Naukowcy mówią już nie tylko o lokalnych kryzysach hydrologicznych, lecz także o zjawisku, które można określić mianem „globalnego bankructwa wodnego” – sytuacji, w której ludzkość zużywa zasoby słodkiej wody szybciej, niż natura potrafi je odtworzyć. Wiele regionów świata już dziś funkcjonuje ponad granicami swojej „wodnej wypłacalności”. Szczególnie dotyczy to Bliskiego Wschodu, północnej Afryki, Indii, północnych Chin czy południowo-zachodnich Stanów Zjednoczonych.
Zaledwie ok. 2,5% światowych zasobów wodnych stanowi woda słodka, a tylko niewielka jej część jest łatwo dostępna w rzekach, jeziorach i płytkich warstwach wodonośnych. – Warto podkreślić, że zasoby wody pitnej w Polsce pozostają stabilne – zapewnia Filip Szatanik, rzecznik prasowy Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. – Ponad 70% wody dostarczanej ludności pochodzi z ujęć podziemnych, których dostępne zasoby wynoszą ok. 34 mln m2 na dobę, z czego wykorzystujemy jedynie nieco ponad 20%.
Pomóż w rozwoju naszego portalu




