Reklama

Wiara

Muzyka to sens życia

Archiwum Dariusza Żurańskiego

Miał wszystko – wspaniałą rodzinę, talent i uznanie. Alkohol zaprowadził go na ulicę i stracił wszystko. Oprócz wiary i miłości do muzyki.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dariusz Żurański pochodzi z katolickiej rodziny z Łężycy k. Zielonej Góry. Dziadek podarował mu mały akordeon guzikowy. – Dziadek Marian był samoukiem. Grał trochę na akordeonie, trochę na skrzypcach. Swoją wielką miłość do muzyki przelał na mnie. Pierwsze kroki w muzyce stawiałem pod jego okiem. Później uczęszczałem do Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia w Zielonej Górze w klasie akordeonu – opowiada pan Dariusz. Muzyka stała się jego pasją. Obok wiary jest drugim skrzydłem, które niesie go przez życie.

Chciałem grać przeboje

Reklama

Swoje umiejętności miał okazję udoskonalać w różnych miejscach, m.in. w Społecznym Ognisku Artystycznym, gdzie grał w kwintecie akordeonowym. – To była wielka frajda grać razem z nauczycielem, który był dla mnie autorytetem. Występowaliśmy najpierw w Zielonej Górze, a później nawet w Niemczech. Byłem również członkiem kapeli Lubuskiego Zespołu Pieśni i Tańca w Zielonej Górze, z którym koncertowałem w wielu krajach Europy. W tym wszystkim łączyłem wiele obowiązków, poza występami wciąż uczęszczałem do szkoły muzycznej, kontynuowałem też naukę w szkole podstawowej. Intensywnie ćwiczyłem grę na akordeonie, bo chciałem grać wielkie przeboje! – śmieje się Dariusz. Jak mówi, sam talent to jakieś 10% sukcesu. Reszta to ciągła praca oraz wiele wyrzeczeń. Wiedzę na temat kościelnej muzyki organowej pogłębiał w Diecezjalnym Studium Organistowskim przy Instytucie Filozoficzno-Teologicznym im. Edyty Stein w Zielonej Górze. Przez wiele lat występował również jako muzyk rozrywkowo-estradowy na mniejszych i większych scenach w Europie. – W tym roku w czerwcu kończę 50 lat i wiem, że można grać jeszcze lepiej. Wszystko w życiu „zawsze można lepiej”. Toteż budzą się we mnie jeszcze większe ambicje i coraz większa motywacja do osiągania wyższych celów. Mam wiedzę, ale wciąż jeszcze jestem jej ciekawy i głodny, bo muzyka to temat rzeka, takie neverending story – dodaje muzyk.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Ciągle byłem zajęty

Muzyka, jak mówi Dariusz, dała mu bardzo dużo dobra. Dzięki niej zawarł wiele znajomości, poznał wielu znanych ludzi. Dzięki niej ma pozytywne nastawienie do życia, świata i drugiego człowieka. „Gdzie słyszysz śpiew, tam idź, tam dobre serca mają. Źli ludzie, uwierz mi, nigdy nie śpiewają”. To sentencja, którą zapamiętał, i jak mówi, która się sprawdza, nawet patrząc przez pryzmat jego osoby. – Wiele razy z wielką radością grałem na balach charytatywnych czy na festynach parafialnych. W ten sposób mogłem dołożyć swoją cegiełkę, by pomóc innym – mówi pan Darek. Dziś to on potrzebuje pomocy. Bo jego historia, oprócz muzycznych wzlotów, miała również swoje życiowe upadki. Jako zawodowy muzyk był gościem we własnym domu, a cierpiała na tym jego rodzina. – Wiecznie jeździłem na nagrania. Ciągle byłem zajęty, bo albo pisałem teksty, albo budowałem aranżacje, albo byłem na próbie, albo gdzieś w trasie koncertowej – ciągle gdzieś. To wpływało na to, że zaniedbywałem swoją rolę męża i ojca – zauważa. Ale była jeszcze jedna rzecz. Alkohol.

Sztuczny regulator

Reklama

Jako muzyk prowadził swoją działalność gospodarczą. Muzyka była dla niego nie tylko pasją, ale również źródłem utrzymania. Żył w wielkim napięciu, stresie. To wszystko musiał, jak mówi, jakoś rozładować. Wybór padł na alkohol, bo dawał „luzik”. – Zdrowy człowiek, gdy ma jakiś problem, jest zdenerwowany, to np. pójdzie z psem na spacer, weźmie książkę, różaniec albo pójdzie do kościoła. W ten sposób reguluje swoje emocje – zauważa pan Darek. – Alkohol jest sztucznym regulatorem emocji. Idziesz do sklepu, kupujesz porcję i po 15 minutach widzisz świat w zupełnie innych barwach. Nie masz żadnych problemów – oczywiście tylko na chwilę. Jestem po pięciu zamkniętych terapiach odwykowych i jestem zdiagnozowanym alkoholikiem. Cierpię na śmiertelną i bardzo podstępną chorobę. Można ją przytłumić, ale do końca życia trzeba się pilnować, żeby nie było jej nawrotu. To wszystko jest możliwe, o ile człowiek sam przed sobą się przyzna i uświadomi sobie, że jest alkoholikiem. Niektórym udaje się to jeszcze za życia. To są szczęśliwcy. I ja do nich należę – przyznaje mężczyzna.

Skradziony instrument

Z powodu alkoholu rozpadło się jego małżeństwo, stracił kontakt z rodziną. Chociaż nigdy nie uderzył żony ani dziecka, to jednak, jak mówi, samo bycie „pod wpływem” już było psychicznym znęcaniem się. Żałuje, że dopiero teraz to widzi. Przez alkohol musiał opuścić dom. Jakiś czas mieszkał u rodziców, nie zmienił jednak sposobu życia – wciąż grał i pił. W końcu znalazł się na ulicy. Tam spotkał dawnego kolegę, który go „przygarnął”. Jak się okazało, on również był po rozwodzie. Zbliżyły ich wspólne problemy. Obaj mieli wreszcie sporo czasu, by pić. – Zamieszkałem u niego w kawalerce z całym życiowym majątkiem – profesjonalnym sprzętem muzycznym: instrumentem klawiszowym, akordeonem, mikserami, mikrofonami. To wszystko miałem u niego – opowiada Dariusz Żurański. – Po miesiącu regularnego picia, ze względu na pogarszający się stan zdrowia, postanowiłem, że zgłoszę się na terapię zamkniętą. Trwała ok. 2 miesięcy. W tym czasie cały mój majątek osobisty i muzyczny pozostawał u kolegi. Gdy wróciłem z leczenia, okazało się, że niczego już nie ma. Straciłem wszystko – żali się mężczyzna.

Chcę dawać emocje!

Przez alkohol stracił nie tylko rodzinę, dom czy sprzęt muzyczny, ale też zdrowie. Dziś nie widzi zupełnie na jedno oko, a na drugie widzi o wiele gorzej, niż powinien. Ma problemy z poruszaniem się. Dwukrotnie zatrzymała się akcja jego serca, był reanimowany. – Przeżyłem też śmierć kliniczną. Przyjąłem sakrament namaszczenia chorych. To mną tak wstrząsnęło, że się przestraszyłem i zacząłem się zastanawiać, do jakiego stanu dotarłem, co ja tutaj robię... – wyznaje. W powstaniu z upadku pomogła mu wiara. – Pan Bóg był zawsze obecny w moim życiu. Pamiętam, że św. Jan Paweł II często przywoływał słowa św. Augustyna: „Jeżeli w twoim życiu Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko inne jest na właściwym miejscu”. U mnie nie zawsze tak było i właśnie wtedy pojawiały się mniejsze lub większe błędy życiowe. Mimo to dziś Bóg mi towarzyszy, jestem z Nim, a On przy mnie, czuję to – zauważa Żurański. Dziś przebywa w Domu Pomocy Społecznej. Mimo trudnej sytuacji, chorób, braku własnego sprzętu czy kąta chce dzielić się muzyką, bo to jego pasja. Tworzy, aranżuje, występuje. Ostatnio wziął udział w IX edycji konkursu poezji dla osób z niepełnosprawnościami, zorganizowanego przez Środowiskowy Dom Samopomocy w Czerminie, gdzie zdobył wyróżnienie. – Marzę o zakupie nowego instrumentu, bo czymże jest muzyk bez sprzętu, kiedy nie może dawać ludziom radości – wyznaje. – Muzyka łagodzi obyczaje i porusza serce. Granie dla innych sprawia mi przeogromną frajdę. Chcę rozpalać w ludziach emocje, uczucia i wywoływać wzruszenia!

Największym szczęściem dla pana Dariusza jest wyzwalanie radości, wzruszeń i uśmiechu u innych przez granie i śpiewanie dla nich. W tej chwili jest to niemożliwe z powodu braku instrumentu. Można to zmienić, wystarczy wejść na stronę Fundacji Studenckiej Młodzi Młodym, by wesprzeć Dariusza Żurańskiego. Gdyby ktoś z Czytelników chciał wspomóc p. Dariusza, proszony jest o kontakt z redakcją Bliżej Życia z Wiarą.

Podziel się:

Oceń:

2026-04-21 13:20

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Lidia Kozubek in memoriam

Niedziela Ogólnopolska 43/2015, str. 24-25

Z chwilą odejścia prof. Lidii (właściwie: Leokadii) Kozubek kończy się ważna epoka w historii polskiej pianistyki. Artystka należała do tego samego pokolenia wielkich polskich pianistek, co Halina Czerny-Stefańska, Regina Smendzianka, Barbara Hesse-Bukowska i Lidia Grychtołówna.

Więcej ...

Czechy/ Rząd poparł projekt zakazu używania telefonów komórkowych w szkołach

2026-07-20 17:17

Adobe Stock

Czeski rząd poparł projekt nowelizacji przepisów, dzięki której będzie można zakazać korzystania przez uczniów z telefonów komórkowych w szkołach. Regulacja ma obowiązywać od 1 września 2027 r. i dotyczyć dzieci w przedszkolach, szkołach podstawowych i niższych klasach gimnazjów.

Więcej ...

2. Festiwal Biegowy w Laskowej już 1 sierpnia!

2026-07-21 09:05

Jarosław Mierzwa/Mat.prasowy

Po niezwykle udanym debiucie, który na dobre zapisał się w kalendarzu biegaczy górskich, organizatorzy z przyjemnością zapraszają na drugą edycję Festiwalu Biegowego w Laskowej. Już 1 sierpnia 2026 roku malownicze tereny Beskidu Wyspowego znów zamienią się w scenerię wielkiego sportowego święta.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Nowenna do św. Marty o pomoc w sprawach trudnych

Wiara

Nowenna do św. Marty o pomoc w sprawach trudnych

Nowenna do św. Szarbela

Wiara

Nowenna do św. Szarbela

Figura św. Michała Archanioła z odciętą głową i...

Kościół

Figura św. Michała Archanioła z odciętą głową i...

Przełożony Bractwa św. Piusa X: watykańskie sankcje...

Kościół

Przełożony Bractwa św. Piusa X: watykańskie sankcje...

Świadectwo z Milejczyc: To nie był zwykły cud, ale...

Wiara

Świadectwo z Milejczyc: To nie był zwykły cud, ale...

O. Marcin Ciechanowski: szkaplerz jest szatą, która...

Kościół

O. Marcin Ciechanowski: szkaplerz jest szatą, która...

Nowenna do św. Marii Magdaleny

Wiara

Nowenna do św. Marii Magdaleny

Zmiany kapłanów 2026 r.

Kościół

Zmiany kapłanów 2026 r.

Trener Hiszpanii:

Wiara

Trener Hiszpanii: "Modlę się każdego dnia. Nie dlatego,...