Jezus, wjeżdżając na osiołku do Jerozolimy, witany był przez rozentuzjazmowany tłum, który przybył do miasta na święto Paschy. Ludzie ci krzyczeli na Jego widok „Hosanna!” i ciskali pod Jego stopy płaszcze i gałązki palmowe. Wkrótce ci sami ludzie gotowi byli skandować na Jego widok „Ukrzyżuj Go!” i pluć Mu w twarz, gdy dźwigał na swoich barkach krzyż. Tak, te dwie skrajnie różne sceny znamy doskonale z Ewangelii. Poznaliśmy też więcej szczegółów z ostatnich dni ziemskiego życia Jezusa. Ewangeliści opisują Jego dramatyczną modlitwę w Ogrójcu, krwawy pot, zdradziecki pocałunek Judasza i chaos, który zapanował w gronie Dwunastu po pojmaniu Mistrza. Potem – przesłuchanie przed Sanhedrynem, policzkowanie i wyrok. I nagle następuje głęboka cisza. Cisza, która prowokuje do myślenia. Kolejna scena po tej ciszy to już świt, wymowne pianie koguta i ból Piotra. Co działo się zatem z Jezusem przez te kilka godzin głębokiej nocy po tym, jak został pojmany w Ogrójcu? Gdzie Zbawiciel przebywał, gdy Jerozolima zapadała w niespokojny sen po święcie Paschy? Co się wówczas z Nim działo? Co przeżywał? Czy faktycznie był w tym czasie sam?
Pomóż w rozwoju naszego portalu




