Reklama
No właśnie, o co chodzi z tym postem? Jaki jest sens postu? Tego pisanego małą literą, bo o co chodzi w Wielkim Poście, w zasadzie wiemy. Gubimy się jednak w chwili, gdy pada pytanie: jak praktykować post zwyczajny? I czym się różni od diety niskokalorycznej? Pytania te powracają co roku tuż po Popielcu. Dobrze, jeśli powracają, bo dziś dla wielu ludzi post jest anachronizmem. Praktykowanie postu, tak jak praktykowanie wiary na co dzień, wydaje im się niepotrzebne i staroświeckie. Współczesny, zdominowany przez konsumpcyjny styl życia świat, w którym nie należy odmawiać sobie żadnych przyjemności, nie rozumie głębokiej prawdy o sensie postu i umartwień. Myśli o wyrzeczeniach, samoograniczaniu wydają się dziwactwem. Część z nas woli żyć łatwo i przyjemnie, bez zadawania sobie ważnych pytań o sens istnienia, nie odczuwa potrzeby refleksji, zagłusza naturalną potrzebę poszukiwania Boga. Tacy ludzie żyją wokół nas i w jakimś wymiarze narzucają nam swoją narrację. Tymczasem praktykowanie wyrzeczeń, samoograniczeń jest potrzebne, bo one są jak sól – nie tylko nadają życiu smak, ale przede wszystkim je konserwują. Gdzie brakuje tego antyseptyku, tam zaczyna się powolny rozkład duszy, który przekłada się także na gorszą kondycję ciała. Życie bowiem psuje się przez wszelki nadmiar – pragnień, namiętności, zaspokajania własnego ego. Post cielesny ma temperować wady i podnosić ducha, bo czym jest ciało, gdy słabnie duch?
Post – obok modlitwy i jałmużny – jest jednym z trzech uczynków pokutnych. Bez ich praktykowania katolicy nie wyobrażają sobie 40 dni Wielkiego Postu. Czy i jaki post jest miły Panu? – na to pytanie odpowiada prof. Ryszard Kantor, który przenosi nas do czasów staropolskich (s. 10-13). Na pytania natomiast: jaki post ma sens? Co się liczy: ilość, jakość czy intencje? – odpowiada ks. Andrzej Cieślik (s. 14-15). I wreszcie – czy wiedzą Państwo, na czym polega post relacyjny? Bo może się okazać, że będzie to dla wielu ludzi najtrudniejsza próba. Post relacyjny ma nas uwolnić od narzekania, plotkowania, intrygowania, od kłótni i od wiecznego udowadniania swoich racji – wyjaśnia Małgorzata Dudzińska (s. 16-17). W tym numerze proponujemy Państwu aż trzy artykuły dotyczące praktykowania Wielkiego Postu – w ten sposób chcemy Was wesprzeć w lepszym przeżyciu tego czasu i mamy nadzieję, że staną się one twórczą inspiracją.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Szczególnie w Wielkim Poście należy przypominać, że w chrześcijańskim poście nie chodzi o oczyszczenie organizmu ze złogów ani o zrzucenie kilku kilogramów. Chrześcijański post oznacza każde, nawet najmniejsze zaparcie się siebie, które podejmujemy po to, aby pomóc duszy w zwycięstwie nad słabościami ciała. Jeśli racją każdego chrześcijanina jest Bóg, wówczas post nie będzie kilkutygodniowym kulinarnym eksperymentem dietetycznym. Post czy jakiekolwiek inne umartwienie, jeśli nie zbliżają do Boga, nie prowadzą do wewnętrznego uzdrowienia – nie są chrześcijańskie. Nie stają się też bronią wymierzoną w szatana – tak często jego podszepty służą zniechęcaniu nas do praktykowania prawdziwego postu. No właśnie: chodzi o praktykowanie wiary, a nie tylko gadanie o tym.
Wiara praktykowana i świętowana w Kościele ma jednak swoją treść. Nie jest ona bowiem jedynie prywatnym aktem woli czy jakąś mglistą ideą, którą lata temu ktoś wrzucił do naszego duchowego bagażu. A może warto pokusić się o mały rachunek sumienia? Na ile znamy treści płynące z naszej chrześcijańskiej wiary? Nie chcę nikogo zawstydzać, ale hipokryzją jest twierdzić, że jest się katolikiem, jeśli nie zna się fundamentów swojej wiary. Dlatego zdecydowaliśmy się podjąć cykl artykułów wyjaśniających Dziesięć przykazań Bożych. W ubiegłym roku ks. prof. Janusz Lekan pomógł nam zrozumieć Credo – Wyznanie wiary. W tym roku objaśni nam krok po kroku Dekalog, który jest jak igła kompasu – wytycza kierunek (s. 18-19). W co drugim numerze Niedzieli będą się pojawiać teksty o przykazaniach Bożych, byśmy mogli lepiej rozumieć ich przesłanie, a potem umieć praktykować te wskazówki w codziennym życiu. Pamiętajmy, że wiara musi być świadoma – jeśli taka nie jest, błądzimy jak dzieci we mgle.




