Wydarzenie, które odbyło się w przeddzień Święta Miłosierdzia Bożego w Auli Uniwersytetu Zielonogórskiego przy ul. Podgórnej 50, zorganizowała Diakonia Wyzwolenia Ruchu Światło-Życie diecezji. – Zajmujemy się promowaniem trzeźwości i Krucjaty Wyzwolenia Człowieka – to jest najważniejszy nasz cel. Drugim jest szukanie dobrych wydarzeń kulturalnych, które będą ludzi budowały. Dzisiaj mamy duży wybór, ale my szukamy czegoś niezwykłego – wyjaśnia Ewa Pogorzelska. – Teatr Exit zaprezentuje Misterium Miłosierdzia. Każdy z aktorów będzie opowiadał swoją historię w perspektywie miłosierdzia Bożego. Możemy pomyśleć, że ci ludzie mogą narzekać na Boga, bo doświadczają wielu trudnych spraw w życiu, a do tego są niepełnosprawni, tymczasem oni są obrazem Boga miłosiernego. To, że mieli trudne życie, to, co ich dotyka, to jest miłosierdzie Boże. To zupełnie odwrotny obraz, niż myślimy. Jak na nich patrzę, to mam wrażenie, że to my jesteśmy bardziej niepełnosprawni niż oni – niepełnosprawni w myśleniu o sobie. Ile oni pracy musieli wykonać, żeby nauczyć się tekstu, a my tak często odkładamy proste rzeczy i marzenia na później: bo nie damy rady, bo nam się nie chce, bo ogarnia nas lenistwo. Myślę, że oni przyszli nie tylko z przesłaniem miłosierdzia Bożego, ale też z tym, żeby porzucić swoje lęki przed spełnianiem marzeń – zauważa Ewa Pogorzelska.
Teatr Exit powstał w Krakowie w 2016 r. Tworzą go osoby z różnymi niepełnosprawnościami, które współpracują z osobami zdrowymi. Ci ostatni, jak Maciej Sikorski, dyrektor teatru, uważają taką współpracę za wielki dar. Przed przedstawieniem podzielił się z publicznością świadectwem tego, jak oddał życie zawodowe Bogu, a On wysłuchał jego modlitw i dał mu pracę w tym miejscu. Pierwszym spektaklem, jaki zrealizowali, była adaptacja Księgi Wyjścia, opowiadająca o wychodzeniu narodu wybranego z niewoli z Egiptu. Do tego też nawiązuje nazwa teatru. – Poczuliśmy, że my też wychodzimy z pewnej niewoli. Bardzo często to podkreślamy, że razem z aktorami, którzy są osobami z niepełnosprawnościami w stopniu znacznym, próbujemy wychodzić z niewoli i ograniczeń, jakie niesie ze sobą niepełnosprawność. Ale też my, pełnosprawni, próbujemy wychodzić z niewoli, jaką jest egoizm – mówił we wstępie do przedstawienia Maciej Sikorski. – Chcieliśmy stworzyć projekt, w którym nasi aktorzy przedstawią się przez piosenki i wiersze. Będziemy starali się opowiedzieć historie ludzi, którzy z pozoru są skazani na narzekanie czy złorzeczenie i przez nie pokazać ich wdzięczność i działanie miłosierdzia Bożego w życiu – dodaje.
Niektórych z widzów zachęcił do obejrzenia przedstawienia film o teatrze, który dzień wcześniej obejrzeli w Bibliotece Norwida i spotkanie z aktorami. – Towarzyszyły mi takie emocje, że nie mogłam tu nie przyjść: wzruszenie, ogromne przemyślenia, myślę, że to będzie piękne widowisko – mówiła Gabriela Stemplewska. – Uświadomiłam sobie, że tak wiele mamy, a tak mało z tego się cieszymy. Zobaczyłam radość aktorów z tego, że występują, że śpiewają, zero narzekania. To mnie ogromnie wzruszyło – nie sama niepełnosprawność, ale to, że pomimo niepełnosprawności, ci ludzie potrafią cieszyć się życiem.
Pomóż w rozwoju naszego portalu




