani katedralni.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Apel Rady Stałej Biskupów w sprawie pojednania...

Kościół

Apel Rady Stałej Biskupów w sprawie pojednania...

Nowenna za wstawiennictwem św. Moniki o nawrócenie dzieci

Wiara

Nowenna za wstawiennictwem św. Moniki o nawrócenie dzieci

Św. Monika – matka św. Augustyna

Święci i błogosławieni

Św. Monika – matka św. Augustyna

Pierwsza kobieta-rektor sanktuarium. To jedyna taka...

Kościół

Pierwsza kobieta-rektor sanktuarium. To jedyna taka...

Portal wpolityce.pl: Msza Święta wyrzucona z gdańskich...

Wiadomości

Portal wpolityce.pl: Msza Święta wyrzucona z gdańskich...

Alicja Lenczewska, mistyczka naszych czasów. Plan dnia...

Wiara

Alicja Lenczewska, mistyczka naszych czasów. Plan dnia...

„Mistyczka” - zobacz film przedpremierowo!

W wolnej chwili

„Mistyczka” - zobacz film przedpremierowo!

Pisała listy do Jezusa

Święci i błogosławieni

Pisała listy do Jezusa

Bojanice. Przed ks. Marcinem Mazurem nowe zadanie

Niedziela Świdnicka

Bojanice. Przed ks. Marcinem Mazurem nowe zadanie