Święty Augustyn uważał, że jeśli chodzi o czas, to nie ma czegoś takiego jak: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, lecz jest obecność rzeczy minionych, obecność rzeczy teraźniejszych i obecność rzeczy przyszłych. Obecnością rzeczy przeszłych jest pamięć, obecnością rzeczy teraźniejszych jest dostrzeganie, a obecnością rzeczy przyszłych – oczekiwanie.
Wskazówki św. Augustyna
Leon XIV, duchowy syn św. Augustyna, którego cytuje częściej niż swoich poprzedników, przypomina nam jeszcze inną, bardziej dynamiczną, definicję czasu biskupa Hippony, która wskazuje, że człowiek przez swoją aktywność może „usensowniać” czas. Święty Augustyn powiedział: „Żyjmy dobrze, a czasy będą dobre. My jesteśmy tymi czasami”. A papież dopowiada: „To my możemy nadać sens naszym czasom przez nasze świadectwo, modlitwę do Ducha Świętego, aby uczynił nas mężczyznami i kobietami, którzy zarażają innych pokojem i rozprzestrzeniają na świecie zapach Jego miłości i miłosierdzia”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W tych słowach zachęty skierowanych do nas, które Leon XIV zawarł w swojej książce Moc Ewangelii. Wiara chrześcijańska w 10 słowach, skreślił on mimochodem program swego pontyfikatu mieszczący się w słowach: świadectwo, modlitwa, pokój, miłosierdzie. Pierwszy rok jego posługi na Stolicy Piotrowej wyraźnie to potwierdza.
Reklama
Oczekiwania nie tylko kardynałów elektorów, ale i całego Kościoła były wobec nowego papieża jasne: potrzebny jest taki sternik, który by rozhuśtaną łódź Kościoła przeprowadził przez wzburzone fale i pewną ręką wiódł lud Boży ku zbawieniu. Chodziło o papieża, który znajdzie kompromis między tradycją i otwartością, a na swoich sztandarach wypiszą go i progresiści, i tradycjonaliści. Wydaje się, że Ojciec Święty znalazł złoty środek, aby te dwa nurty czuły się równouprawnione w Kościele.
Mocne potwierdzenie w faktach znajdują pierwsze prognozy po wyborze Leona XIV, że w sferze dogmatycznej i aksjologicznej będzie on kontynuował linię pontyfikatu Jana Pawła II i Benedykta XVI, a w wymiarze pastoralnym – Franciszka.
O tym pierwszym świadczy rozpoczęty przez Ojca Świętego cykl katechez poświęconych implementacji Soboru Watykańskiego II, którego niezmordowanymi promotorami byli Jan Paweł II i Benedykt XVI.
Jeśli chodzi o papieża Franciszka, to Leon XIV podąża jego śladem, aprobując drogę synodalną i podkreślając w duchu swojego poprzednika w pierwszej adhortacji apostolskiej Dilexi te, że „istnieje nierozerwalna więź między naszą wiarą a ubogimi”.
Papieża cechują precyzja, zwięzłość i klarowność wypowiedzi. Chociaż nie potępił po imieniu rosyjskiego agresora, to z jego wypowiedzi widać, po czyjej stronie bije jego serce. Jego słów nie można więc wykorzystać rosyjska propaganda.
Leon XIV jawi się nam jako człowiek dość powściągliwy, choć zdolny do wzruszeń, o czym przekonaliśmy się podczas jego pierwszego spotkania z wiernymi tuż po wyborze. Nie można jednak od niego oczekiwać gestów na miarę Jana Pawła II czy Franciszka.
Uzasadniając przyjęcie imienia po papieżu społeczniku Leonie XIII, wskazał na podjęcie przez Kościół wyzwań współczesności. Jednym z nich jest sztuczna inteligencja. Dlatego z wielkim zainteresowaniem oczekujemy jego encykliki na ten temat, która ukaże się niebawem, a jej roboczy tytuł – Wspaniała ludzkość – już krąży w internecie. Leon XIV wielokrotnie wypowiadał się na ten temat. Zaskoczył stwierdzeniem, że „innowacje technologiczne mogą być formą uczestnictwa w Boskim akcie stworzenia”, zarazem jednak wyraźnie przestrzegając przed negatywnymi skutkami rozwoju sztucznej inteligencji.
Choć jego pontyfikat trwa zaledwie rok, zdążyłem sobie już zapisać kilka myśli Leona XIV w prowadzonym od lat katalogu sentencji. Ponieważ od pół wieku jestem zaangażowany w dialog na różnych płaszczyznach, urzekło mnie jego określenie „pielgrzymka serca”. Nikt wcześniej tak pięknie i trafnie nie nazwał dialogu. Bo, rozwijając tę papieską myśl, dialog jest nieustanną drogą ludzi o otwartych umysłach i sercach.
Autor jest dziennikarzem, zastępcą dyrektora Mt 5,14/Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego.




