Szpital Archidiecezjalny w Wasso, w regionie Arusha w Tanzanii, ma 60 lat historii. Prowadzony przez Kościół Katolicki, znajduje się w sercu ziemi Masajów.
Przyjmuje każdego – bez względu na wiarę, język czy zasobność portfela. Dla wielu rodzin to jedyne miejsce, gdzie mogą usłyszeć, że pomoc jest możliwa.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Podczas mojego wolontariatu pomagałam na sali porodowej i wspierałam oddział neonatologii. Tam życie przychodzi na świat w sposób surowy i prawdziwy. Często jednocześnie rodzi kilka kobiet. Nie ma ciszy ani wytchnienia. Jest skupienie, szybkie decyzje i ogromna odpowiedzialność.
Brakuje monitorów, inkubatorów, podstawowego sprzętu. Zdarza się, że w kranie nie ma wody. A jednak każdego dnia bierze pierwszy oddech nowy człowiek, a nadzieja nie opuszcza nikogo.
Porody odbywają się w prostych pomieszczeniach. Nie ma tu zaawansowanej technologii. Jest uważne spojrzenie położnej, jej doświadczenie i spokojny głos. Tu medycyna zaczyna się od obecności. Człowiek jest pierwszym „sprzętem”, który ratuje życie. Każdy gest, każde sprawdzenie oddechu czy temperatury może zadecydować o przyszłości noworodka.
Najbardziej poruszył mnie oddział neonatologii. Wcześniaki leżą czasem po dwoje w jednym łóżeczku – nie z braku troski, lecz z braku miejsca i inkubatorów.
Reklama
Wspierałam pracę sióstr zakonnych – położnych. Ich służba jest cicha, wierna i codzienna. W Wasso codzienna wiara i medycyna przenikają się nawzajem. Modlitwa miesza się z pracą, a zmęczenie z nadzieją.
Szpital jest także miejscem spotkania kultur. Masajskie kobiety nie zawsze mówią w suahili czy po angielsku. Czasem porozumiewamy się gestem, spojrzeniem, uśmiechem. I to wystarcza. W chwilach granicznych wszyscy mówią tym samym językiem – językiem troski i obecności.
Przed moim wyjazdem w Polsce odbywały się zbiórki na rzecz tej placówki. Włączyło się w nie wiele niezwykłych osób dobrej woli, których dobre serca, otwartość i bezinteresowna chęć pomocy sprawiły, że realne wsparcie stało się możliwe. Dzięki Fundacji Salvatti.pl oraz zaangażowaniu Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej wyremontowano oddział intensywnej opieki medycznej i zakupiono niezbędne materiały.
Dla szpitala udało się zebrać około 25 tys. zł. Z tej kwoty 18 tys. przekazano dyrektorowi, który zdecydował o renowacji oddziału neonatologicznego i zakupie sprzętu wymagającego pilnej interwencji. Kilka tysięcy złotych przeznaczono na leki i materiały medyczne przywiezione z Polski, a reszta wsparła codzienne potrzeby szpitala na miejscu. To konkretna pomoc, która przekłada się na bezpieczeństwo matek i dzieci, a także znak, że Kościół potrafi dzielić się dobrem ponad granicami.
Misja uczy jednak czegoś więcej. Pomoc nie płynie tylko w jedną stronę. My również ją otrzymujemy.
Reklama
Masajowie i praca w tak skromnych warunkach uczą bycia „tu i teraz”. Uczą przeżywać każdą chwilę z wdzięcznością, nie skupiając się na tym, czego brakuje.
Uczą, że najcenniejszym darem nie są rzeczy ani możliwości, lecz obecność i uważność wobec drugiego człowieka.
W Wasso zrozumiałam, że w centrum wszystkiego – medycyny, misji i codzienności – zawsze stoi człowiek. I to właśnie my, wyjeżdżając, często uczymy się najwięcej.




