Spotkanie w uroczystość ks. Bosko z udziałem dzieci, wolontariuszy animatorów (w żółtych
koszulkach) oraz sióstr salezjanek, z lewej s. Angelika Piechocka
W tym miejscu spełnia się marzenie ks. Bosko, aby ta przestrzeń była „domem, szkołą, kościołem i boiskiem” – mówi s. Angelika Piechocka, salezjanka, w rozmowie z "Niedzielą".
Beata Pieczykura: Jak wygląda codzienność w Oratorium dla Dzieci i Młodzieży w Ostrowie Wielkopolskim?
S. Angelika Piechocka: Codzienność jest dość dynamiczna i często nieprzewidywalna. Dzieci przychodzą dwa razy w tygodniu – we wtorki i w czwartki, w godz. 15-18. Pobyt w tym miejscu jest podzielony na trzy części. Pierwsza godzina to czas na naukę. Kolejna, ta najbardziej wyczekiwana przez uczestników, to czas kółek zainteresowań. W tym roku mamy bogatą propozycję zajęć prowadzonych przez wolontariuszy: zajęcia Lego, jez. chiński, zajęcia kreatywno-biblijne, kulinarne, sportowe, majsterkowanie czy kółko Scrabble. Od II semestru mamy w planie rozpoczęcie zajęć krawieckich oraz kółka gitarowego. Potem jest czas na podwieczorek i zajęcia twórcze.
Uroczystości Bożego Ciała - zgodnie z obowiązującymi zasadami sanitarnymi
oprac. lk / Warszawa (KAI)
Karol Porwich/Niedziela
Bez głównej procesji eucharystycznej ulicami miasta lub tylko wokół kościoła, za to przy zachowaniu aktualnych obostrzeń sanitarnych wewnątrz i na zewnątrz świątyń - tak będą organizowane w czwartek 3 czerwca tegoroczne uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa (Bożego Ciała). Poszczególne kurie diecezjalne informują o tym w wydawanych komunikatach dla duchowieństwa i wiernych świeckich.
Świadectwo z Jasnej Góry: "Zostałam uzdrowiona. Te kule chcę zostawić Matce Bożej". Później do kul doszła jeszcze biała laska
2026-02-27 21:12
Fragment książki "CUDA DZIEJĄ SIĘ PO CICHU"
Karol Porwich/Niedziela
Zawieszone na ścianach wota. Laski niewidomych, kule niepełnosprawnych i ortopedyczne podpórki. Każde z wotów to albo znak prośby, albo dowód wdzięczności wobec Maryi za okazaną pomoc
Tamtego momentu, kiedy matka ułożyła ją na torach
i przywiązała do szyn, nie pamięta. Za mała była. I dobrze,
że nie pamięta. Matka już nie żyje, o zmarłych źle się nie
mówi, a ją przecież dróżnik znalazł. Co za szczęście, że
akurat po tych torach szedł! Takie rzeczy zdarzają się tylko
na filmach, czyż nie? No więc miała już swój happy end.
Wychowali ją dziadkowie.
Leon XIV do młodych: martwię się tym, co się dzieje na świecie
2026-03-01 17:19
Wojciech Rogacin/KAI
Vatican Media
Podczas spotkania z młodzieżą z ruchu Magis w parafii Wniebowstąpienia Pana Jezusa w Rzymie Leon XIV nawiązał do konfliktów na świecie. Martwię się tym, co dzieje się na świecie, zwłaszcza wczoraj i dziś, i nie wiemy, jak długo to potrwa - w regionie Bliskiego Wschodu znów wybuchła wojna - mówił. I dodał, że dzięki świadectwu tej młodzieży z parafii można zmieniać świat.