Oddajemy w tym dniu hołd tym, którzy skutecznie sprzeciwiali się sowietyzacji Polski i planom uczynienia z niej 17. sowieckiej republiki. Hołd bohaterom antykomunistycznego powstania. Tego dnia Polacy gromadzą się tłumnie w tzw. kwaterze Ł, czyli na powązkowskiej „Łączce”, w miejscu, które jest wyrzutem sumienia historii i jednocześnie jej triumfem. Kwatera Ł to ziemia przesiąknięta krwią polskich oficerów, żołnierzy podziemia, kapłanów i cywilów, którzy nie pogodzili się z narzuconą Polsce władzą komunistyczną. To tutaj namiestnicy Kremla próbowali zakopać prawdę. Ale z tego miejsca ta prawda – po dziesięcioleciach – powróciła.
Mordy w majestacie bezprawia
W wyniku zdrady jałtańskiej Polska stała się w 1945 r. sowiecką kolonią. Komunistyczny aparat przemocy – Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, Informacja Wojskowa, sądy podporządkowane partii – przystąpił do systemowej likwidacji żołnierzy Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Wyroki zapadały w pokazowych procesach. Oskarżeni byli torturowani, bici, poniżani. W mokotowskim więzieniu przy Rakowieckiej egzekucje wykonywano najczęściej strzałem w tył głowy – dokładnie tak, jak w 1940 r. czynili to funkcjonariusze NKWD w Katyniu. Ciała zamordowanych wywożono z mokotowskiej katowni nocą i wrzucano do dołów śmierci. Bez nazwisk, bez krzyży, bez powiadomienia rodzin. Ponad 300 zamordowanych wrzucono do przygotowanych wcześniej dołów na obrzeżach Cmentarza Wojskowego na Powązkach. W dokumentach wpisywano fikcyjne miejsca pochówku albo po prostu nic nie wpisywano. To była zbrodnia z premedytacją, zaplanowana jako zbrodnia doskonała – zbrodnia bez grobów, bez świadków, bez pamięci. Bohaterowie walk o niepodległość mieli się stać „odpadem historii”, jak bez ogródek nazywali ich członkowie sądzących ich i skazujących „czerwonych trybunałów”. Nie tylko mieli zniknąć fizycznie, ale też miała być wymazana wszelka pamięć o nich. To był mord podwójny: fizyczny i symboliczny. Zabijano człowieka i chciano zabić pamięć o nim. Nie chodziło bowiem tylko o śmierć. Chodziło o ciszę, aby śmierć męczeńska bohaterów nie stała się źródłem siły i punktem odniesienia dla Polaków, którzy chcieli zrzucić kajdany niewoli.
Pomóż w rozwoju naszego portalu




